Wrzuć na luz! Stonowany Nowy Rok

Nowy Rok - Nowy Ja
fot. CGM/Ewelina Eris Wójcik - koncert Modern Lies (nadchodząca niespodzianka)

Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Co ciekawego macie w planach? Podsumowaliście rok poprzedni? Bo ja nareszcie miałem kilka luźnych chwil. Zasiadłem więc w wygodnym fotelu z ogromnym kubkiem kawy i zrobiłem mały rachunek sumienia. Czas porzucić planowanie i skupić się na działaniach. Co się stanie? Bądźcie cierpliwi!

Jakie są postanowienia noworoczne, każdy doskonale wie. Rzucę palenie, ograniczę śmieciowe żarcie, zadbam o zdrowie. Może jakaś siłownia albo basen? Jest zima, zacznę od nart. Zacznę również oszczędzać hajs, zacznę więcej czytać. Może Netflix jednak mnie rozleniwia? Odważniejsze jednostki wpadają na jeszcze ciekawsze pomysły. Rzucę pracę bo szef jest debilem, a ja się tam duszę. Znajdę drugą połówkę. Objadę autostopem Europę. Ten rok będzie wspaniały dla mnie i wszystkich ludzi wokół mnie, a ja sam będę lepszy, zdrowszy, fajniejszy, milszy. W końcu Nowy Rok – Nowy Ja!

Faza pierwsza – zaczynamy!

I przychodzi ten dzień, dzień w którym ma odmienić się nasze życie. Dzień, na który wszyscy czekają. Ok, może to chodzi o następny dzień? Bo jednak zbyt hucznie pożegnaliśmy Stary Rok, rok którego wszyscy mieliśmy dość. Odliczanie 3, 2, 1 jeb! Korki od szampana, fajerwerki, składanie życzeń i ciąg dalszy imprezy. Nie ważne. Już jest. Kac przechodzi, przychodzi siła do działania. Mam plany! Zaczynam się zmieniać. Ej, no nie śmiej się, seriooo rzucam palenie. Patrz kupiłem karnet na siłownię, zajebisty, mogę tam siedzieć całą dobę.

Postanowienia magicznie działają. Taki chuj… większość pomysłów zanika w głowie w okolicach lutego, a w marcu jesteśmy w standardowym trybie. Takim jak rok, dwa czy trzy wcześniej. No bo w sumie dlaczego akurat Ten Rok ma być rokiem zmian? Czemu nie możemy zacząć pracować nad sobą w lipcu? Czemu nie zaczęliśmy tego robić wcześniej, duuużo wcześniej? No właśnie.

Faza druga – od jutra!

Ja też jeszcze w zeszłym roku miałem postanowienia, wiele różnych postanowień i planów. I co z tego wyszło? Nie rzuciłem palenia, nie założyłem konta oszczędnościowego, a drugą połówkę znalazłem w całodobowym sklepie o 2 w nocy. Była ruda, zmrożona i kosztowała 40 zł. Miałem też uprawiać sport lub zapisać się na siłownię. Jeśli o to chodzi, to też jest się czym pochwalić. Urządziłem sobie kilka wycieczek rowerowych, w sumie jakieś 50 km wyjdzie. I wspinałem się na skałkach. Serio, w sumie to całkiem fajna zajawka.

Pracę miałem spoko, oprócz pisania, robię też inne rzeczy, ale w połowie roku zostałem z niej usunięty. Więc zostałem na lodzie. Motywująca opcja, zwłaszcza jak masz kredyt na głowie i rachunki do płacenia. Na szczęście znalazłem nową, lepszą, z lepszymi ludźmi. Są plusy decyzji na które nie masz wpływu. Okazało się, że ta praca jest jednak zdecydowanie bardziej absorbująca niż mogłem sobie to wyobrażać. Do tego przeprowadzka. Pewnie zwróciliście uwagę, że w drugiej połowie 2018 wrzucałem nieco mniej niż zwykle. Już wiecie dlaczego.

Faza trzecia – wymówki!

I nie, ten tekst nie jest próbą tłumaczenia się i obietnicą tego, że będę pisał więcej. Nie ukrywam, chciałbym być bardziej płodny. Ale w zeszłym roku też miało być lepiej, jednak nie wyszło. Wrócę jeszcze do roku 2018 i wspomnianego wyżej rachunku sumienia. Było, jak było, raz lepiej raz gorzej. Wszakże rok dzieli się na kwartały, miesiące, tygodnie, dni, godziny itd. Jak możemy więc planować cały rok z góry. Jak możemy dać sobie postanowienie co zrobię w danym roku. Nie wiesz czy jutro nie przejedzie Cię wyjeżdżająca zza rogu ciężarówka, tak jak ja nie wiem czy nie spadnie mi za tydzień doniczka z paprotką na głowę. Możesz stracić pracę lub zaliczyć wpadkę. Możesz wygrać wycieczkę dookoła świata lub wygrać w lotka.

Widzicie, nie spełniłem żadnego postanowienia. I żyję dalej. I cały czas staram się żeby było coraz lepiej. A udało ogarnąć się rzeczy, które nie były postanowieniami. Przesłuchałem więcej muzyki niż planowałem. Udało mi się trafić na mnóstwo fantastycznych koncertów. Poznałem wielu wspaniałych ludzi. Zrobiłem samochodem dziesiątki tysięcy kilometrów, rewelacyjnymi drogami. Niemal z dnia na dzień znalazłem robotę. Po co te postanowienia? Tak, dokładnie, po gówno. Nie są nikomu potrzebne.

Koniec z postanowieniami noworocznymi!

Stwierdziłem, że na 2019 rok nie będę postanawiał nic. Absolutnie nic. Obrałem sobie tylko kilka celów, do których dążę. Reszta wydarzy się sama. Chyba, że jutro skręcę sobie kark wchodząc do sklepu po jogurt. Zakładam jednak, że to się nie stanie. Dalej będę chciał przesłuchać setki płyt i będę chciał trafiać na fajne gigi. Cały czas odkrywam nową muzykę i będę chciał pokazać ją Wam. Nowy Rok mnie nie zmieni, ja muszę zrobić to sam. Tak samo Ty i Ty i Wy wszyscy. Nie stawiajcie więc sobie postanowień. Stawiajcie sobie cele i je realizujcie. Nie od Nowego Roku. Od teraz!

Słuchajcie muzyki (bo wiem, że czytacie mnie nie po to, żeby ktoś prawił Wam kazania), wbijajcie na koncerty, czytajcie, bawcie się i kochajcie. Wtedy pewnie będzie lepiej i Wy będziecie lepsi. Ja właśnie się za to zabieram. Stąd ten przydługi wywód. Ale już wkrótce na Stonowanej stronie Kulturalnych Mediów pojawi się wiele ciekawych tematów. Wszakże podsumowanie, które napisałem z Piotrem i Mateuszem jest tylko ułamkiem wspaniałej muzyki, którą poznałem w 2018 roku. Nie wspominając o zaliczonych koncertach, wpadkach i sukcesach. No i oczywiście rok 2019 już przyniósł kilka pięknych informacji Co więcej, jeśli ktoś z Was, szanowni Stonowani odbiorcy, interesuje się motoryzacją, być może będzie mógł poznać mój punkt widzenia na ten temat.

Więc życzę Wam i sobie wszystkiego najlepszego. Dobrych działań, ciekawych celów i ich realizacji, braku mówienia od jutra.

Maciek Juraszek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here