Piotr “Anioł” Wącisz: Jestem dumny z Corruption!

0
6
fot. Paweł Niziołek

Zespół Corruption w październiku 2025 roku wydał swoją najnowszą płytę, zatytułowaną Tequila Songs & Desert Winds. Jest to także pierwszy album Corruption, na którym ponownie za mikrofonem stanął Rafał “Rufus” Trela. Z okazji premiery tego wydawnictwa Piotr “Anioł” Wącisz oraz Rufus odpowiedzieli na kilka muzycznych pytań. Zapraszamy! 

Niedawno do składu, po 10 latach, na wokal powrócił Rafał “Rufus” Trela. Co on wnosił i wnosi do zespołu, czego nie wnieśli poprzedni wokaliści?

Anioł: Rufus wnosi przede wszystkim świetne partie wokalne, jak również masę pomysłów na ich brzmienie i formę. Wnosi także stabilizację, punktualność i profesjonalizm w podejściu do koncertów, prób i całej działalności zespołu. 

Przez ponad 30 lat istnienia zespół przechodził różne zmiany kadrowe. Sporo kapel źle znosi takie roszady i się rozpada, a Wy działacie dalej. Z czego to wynika? 

A: Niewątpliwie wynika to z mojej determinacji do dalszego działania zespołu bez względu na przeciwności losu, jakie napotyka na swojej drodze. To jest moje jedyne dziecko, moje dziedzictwo – coś, co pozostanie na zawsze w formie CD, LP czy plików cyfrowych. Jestem z tego dumny!

Co jest najtrudniejsze w tworzeniu zespołu? 

A: Umiejętność zawierania kompromisów i, co się z tym wiąże, zrozumienie dla pomysłów innych. Ponadto, pokonywanie problemów, długie wyjazdy, przebywanie wciąż wśród ludzi. Jeśli ktoś jest introwertykiem, nie wytrzyma tego – to nie dla niego… 

fot. materiały prasowe

Dlaczego Wasz najnowszy album nosi tytuł Tequila Songs & Desert Winds

Rufus: Ten tytuł chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Teksty na płycie są opowieściami osadzonymi na pograniczu teksańsko-meksykańskim. Tequila Songs & Desert Winds idealnie oddaje klimat tej koncepcji.

The Boy With Sunshine Hair opowiada, Rufus, o Twoim synu. A o czym są pozostałe teksty?

Rufus: The Boy With Sunshine Hair nie tyle opowiada o moim synu, co jest tekstem skierowanym bezpośrednio do niego – rodzajem osobistego listu w formie piosenki. Większość utworów na płycie czerpie inspirację z literatury, zwłaszcza z twórczości Larry’ego McMurtry, a konkretnie jego serii Na Południe od Brazos, oraz z Krwawego Południka Cormaca McCarthy. Te historie, pełne dramatyzmu i symboliki pogranicza, stały się fundamentem całej płyty. Sprawiły, że Tequila… jest koncept albumem. 

Między premierą albumu Spleen z 2017 roku a Tequila Songs & Desert Winds minęło 8 lat. W tzw. międzyczasie wydaliście EPki Ruin of a Man i Road Kill. Miały też miejsce reedycje The Ultra-Florescence, Ecstasy oraz Bacchus Songs. Mimo że się nie nudziliście, to 8 lat to kawał czasu. Z czego to wyniknęło? Z pandemii, która miała miejsce, czy z czegoś innego? 

Anioł: Pandemia „wyjęła” nam dwa lata z życiorysów, ale ja ten czas poświęciłem na reedycje starych wydawnictw Corruption. Wyszedł także mini album Road Kill. Był klamrą zamykającą naszą dotychczasową działalność z Łukaszem Chuckiem Wolkiewiczem. Znalazłem ścieżki z jego partiami wokalnymi i postanowiłem zrobić z tego wydawnictwo, które skróci czas oczekiwania na nasz kolejny pełnowymiarowy materiał. Jeśli chodzi o najnowszy album, to wszystkie ścieżki instrumentów były gotowe już w lipcu 2020 roku. Opóźniło się jego sfinalizowanie i wydanie przez poszukiwanie wokalisty oraz wytwórni. Rufusa spotykałem co jakiś czas na koncertach i, kiedy temat schodził na sprawy Corruption, to składałem propozycję powrotu. Na początku nie był zainteresowany, ale po jakimś czasie (2 latach 😉 ) zgodził się na spotkanie, przesłuchanie nowych utworów i tak moje starania przyniosły efekty. Spodobał mu się materiał i postanowił wrócić. Zgrałem mu jeden utwór i w pociągu metra, a dzieli nas tylko dwie stacje od siebie, czyli jakieś 5 minut jazdy, miał w głowie gotowy tekst. Tak powstał singiel To Hell & Back, którym obwieściliśmy powrót Rufusa. 

fot. materiały prasowe

Corruption zyskał łatkę bardzo imprezowego i rock’n’rollowego. Upływający czas coś w tej kwestii zmienił czy wręcz przeciwnie?

A: Nadal jesteśmy zespołem rock’n’rollowym – wystarczy posłuchać kompozycji znajdujących się na najnowszym albumie Tequila Songs & Desert Winds. Imprezować też nadal lubimy, ale już nie tak ostro jak kiedyś 😉 Jeśli zdarza się „zapomnieć”, to, niestety, kac jest gorszy, niż przed laty 🙂 

Anioł, przy okazji premiery Spleenu stwierdziłeś, że nie chce Ci się współpracować z żadną wytwórnią. Z kolei w wywiadzie dla kanału Zacisze Metalu powiedziałeś, że promowanie albumu samemu jest trudne. To jak to w końcu jest – lepiej jest współpracować z wytwórnią czy brać sprawy w swoje ręce? 

A: Najlepiej współpracować z wytwórnią niezależną – taką jak Ossuary Records i podzielić się obowiązkami oraz kosztami dotyczącymi promocji i jej finansowania. Bez wsparcia Mateusza nowy album nie ukazałby się na płycie winylowej i to w trzech kolorach. My zobowiązaliśmy się do finansowania innych działań promocyjnych i tak znaleźliśmy kompromis, który zadowala obie strony, czego życzę wszystkim zespołom. Dziękuję za wywiad!

Ja też dziękuję!

Podoba Ci się to, co robimy?
Wesprzyj nas i postaw nam kawę!
Wesprzyj nas
0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze