WSJD 2019 | Benny Golson i taneczne zakończenie festiwalu

WSJD 2019

Zakończył się festiwal Warsaw Summer Jazz Days 2019 – jeden z najlepszych festiwali jazzowych w Europie.

To była edycja wyjątkowa, gdzie właściwie ciężko wyróżnić którykolwiek z dni festiwalowych jako ten najlepszy. Przyznaję, że już Stanley Clarke ze swoim bandem rozłożyli mnie na łopatki. Takiej wirtuozerii na basie już nie widziałem od bardzo dawna.

WSJD 2019 | Snarky Puppy

Drugiego dnia wszyscy czekali na Snarky Puppy – chyba najbardziej przystępną w odbiorze grupę na tegorocznym WSJD. Amerykanie z pewnością nie zawiedli i dostarczyli publiczności przebojowy set złożony głównie z kawałków z nowej płyty. Być może lekki niedosyt pozostał, jako że panowie nie zagrali choćby jednego starszego kawałka. Trzeba jednak docenić wielkie zaangażowanie w częściach improwizowanych, świetny kontakt z publicznością i pozytywną energię, jaką roztaczają wokół siebie członkowie zespołu.

Delvon Lamarr Organ Trio

Delvon Lamarr Organ Trio to zespół, który zasłynął w internetowej społeczności dzięki występom w radiu KEXP. Stacja znana jest z zapraszania niszowych artystów do grania live setów. Tak też się stało z trio Delvona Lamarra, które łączy w swej muzyce elementy soulu, jazzu czy funku. Chyba najbardziej zachwycającym elementem całego show była umiejętność tak sprawnego groovienia na pedałach basowych Hammonda razem z perkusistą i jednoczesne granie melodii na dwóch klawiaturach. Może się wydawać, że gitara będzie miała w takim zespole dominującą rolę, lecz Jimmy James utrzymywał swoją grę w stylistyce soulowo-funkowej.

Scott Henderson Trio – gitarowy majstersztyk

Po krótkiej przerwie na scenę Stodoły wyszedł jeden z najlepszych gitarzystów jazzowych na świecie – Scott Henderson. Amerykanin zachwycał lekkością gry i nieprzewidywalnym prowadzeniem frazy. Zadziwiające było to, że na konkretną kompozycję gitarzysta potrafił zmienić styl i wracał do swych bluesowych korzeni, by potem ponownie powrócić w wir improwizacji stricte jazzowych. Warto podkreślić tutaj rolę sekcji rytmicznej, która dokładnie wsłuchiwała się w swojego lidera i za nim podążała.

James Brandon Lewis Quintet był ostatnim zespołem, który zagrał w Stodole w sobotni wieczór.

Lider zespołu jest uznanym saksofonistą, mieszkającym w Nowym Jorku. Wszystkie zaprezentowane utwory były rozbudowane i długie. Kwintet przeplatał niezwykle melodyjne i rytmiczne kompozycje z improwizacjami inspirowanymi free jazzem. Przyznam, że Amerykanie skutecznie wywołali wśród publiczności rodzaj transu. Momentami koncert mocno przechodził w hip-hop, gdzie liczył się groove i perkusyjny styl na saksofonie tenorowym. Wydawało się, że grali chwilę, a po prostu cały set był złożony z zaledwie sześciu utworów.

7 lipca | Wielki finał!

Kiedy wydawało się, że już wszystko co dobre za nami – spojrzałem na program i uświadomiłem sobie, że 7 lipca lepszego zestawu wykonawców nie można sobie wyobrazić. Od godziny 14 do 17 mieliśmy do czynienia z rozgrzewką w Koneserze na Pradze (zagrali: Quantum Trio, Agorythm i Kaya Meller Quartet).

W Stodole na pierwszy ogień ruszyło trio Nubyi Garcii – brytyjskiej saksofonistki, należącej do społeczności jazzowej Londynu (Ezra Collective, Alfa Mist, Shabaka Hutchings). Artystka dwa lata temu wypuściła swój debiutancki album, którego pierwszy nakład jak i reedycja rozeszły w się w rekordowo szybkim tempie. Brytyjka określa jazz jako środek do ekspresji, choć podkreśla, że ceni sobie wolność twórczą i nie ogranicza się na inne gatunki.

Benny Golson to absolutna legenda

Benny Golson, Warsaw Summer Jazz Days 2019.Fot. Wojtek Dobrogojski Fotografia – Fotoszot-y

Publiée par Wojtek Dobrogojski sur Lundi 8 juillet 2019

Amerykanin grał w przeszłości właściwie z większością legend jazzu (John Coltrane, Art Barkley czy Clifford Brown). 90-letniego jubilata przywitała owacja na stojąco. Golson między utworami opowiadał anegdoty – m.in. jak napisał utwór w pół godziny. Stwierdził jednak, że nic z tego nie będzie, dopóki nie wysłuchał go sam Dizzy Gillespie! Niedługo utwór został nagrany pt. Whisper Not. Artysta wspominał także Clifforda Browna, który zginął tragicznie w wypadku samochodowym. Zadedykowano mu przepiękną balladę. Wspaniałe jest to, że Benny zachował swoje charakterystyczne brzmienie, a towarzyszący zespół (zwłaszcza pianista) był po prostu bezbłędny. Cała publiczność była poruszona występem Benny’ego Golsona i po dwukrotnej owacji saksofonista zszedł ze sceny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Publiée par Warsaw Summer Jazz Days sur Mercredi 10 juillet 2019

Kenny Garrett Quintet

Publiée par Warsaw Summer Jazz Days sur Jeudi 11 juillet 2019

Gdyby festiwal zakończył się koncertem Benny’ego Golsona, to prawdopodobnie nikt by nie miał specjalnie pretensji. Przed godziną 22 przyszedł jednak czas na wielki finał – Kenny Garrett Quintet. Pierwsza część seta była skupiona na utworach pełnych improwizacji. Właściwie nic nie zwiastowało diametralnej zmiany stylu. Bowiem po kilku niesamowitych kompozycjach, gdzie Garrett grał sam niemalże przez 10 minut, zespół zaczął grać bardzo żywiołowo i tanecznie.

Garrett dwoił się i troił. Grał na saksofonie, fortepianie, a na sam koniec zaprezentował beatbox. Publiczność przez ostatnie pół godziny tańczyła, bawiła się i śpiewała. Kenny Garrett znany jest z wirtuozerii na saksofonie, ale kolejny raz trzeba docenić cały zespół. Druga część występu należała do sekcji rytmicznej, która wzniosła się na wyżyny funkowego grania. Naprawdę nie wiem, skąd Garrett bierze tyle energii. Mimo ciągłego zaangażowania i dawania z siebie wszystko, miało się wrażenie, że mógłby tak jeszcze grać przez parę godzin.

To był naprawdę genialny festiwal i nie mam pojęcia, czy tegoroczną edycję cokolwiek przebije. Teraz czekamy na Jazz Jamboree!

Warsaw Summer Jazz Days 2017

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o