Poznajmy się na nowo | VNM – Czuz Tu Daj Najs [recenzja]

VNM
Grafika towarzysząca utworowi Strach w serwisie YouTube
Po trzech latach przerwy od ostatniego LP i dwóch od Trailblazer EP, VNM wraca z długo zapowiadanym i wyczekiwanym albumem, mającym być absolutnym otwarciem się artysty przed słuchaczami. Czy na Czuz Tu Daj Najs udała się mu ta sztuka?

VNM – Czuz Tu Daj Najs

Są raperzy, których styl jest na tyle wyjątkowy, że ciężko znaleźć drugiego takiego w kraju. Taki styl staje się jednym z czynników definiujących rapową mapę Polski. Zarazem jest jednym z pierwszych skojarzeń słuchaczy gdy pomyślą o naszej rodzimej scenie. Takim raperem zdecydowanie jest VNM.

Tomek

Ciężko mi zachowywać w wypadku mówienia o Czuz Tu Daj Najs neutralność. Chociaż nigdy w życiu nie pomyślałbym, że brak nowych rzeczy od VNM-a wywoła we mnie, aż taki ich głód. Lecz gdy na kanale DeNekstBest pojawił się pierwszy singiel – Tomek, poczułem się jakbym (wybaczcie głupie porównanie) w Wielki Piątek poczuł zapach wiejskiej kiełbasy czekającej w spiżarce na święta. Myślę, że większość osób wie o czym mówię, a na pewno umie sobie to wyobrazić. Tomek to fenomenalny utwór, sądzę, że mieszczący się w trójce najlepszych w karierze VNM-a. Zgadza się w nim właściwie wszystko. Są chwytające za serce linijki, jest fenomenalna technika i flow do jakich VNM nas przyzwyczaił. No i jest refren Tomsona, który wkręca się w głowę od pierwszego przesłuchania.

VNM
Kadr z teledysku do utworu Tomek
Braggi ani grama na płycie

Idąc za tym cytatem (z będących notabene braggowym numerem) Linii II, dodanych jako bonus track do preorderu, owszem nie uświadczymy na Czuz Tu Daj Najs typowych dla VNM-a braggowych kawałków czy ociekających hedonizmem historii z imprez. Nie jest to jednak w żaden sposób wada tej płyty. Dostajemy w zamian szczerość i prawdę o tym jakim VNM jest człowiekiem. Właśnie ta szczerość zawsze była jego atutem. Jednak dotyczyła ona (o czym przekonał się też sam autor) wykreowanej postaci, a nie tego kim naprawdę jest.

Chcesz poznać mnie? To ja

Czuz Tu Daj Najs wedle zapowiedzi jest albumem koncepcyjnym. Całość płyty ubrana jest w historię spotkania w restauracji VNM-a i przyjaciela, którym jest słuchacz. V na samym początku dokonuje bardzo głębokiej retrospekcji. Sięga, aż do początkowych klas szkoły podstawowej gdzie wspomina pierwsze odrzucenie (Lub mnie, lub nie). Następnie konfrontuje swoje dotychczasowe życie z obecnym postrzeganiem świata (control freeK). Opowiada o momencie swojej przemiany (KATHARSIS), by ostatnimi numerami na nowo przedstawić się swojemu „rozmówcy”. Pokazuje kim jest obecnie VNM.

[…] spróbuję z Tobą nawiązać dialog

Jedynie jeden numer teoretycznie nie pasuje do całości układanki, a jest zdecydowanie wart większej uwagi. Ty, który jako jedyny nie porusza tematu życia VNM-a. W końcu całość konceptu płyty zakłada rozmowę, nie monolog. Jest to tak, jak cytuję w śródtytule próba nawiązania dialogu. V zadaje słuchaczowi serie pytań, fundamentalnych jeśli chodzi o obecne życie każdego z nas. Jest to zabieg jakiego do tej pory nie słyszałem. Niesamowicie łapiący za serce, szczególnie w końcowym: „Mówię Ci o tych rzeczach bo nie powinieneś ich trzymać w sobie a / Może dziś nie masz tak bliskiej osoby by mogła cię sama zapytać o nie / Ja miałem szczęście może takiego szczęścia dziś tobie brak więc jak / Nie masz takiej osoby to przez te parę minut mogę nią być ja”.

VNM
Kadr z teledysku do utworu Kim z gościnnym udziałem Vito
Dobrze przemyślany projekt | Czuz Tu Daj Najs

Ciężko przy takiej płycie nie rozpisać się bardzo mocno o warstwie lirycznej. Skupiając się jednak na brzmieniu Czuz Tu Daj Najs na pewno warto wyróżnić gościnne występy. Każdy refren śpiewany przez gościa – czy mówimy o Tomsonie, Kai Paschalskiej, Rzeźniku czy Vito – stoi na najwyższym poziomie. Wnosi konkretny, zawsze dobrze przemyślany efekt do utworu. Zaletą Czuz Tu Daj Najs jest także fakt, że VNM poprawił umiejętności śpiewu. Choć nie jest jeszcze idealnie, dużo rzadziej wkradają się niedociągnięte dźwięki lub fałsze. Jeśli chodzi o warstwę rapową V jest po raz kolejny w najwyższej formie pod względem techniki, flow, muzykalności. Wciąż serwuje nam wszystkie cechy, za które pokochało go wielu słuchaczy. Uważam także, że bity zostały naprawdę dobrze wyselekcjonowane. Choć na najnowszym albumie VNM-a nie mamy raczej momentów, w których łapiemy się za głowę z zachwytu nad warstwą produkcyjną (tutaj wyjątkiem control freeK, czapki z głów 7inch) to każdy podkład idealnie ze sobą współgra, płynnie przechodzimy z jednego utworu do drugiego. No prawie…

Prawie idealnie

Jedynym zarzutem jaki mam do Czuz Tu Daj Najs jest sposób w jaki umieszczone są mówione wstawki VNM-a. Mające w teorii wprowadzić atmosferę realnej rozmowy ze słuchaczem. Za pierwszym razem jesteśmy ciekawi co V, ma nam do powiedzenia na początku utworu. Jednak z każdym kolejnym odsłuchem coraz bardziej ten element męczy. Najgorzej cały zabieg funkcjonuje w momencie, w którym chcemy posłuchać jednego wybranego utworu z płyty. Zostajemy wstrzeleni w środek monologu VNM-a. Korzystniejszym rozwiązaniem zdaje się być to, które zastosował O.S.T.R. wydając Życie Po Śmierci. Tam każda mówiona wstawka jest przeprowadzona w formie skitu, który odtworzą słuchacze chcący przesłuchać album od deski do deski. Nie są na owe wstawki skazani Ci, którym zależy w danym momencie na jednym konkretnym utworze.

Dziś już nie muszę niczego

I choć kwestia wstawek potrafi być dość irytująca, to nie odbiera klasy Czuz Tu Daj Najs. Nie neguje faktu, że słuchacze dostali to, czego w większości oczekiwali i na co liczyli. Jeśli ktoś nie był fanem VNM-a, prawdopodobnie dalej nim nie zostanie. Chociażby przez irytujące wielu (z tego co wiem) anglojęzyczne wstawki. Jednak dla ludzi, którzy V-a słuchają od przynajmniej kilku płyt, ważniejszy jest fakt tego co zmieniło się w jego życiu. To gość, który sposobem pisania zdążył przywiązać do siebie słuchaczy już wcześniej. Lecz na Czuz Tu Daj Najs przeżywamy z nim najważniejszy moment jego dotychczasowego życia. Zaakceptowanie samego siebie, pozbycie się chorych oczekiwań, zrozumienie, że niczego nie musi, już tylko może. A cóż możemy powiedzieć z pozycji słuchacza? Odpowiadając na prośbę w utworze autorstwa samego VNM-a. W będącym moim zdaniem już klasykiem polskiego rapu, Obiecaj Mi: Nie wyobrażam sobie byś przestał grać.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o