Theory of a Deadman: 7 nie taka szczęśliwa?

Theory of a Deadman właśnie wydali nową płytę – Say Nothing. Jest to 7 płyta zespołu, a promują ją single History Of Violence oraz World Keeps Spinning.

Theory of a Deadman są rockowym zespołem, który stanowią: Tyler Connolly (gitara i wokal), Dave Brenner (gitara), Dean Back (bas) oraz Joey Dandenau (perkusja).

Ze względu na swoje charakterystyczny styl grania często są porównywani do Nickelback. Ponadto, jeśli ktoś słucha Shinedown czy My Darkest Days, zapewne polubi się z TOAD.

O słowie pisanym

Płyta zaczyna się piosenką Black Hole In Your Heart – bardzo skocznym kawałkiem o miłości. Potem… jest już tylko gorzej. „Gorzej” w sensie monotonnie. Z każdą kolejną piosenką jedyne, co się zmienia, to tekst. A i to nie zawsze. To, co jest ciekawe, to kulturalne smaczki, jakimi darzą nas muzycy. Nie da się bowiem nie zauważyć na Say Nothing nawiązań do pop kultury. Wystarczy posłuchać kawałka Ted Bundy. Poza nim TOAD stworzyli również piosenki o miłości rodem z gangsterskiego filmu – Quicksand oraz History Of Violence. Dodajmy do tego tekst o upadku społeczeństwa – Strangers, poczuciu beznadziei – World Keeps Spinning, o tym, że nie liczą się pieniądze – Affluenza… i wyjdzie nam całe Say Nothing w pigułce.

Wracając do muzyki…

Theory of a Deadman na płycie Say Nothing kojarzą mi się z Papa Roach. Podobnie, jak Papa na Who Do You Trust?, tak na Say Nothing TOAD poszli w muzykę radiową, nadal rockową, ale bardzo spokojną, akustyczną, niekiedy wręcz popową. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, to ta płyta jest dla niego. Jednak ja oczekiwałam czegoś więcej. Tego pazura, jak przy Bitch Came Back czy Bad Girlfriend, którego na SN ewidentnie brakuje. Theory of a Deadman kontynuują pewien schemat, w który wpadają kolejne zespoły – po rockowych, niekiedy metalowych albumach muzycy idą w stronę muzyki mainstreamowej, popowej, radiowej… Jak zwał, tak zwał. Tak zrobili Bring Me The Horizon, Bullet For My Valentine, Papa Roach, Three Days Grace,… Czy to źle? Zależy, kto czego oczekuje. Ja osobiście jestem rozczarowana, bo Say Nothing jest dla mnie za „lekki” i za nudny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here