Stanley Clarke zagrał w Stodole | WSJD 2019

Stanley Clarke w Warszawie
fot. materiały organizatora

Stanley Clarke w Warszawie | Warsaw Summer Jazz Days 2019

Warsaw Summer Jazz Days co roku przyciąga niesamowite gwiazdy jazzowej estrady. Nie inaczej było 4 lipca w Klubie Stodoła, gdzie dla warszawskiej publiczności zagrali: Stanley Clarke, Jazzmeia Horn oraz Tercet Kamili Drabek. To była piękna inauguracja klubowych koncertów w ramach festiwalu.

Publiée par Urszula Las sur Vendredi 5 juillet 2019

Zacznijmy od młodych wykonawców, którzy zaprezentowali się jako pierwsi. Tercet Kamili Drabek zaskoczył przede wszystkim słowiańskością swoich utworów. Motywy ludowe świetnie brzmiały w dość okrojonym instrumentarium. Kwaśny walczyk powalił mnie na kolana, solidny groove i bas dał podstawę do improwizacji saksofonu. Zresztą sami posłuchajcie!

Trzeba jednak przyznać, że publiczność najbardziej zaskarbiła sobie ostatni utwór w set liście pt. Rockerka. Nic dziwnego – kto nie lubi łamanych bitów, silnego brzmienia i szybkich przebiegów na kontrabasie?

Po godzinie 20 na scenę wyszła Jazzmeia Horn wraz z zespołem i od pierwszych momentów skupiła na sobie całą uwagę Stodoły. Co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to niesamowita kontrola wokalistki nad własnym głosem. Wokalizy czy śpiew scatem nie były dla niej żadnym wyzwaniem. To była prawdziwa przyjemność. Dodatkowym smaczkiem był sam zespół, którego saksofonista (i także flecista) razem z sekcją rytmiczną groovili przez cały czas. Nie było właściwie słabego momentu. Jazzmeia to wielka osobowość sceniczna, ma w sobie magnetyzm i cudowny głos. Po prostu chce się jej słuchać. Czekamy na drugi album!

Publiée par Urszula Las sur Vendredi 5 juillet 2019

Stanley Clarke: I’m Louis Armstrong

Przed wyjściem na scenę głównej gwiazdy wieczoru Mariusz Adamiak wspominał koncert Clarke’a w Sali Kongresowej, gdzie jedyny raz spotkał się z owacją na stojąco po solówce. Słusznie upomniał publiczność, że może lepiej będzie, gdy nie będą wstawać za często… To była dobra porada. Clarke wyszedł na scenę z rozbudowanym zespołem i przedstawił się jako… Louis Armstrong.

Podaję hasło dnia: solo

Konwencja koncertu była oparta na dość luźnej set liście. Miało się wrażenie, że muzycy korzystają z każdej możliwej okazji, żeby tylko zagrać solo. Początek był taneczny – rytmy latynoamerykańskie przeplatały się z syntezatorami i fortepianem. Do tego wszystkiego dołączyły się skrzypce, które wdały się w muzyczną konwersację z dwoma klawiszowcami. W ten sposób publiczność była świadkiem jednej z paru wręcz epickich konfrontacji. Później do podobnych “bitew” dochodziło między basem a tablą. Do tego wszystkiego dołożył swoją cegiełkę sam Stanley. Zaczął stosunkowo powoli i dopiero, gdy odłożył po pierwszym kwadransie bas, zastępując go kontrabasem – rozpoczęło się prawdziwe show. Clarke potrafił pokazać swoją liryczną stronę, grać smyczkiem czy bardzo perkusyjnie. Osobiście spodziewałem się, że większość seta będzie zagrana na gitarze basowej, jednak Amerykanin wspaniale zgrywał się z zespołem i był to dobry wybór. Nie jestem w stanie pojąć, jak można mieć taką charyzmę i przede wszystkim pewność siebie. Z Clarke’a wręcz biły umiejętności. Był w stanie zagrać wszystko i na wszystkim, smyczkiem czy bez smyczka.

Bardzo miłym zaskoczeniem był Salar Nader, irański specjalista od tabli. Irańczyk dzielnie dotrzymywał kroku Clarke’owi, ścierał się muzycznie ze znacznie potężniejszym w brzmieniu Shariqiem Tuckerem na zestawie perkusyjnym.

Międzynarodowy skład wirtuozów dał publiczności dawkę jazz fusion z wpływami azjatyckimi i latynoamerykańskimi.

Było dużo zmian tempa, szalone metrum, a gdy utwory i standardy “nudziły się”, to zespół przechodził w nieskończone możliwości improwizacyjne. Warto wspomnieć także o tym, że band po prostu świetnie bawił się na scenie, co zaowocowało funkowym bisem i tym solo na perkusji:

The Stanley Clarke Band.Shariq Tucker solo!

Publiée par Warsaw Summer Jazz Days sur Jeudi 4 juillet 2019

Po samym koncercie Mariusz Adamiak powiedział: Zagrał dla Państwa najlepszy basista na świecie… A kto się nie zgadza, to będę czekać pod klubem… 

Wypowiedź była oczywiście w charakterze humorystycznym, co nie zmienia faktu, że Clarke kolejny raz udowodnił, że jest absolutnym muzycznym topem. Czekamy na więcej wrażeń z Warsaw Summer Jazz Days!

Warsaw Summer Jazz Days 2019 | Pełny program festiwalu

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o