Songs About Jane, czyli jak brzmi dobry debiut

Songs About Jane to bez wątpienia jeden z najlepszych pop – rockowych debiutów ubiegłego dziesięciolecia. Jak muzykom, którzy kilka lat wcześniej mało nie zakończyli kariery przez porażkę w sprzedaży płyt udało się napisać tak dobrą płytę?

Zespół Maroon 5 zaczynał swoją przygodę w 1994 roku, jako Kara’s Flowers. Grali muzykę z pogranicza rocka alternatywnego i power popu. Po samodzielnym wydaniu pierwszej płyty zostali zauważeni przez Reprise Records. Wytwórnię ta wówczas zajmowała się takimi artystami jak Green Day czy The Smashing Pumpkins. Szybko podpisano kontrakt i już w 1997 światło ujrzał pierwszy profesjonalnie nagrany album grupy – The Fourth World. Promował go singiel Soap Disco. Niestety płyta nie była tym, na co liczyli zespół i wytwórnia – sprzedano jedynie pięć tysięcy kopii, a rok później wytwórnia rozwiązała kontrakt. Muzycy postanowili zrobić sobie przerwę i poszli na studia.

Ponowne początki

Zespół powrócił na scenę w 2001 roku. Dostrzegł ich wówczas producent Tim Sommer, z którym nagrali krótkie demo. Odrzucone przez wiele wytwórni trafiło wreszcie w ręce dyrektorów Octane Records. Jeden z nich, Ben Berkman, zszokowany tym, jak inaczej brzmi Kara’s Flowers, przekonał kolegów do zobaczenia zespołu na żywo. Po występie zdecydowano się przyjąć grupę. Jedynymi warunkami współpracy było znalezienie drugiego gitarzysty (by wokalista Adam Levine mógł być gwiazdą, za jaką uważali go dyrektorzy wytwórni) i zmiana nazwy by ostatecznie skończyć z nieudanym startem muzyków w połowie lat 90.

Płytę Songs About Jane zespołu Maroon wydano 25 czerwca 2002 roku. Była połączeniem stylu Kara’s Flowers z muzyką miejską, z którymi Adam Levine i gitarzysta Jesse Carmichael obcowali podczas studiów w Nowym Jorku. W tym samym czasie jego muzą wokalisty była tytułowa Jane – dziewczyna z którą się spotykał. W każdej piosence jest przynajmniej jeden wers odnoszący się bezpośrednio do niej.

Połączenie dźwięków

Na płycie mamy połączenie wielu różnych brzmień. Hardrockowe Harder To Breathe, przez funkowe This Love, balladę She Will Be Loved, czy popowy Sunday Morning, (określony przez Bena Berkmana jako genialny). Charakterystyczny wokal Levine’a świetnie wpasowuje się w chwytliwe gitarowe melodie. Piosenki są żywe, dynamiczne. W każdej kompozycji pełno jest dodatków, smaczków które często zauważa się po którymś z kolei przesłuchaniu utworu. Brzmienie Maroon 5 to zasługa zarówno zespołu, jak i producentów – Matta Wallace’a i Michaela Barbiero, który współpracował z takimi grupami jak Guns N’ Roses czy Scorpions.

Warstwa tekstowa jest równie interesująca, co muzyczna. Nie znaczy to, że jest wolna od dziwnych sformułowań, które mogą wydawać się trochę niesmaczne. Jednakże, z taką muzyką w tle, nawet najgłupsze słowa będą brzmiały pięknie i seksownie.

Najciekawszym utworem z płyty jest zdecydowanie Harder To Breathe. Piosenka opowiada o zaborczej miłości, jednocześnie posiadając inny sens. Levine napisał ją po rozmowie z przedstawicielami wytwórni, którzy wymagali od zespołu zmiany brzmienia.

Maroon 5 | Debiut, a co potem?

Płyta została ciepło przyjęta przez wielu krytyków. Pierwszym singlem było wspomniane wcześniej Harder To Breathe, które zaczęło powoli zwiększać sprzedaże płyty. Pomógł również fakt, że znajomym drugiego gitarzysty, Jamesa Valentine’a był znany już wówczas John Mayer, który po usłyszeniu krążka zaprosił Maroon 5 na trasę jako support. Płyta pięła się po listach Billboardu, aż dostała się do Top 20 w marcu 2004, czyniąc z Songs About Jane rekordzistę w czasie, jaki upłynął od wydania do pojawienia się na liście. W 2006 roku zespół wygrał Grammy za piosenkę This Love, jako pierwszą z wielu nagród amerykańskiego przemysłu fonograficznego.

Płyta ta na pewno jest jednym z najlepszych pop-rockowych debiutów ubiegłego dziesięciolecia. Maroon 5 pokazało światu, że po wielkiej porażce można wrócić na scenę i zawojować świat. Napisali tak świetny materiał, że do tej pory, po wydaniu pięciu albumów więcej, nie udało im się pobić poziomu swojego debiutu i szczerze mówiąc, nie dziwię się im – ciężko stworzyć tak solidną płytę.

Maroon 5 można było zobaczyć w czerwcu tego roku w Krakowie, gdzie tej jesieni zobaczymy Korteza i Kult.