Sleep w Warszawie – znamy support!

Sleep w Warszawie
fot. oficjalny FB zespołu

Sleep zagra w Warszawie już w kwietniu. Do ogłoszonej już gwiazdy wieczoru dołączą dwa lokalne zespoły. Zakupiliście już bilety? Jeśli nie, zapewne zrobicie to po przeczytaniu tego tekstu.

Miłośnicy ciężkich i powolnych klimatów zacierają ręce. Dzięki Metal Mind Productions i Progresja Music Zone w Warszawie wystąpi żywa legenda sceny stoner/doom. Autorzy legendarnego albumu Dopesmoker, lub fenomenalnego, jeszcze świeższego The Sciences przyjadą do Polski promować ostatnie wydawnictwo.  Sleep w Warszawie już ogłoszony. Nadszedł czas by poznać zespoły, które zaprezentują się w Progresji w roli supportu.

Sleep w Warszawie – co, gdzie, kiedy?

Obydwa zespoły to czołówka na krajowym polu stoner/doom/psycho. Pierwszy z nich jest ekstremalnie ciężki i powolny. W zeszłym roku grupa ta wydała czwarty studyjny album, Light The Dankness. Krążek ciekawy, wciągający, aczkolwiek w żaden sposób nowatorski, czy ewolucyjny. Drugi natomiast jest interesującym przeciwieństwem pierwszego. W ubiegłym roku wydali fenomenalną płytę Outlands. Tym wydawnictwem zdefiniowali swój styl. Pokazali również wspaniałą przemianę i rozwój. Przed Wami: Belzebong oraz Sunnata. Nadciągający, kwietniowy wieczór zapowiada się ekscytująco!

Co: Sleep w Warszawie!
Gdzie: Warszawa, Progresja
Kiedy: 9.04.2019
Bilety:  przedsprzedaż – 120PLN, bramka – 140PLN
Kto zagra: Sleep, Belzebong, Sunnata

Sleep w Warszawie
fot: oficjalny FB koncertu

Sleep w Warszawie – zespoły

Sleep

Amerykańskie trio założone w 1990 roku. Grupa powstała w mieście San Jose w stanie Kalifornia i działała bez przerwy do roku 1998. W tym czasie wydali trzy albumy długogrające, które obecnie przeszły do kanonu najważniejszych wydawnictw na scenie stoner/doom. Volume One, czyli debiutancki krążek, wyznaczył kierunek, w którym grupa konsekwentnie podążała nagrywając kolejne płyty. Ciężkie, powolne, zwaliste brzmienie. Nieco ponure i przytłaczające, zawierało w sobie nieco elementów heavy metalu. Drugi longplay, Sleep’s Holy Mountain, był sporym krokiem do przodu. Brzmienie okrzepło, mimo że nadal ciężkie, to zawierające mniej zewnętrznych wpływów. Jednak sabbathowy duch jest wyczuwalny.

Z czasem płyta ta została kamieniem milowym stonera. Dopesmoker wbił Sleep do czołówki światowego metalu i nagle grupa się rozpadła. Powodem ogromnej przerwy w działalności był konflikt na linii wydawca – zespół. W 2003 roku zespół ponownie wrócił do sporadycznej działalności koncertowej. Niestety, kolejnego albumu cały czas nie było. Pierwsze pogłoski o nowym wydawnictwie zaczęły pojawiać się w okolicach 2017 roku, nie były one traktowane do końca poważnie, jednak w roku 2018 światło dzienne ujrzał The Sciences. Album może i nie doskonały, wybitny czy odkrywczy, jednak świetny. Trio dalej jest w formie i wszyscy powinniśmy się z tego cieszyć!

Belzebong

Grupa pochodzi z Kielc. Ciężkie, majestatyczne, długie, bujające kompozycje brzmią niesamowicie. Niesamowite są również koncerty tych Panów. Udowodnili to podczas występów na Red Smoke Festival lub Soulstone Gathering Festival. Zespół ma na koncie cztery wydawnictwa: epkę Dungeon Vultures z 2013 roku oraz 3 albumy, Sonic Scapes & Weedy Grooves z 2012, Greenferno z 2015 oraz Light The Dankness z 2018 roku. Oprócz świetnych płyta zespół zagrał niezliczone ilości koncertów w kraju i na świecie. Udowadniając tym samym, że są doskonałym towarem eksportowym.

Sunnata

Grupa powstała na zgliszczach warszawskiego Satellite Beavers. Już debiutanckim albumem ściągnęli na siebie uwagę około stonerowej sceny. Dziwne, ciężkie, wtedy jeszcze surowe brzmienie zostało bardzo ciepło przyjęte przez słuchaczy. Druga płyta udowodniła, że Sunnata nie zamierza penetrować podziemi tej muzyki. Materiał ten pozwolił im wypłynąć na szerokie wody, nie tylko w Polsce ale również w Europie. Trzeci krążek był postawieniem przysłowiowej kropki na i. Sunnata to pierwsza liga ciężkiej muzyki. Ich muzyka jest ciężka do zaszufladkowania w jednym miejscu. Raz pojawiają się echa stoner rocka, raz mamy doomowe walce. Psychodeliczny klimat utworów miesza się z duszną atmosferą i sludge’ową agresją. Ciężkie riffy potrafią sprawnie przeskoczyć w zwiewne i przestrzenne partie solowe. Dwóch wokalistów uzupełnia się perfekcyjnie. Mamy więc i spokojny, lekko grunge’owy sound oraz konkretne, przerażające krzyki. Przy tym wszystkim buja się niesamowita sekcja rytmiczna.

 

Maciej Juraszek

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here