Sabbath Bloody Sabbath – album nagrywany w zamku

Po sukcesie płyty Vol. 4 i trasie promującej płytę Black Sabbath postanowiło zacząć pracę nad kolejnym krążkiem. Choć inspiracji szukali w Stanach, to brytyjska ziemia pomogła w pracy nad albumem. Konkretniej – zamek Clearwell. Przed państwem historia piątej płyty pionierów heavy metalu, Sabbath Bloody Sabbath.

Vol. 4 numer dwa

Chcąc powtórzyć sukces płyty z 1972 panowie udali się do Stanów. Ponownie zaczęli pracę w Record Plant Studios. Wynajęli także dom w Bel Air, gdzie tworzyli. Niestety, z powodu nadużywania narkotyków i zmęczenia nie mogli dokończyć żadnej kompozycji. Pomysły nie były już takie dobre, jak na Vol. 4 – mówił w wywiadach Tony Iommi. Wszyscy czekali, aż coś wymyślę, nic nie przychodziło mi do głowy. Jeśli nic nie przychodzi mi do głowy, reszta zespołu też nie działa. Po latach dowiedzieliśmy się, że przyczyną blokady twórczej gitarzysty mogły być narkotyki. Tony wciągał kreski praktycznie codziennie – pisał Ozzy w swojej biografii. Wszyscy ćpaliśmy, ale on przegiął. Po którymś koncercie zszedł ze sceny i po prostu upadł. Zespół postanowił ostatecznie powrócić do Anglii po tym, jak do pokoju w którym nagrywali został wniesiony gigantyczny syntezator używany przez Steviego Wonder’a.

sabbath bloody sabbath
Syntezator TONTO i jego twórca, Malcolm Cecil. fot. Youtube

Lochy, w których brzmi metal

Po powrocie do Anglii zespół wynajął zamek Clearwell. Nagrywały tam już takie zespoły jak Led Zeppelin czy Deep Purple. Sabaci chcieli by miejsce pomogło odbudować atmosferę, którą towarzyszyła takim utworom jak Black Sabbath. Najpierw ćwiczyli w zbrojowni. Pomysły nadal się nie pojawiły. Przenieśli się więc do lochów, w których powoli powstawał nowy materiał. Kiedy wszyscy myśleli, że zespół już się skończył, Tony wpadł na główny riff Sabbath Bloody Sabbath. Powróciliśmy – wspominał w wywiadzie Geezer Butler.

 

Płyta pełna eksperymentów

Kontynuując kierunek który wyznaczył Vol. 4 zespół zaczął tworzyć bardziej rozbudowane piosenki. Tony Iommi eksperymentował z sitarem i dudami, niestety nic tego nie wyszło. Pojawiło się więcej syntezatorów i keyboardów. Who Are You? został napisany na zakupionym przez Ozzy’ego syntezatorze Mooga. Na płycie zagrał także Rick Wakeman, legendarny klawiszowiec Yes. Nie chciał przyjąć pieniędzy za wkład w nagrywanie. W ramach zapłaty panowie postanowili więc po prostu wyskoczyć na piwo.

Za teksty nadal odpowiadał Geezer Butler. A National Acrobat pochyla się nad tajemnicą życia, a Spiral Architect – DNA. Pod wpływem różnych substancji dużo myślałem. Nadal dużo myślę, jednak na trzeźwomówi basista. Killing Yourself To Live dotyczy problemów, jakich sekcji rytmicznej zespołu przysporzył alkohol. Piosenka została napisana przez Butlera podczas pobytu w szpitalu, do którego zmusiły go problemy z nerkami. W tamtym czasie alkoholu nadużywał także Bill Ward. Tytuł instrumentalnego utworu Fluff jest hołdem złożonym Alanowi Freemanowi, który był pierwszym radiowcem puszczającym ich muzykę.

 

Sabbath Bloody Sabbath – początek końca?

Osbourne mówił w wywiadach, że płyta była początkiem końca oryginalnego line-upu zespołu. Po Sabbath Bloody Sabbath powinienem się pożegnać. To wtedy zaczęliśmy się żreć. Lata nadużywania alkoholu i narkotyków na pewno nie pomogły narastającemu napięciu. O kolejnych dwóch płytach z Ozzym możemy myśleć różnie. To nadal ciekawe krążki, nie posiadają jednak tej samej atmosfery co ich pierwsze płyty.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o