Rock&roll i ballady bez smaku – drugi album Hoziera

Po prawie 5 latach Andrew Hozier-Byrne powrócił z nowym albumem. Wasteland, Baby! to następca debiutanckiego krążka Hozier. Czy klątwa “drugiego albumu” ciąży na artyście?

Na płycie Hoziera znajduje się 14 piosenek. 5 z nich poznaliśmy jeszcze przed premierą. Producentami, oprócz samego wokalisty, byli również Markus Dravs i Rob Kirwan.

It’s not the waking, it’s the rising – drugi album Hoziera

Album otwiera Nina Cried Power z gościnnym udziałem Mavis Stamples. Hozier opisuje tytułową piosenkę jako podziękowania dla dusz artystów i muzyków, od których dziedzictwa możemy czerpać inspirację dla naszej dzisiejszej pracy. Wymienił wśród tych osób Ninę Simone, Woody’ego Guthiers, Pete’a Seerges, Mavisa Stamples i Boba Dylana. Piosenka jest bardzo dobrym, mocnym rozpoczęciem Wasteland, Baby!. Połączyła silny tenor Hoziera z bluesowym głosem Mavis Stamples. Do tego w tle słyszymy gospel, który dodaje jeszcze więcej klimatu i pazura utworowi. Przy Almost (Sweet Music) nieco zwalniamy tempa, i Hozier ukazuje nam swoją delikatniejszą stronę. Na pierwszym planie słyszymy dźwięki gitary elektrycznej, perkusji i znów gospel – bo to właśnie na chór Hozier postawił na tym albumieMovement to kolejna okazja do podziwiania mocnego niemal kościelnego głosu Hoziera, który gra tutaj pierwsze skrzypce.

You put your emptiness to melody, Your awful heart to song

No Plan to zdecydowanie najlepsza pozycja na albumie. Rwane dźwięki gitary przy śpiewaniu niby od niechcenia. Bo przecież łączy się to z piosenką – Hozier nie ma “żadnego planu, robi się ciemno i zobaczymy co będzie dalej”. Po nim przychodzą Nobody wyróżniające się rytmiczną perkusją i To Noise Making (Sing), dwie równie dobre piosenki. Szczególnie w tej drugiej, chór gospel przepięknie zastawia się z głosem Hoziera. Jest w tym utworze pewnego rodzaju lekkość, podobnie jak w No Plan.

Nieciekawa monotonia

As It Was nudzi. Na Shrike co prawda możemy słyszeć więcej instrumentów, ale również jest dość nużącym utworem. Talk jest tak samo nudne. Be rozpoczyna się niemal identycznie co No Plan. Dopiero przy Dinner & Diatribes artysta odżywa. Na Would That I znów pokazuje swoją  rock&rollową twarz. Piosenka Sunlight znów zawiera cudowny chór gospel. Album kończy tytułowe Wasteland, Baby! Hozier porównuje zakochiwanie się w drugiej osobie do końca świata, zupełnej apokalipsy.

And that day that we watch the death of the sun
That the cloud and the cold and those jeans you have on

And you gaze unafraid as they sob from the city ruins

Hozier Wasteland, Baby!

Album niczym specjalnym nie zaskakuje. Hozier nie obrał żadnego nowego kierunku, pozostał w “swoich” rytmach, ale postawił na chór gospel, co było bardzo dobrą decyzją. Ten romans między tenorem wokalisty a głosami chóru świetnie podkreśla moc i barwę jego głosu. Jestem pewna, że fani będą z albumu bardzo zadowoleni. Jednak moim zdaniem czegoś zabrakło. Część piosenek brzmi praktycznie tak samo i czasami wpadamy w za dużą monotonię podczas słuchania.

https://www.instagram.com/p/BuUoR-JAo95/

Wasteland, Baby! ma energię, jest dobrze napisane (Hozier znów odwołuje się do religii, literatury, popkultury) i dobrze dopracowane – w końcu prace zajęły prawie 5 lat. Artysta jest dobrym tekściarzem, ale w moim odczuciu za dużo tutaj “kochań”, “baby” i staje się to odrobinę kiczowate i momentami tanie. Powiedziałabym, że mamy tutaj 9 dobrych, ciekawych kawałków. Reszta z nich to powolne ballady, które zlewają się w jedną, podobną mdłą masę. Mimo wszystko, powiedziałabym, że jest lepiej niż na poprzednim albumie. Szczęśliwcy będą mieli okazję podziwiać wokal Hoziera na żywo tej jesieni w warszawskim klubie Palladium. Koncert został wyprzedany.

Hozier – koncert w Polsce

Koncert Hoziera w Polsce!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o