Pierwsze ogłoszenia Red Smoke Festival 2020

red smoke festival 2020
fot. oficjalny FB imprezy

Nadchodzi! Organizatorzy jednego z najlepszych festiwali muzycznych w Polsce rzucają ogłoszeniami jak szaleńcy! Mamy koniec lutego, 4 ogłoszone kapele oraz termin Red Smoke Festival 2020. No, to czekamy na lipiec!

Jak co roku, w drugi weekend lipca niewielkie miasteczko w Wielkopolsce zamieni się w kolonię kolorowych, uśmiechniętych i chętnych do zabawy ludzików. Pleszewski amfiteatr zostanie przejęty przez kilkanaście zespołów, a ze sceny poleje się masa riffów. Doskonałą atmosferę, tworzoną przez imprezowiczów, niewątpliwie podbije bliskość klimatycznego parku oraz niewielkiego jeziorka. Co więcej, harmonogram poprzednich edycji zapewne nie będzie zbytnio zmodyfikowany, więc będzie trochę czasu by przyjemnie poczillować na miejscu, w przerwach między koncertami.

Jednak zanim przejdziemy do najprzyjemniejszej części czyli prezentacji ogłoszonych zespołów, przypomnijmy sobie jak było w zeszłym roku. Jeśli ktoś z Was uczestniczył w edycji 2019, to zapewne pamięta cudowną atmosferę. Jeśli nie udało Ci się tam dojechać i zastanawiasz się, czy warto, sprawdź, kto wystąpi w tym roku! I pamiętaj, to dopiero początek ogłoszeń.

Red Smoke Festival 2020 – co, gdzie, kiedy?

Są schematy, tradycje, systemy czy tematy, które aż proszą się o modyfikację, ewolucję czy rozwój. Są również takie, których ruszać raczej nie trzeba. Tradycyjnie więc Red Smoke Festival odbędzie się w Pleszewie, niewielkim miasteczkiem między Kaliszem a Jarocinem. Termin to, jak zwykle środek lipca. Czas, kiedy dzień jest długi i słoneczny, a noc czarna i gorąca. I nawet jeśli na horyzoncie pojawi się burza, to nie przeszkodzi ona w doskonałej zabawie.

Co: Red Smoke Festival 2020
Gdzie: Pleszew, Amfiteatr
Kiedy: 10-12.07.2020
Bilety: informacje niebawem
Kto zagra: The Atomic Bitchwax, Mothership, Sasquatch, Old Man Lizard

Red Smoke Festival 2020 – zespoły

The Atomic Bitchwax

Amerykańskie trio powstało w 1993 roku i od samego początku hołdowali prostym zasadą – ma być dużo psychodelicznej energii. Po przeszło 25 latach na scenie dzielnie się jej trzymają, co doskonale słychać na ostatnim albumie, Force Field. Ten, wydany w 2017 krążek jest siódmym, studyjnym longplayem grupy. Debiut został wydany w 1999 roku. Jak spora część kapel rockowych, oni również zaczynali od koleżeńskich jammów w knajpach. Mimo ogromnego stażu wciąż trzymają się nieźle, a połączenie psychodelii z lat sześćdziesiątych, riffów kolejnej dekady i potężnej energii cały czas zdają egzamin celująco. Tak, to prawdziwy super stoner rock!

Mothership

Trio pochodzące z Teksasu zostało powołane do życia w 2010 roku. Na koncie mają trzy albumy studyjne, a ostatni z nich, High Strangeness ukazał się w 2017 roku. Ich muzyka, to psychodeliczne połączenie kapitalnego luzu z leniwym tempem utworów. Trochę stonera, nieco więcej kwasowych odlotów i szczypta doomowych elementów. Klasyka, ale bardzo elegancka i potężna. Gitarowe riffy i solówki robią dobrze. Sekcja rytmiczna, powolna i dość oszczędna wtóruje, a wokal unosi się w powietrzu w świetnym stylu. Takie granie szybko się nie zestarzeje.

Sasquatch

Klasyka rock’n’rollowego stonera, gdzie riff tryska niczym gejzery, fuzz zniekształca gitary, a sekcja nie ogląda się za nikim i pędzi przed siebie w szaleńczym (jak na stoner) tempie. Do tego elegancki, potężny i stosunkowo melodyjny wokal. Browar w łapę i pod scenę w żonobijce. A, no i oczywiście to nie jest błąd, brak pomysłów czy powtórka sprzed lat. To pokuta! Chłopaki zagrali kiedyś na Red Smoke Festival, ale przez pewne nieprzyjemne okoliczności musieli drastycznie skrócić seta. Tym razem, dołożą do pieca na pełnej! Krótkie bio: pochodzą z USA i powstali w 2001 roku. Od samego początku grają jako trio, a pochwalić się mogą pięcioma longplayami.

Old Man Lizard

Kapela z Wielkiej Brytanii powstała w 2011 roku i do dziś wydali trzy albumy długogrające. Swój styl definiują jako stoner-noir/country-sludge. I jakby się nad tym zastanowić, to faktycznie jest tam sporo racji. Tylko po co się nad tym zastanawiać, lepiej posłuchać co grają. Bo są tam i fenomenalne partie gitary i świetna sekcja i konkretny wokal. Zespół działa jako trio, a jak wiadomo taki skład, mimo że ograniczony, to bardzo kreatywny. Ktoś chce się sprzeczać, proszę bardzo, ale Cream zrobił naprawdę dużo dla muzyki, którą obecnie słuchamy.

Maciek Juraszek