Muniek Staszczyk z T.LOVE wystąpił w Undergroundzie

Muniek Staszczyk z T.LOVE wystąpił w Undergroundzie
Fot: Polskie Radio
Legenda polskiej sceny muzycznej, frontman T. LOVE, twórca takich hitów jak I Love YouLucy Phere oraz jeden z bardziej charyzmatycznych wokalistów na naszym rodzimym rynku. Do tych wszystkich określeń idealnie pasuje jedna persona – Muniek Staszczyk.  Tą jakże nietuzinkową postać spotkać i posłuchać mieli okazje niedawno mieszkańcy Tychów. Muniek wystąpił bowiem 10 maja w tyskim klubie Underground.

Koncert w Tychach był jednym z przystanków  trasy Muniek & Przyjaciele, podczas  której wokalista  występuje z Cezariuszem Kosmanem i Janem Pęczakiem. Muzycy podczas koncertów prezentują publiczności akustyczne wersje utworów T.LOVE, solowych kawałków Muńka i różnych coverów zagranicznych artystów. Do tej pory trasa zbierała same pozytywne relacje, a jak było w Tychach? Przekonajcie się sami!

Tak jak Muniek zapowiadał

Zazwyczaj relacje koncertowe rozpoczyna się rzecz jasna od krótkiego opisu supportu, który poprzedza występ głównej gwiazdy. Tym razem jednak, część tą można spokojnie ominąć. Dlaczego? Ano dlatego, że piątkowego wieczoru nikt nie zaprezentował się na scenie przed Muńkiem. Mamy zatem godzinę 20:00, a wokalista punktualnie rozpoczyna swoje show. I jest tak jak Muniek zapowiadał – skromnie i bez przesadyzmu. Trójka muzyków, akustyczne gitary i nic więcej. Na scenie tylko trzy krzesła na których siedzą muzycy i mikrofon, do którego wokalista wyśpiewuje piosenki. Chociaż może słowo “piosenki” to złe określenie…

Hitowe show

Nie są to bowiem jakieś zwykłe byle jakie “piosenki”, a same sztandarowe hity Staszczyka. Przez całość koncertu muzycy przedstawili publiczności nie tylko największe hity T.LOVE (np. Nie,nie nie, King, czy chociażby I Love You), ale także utwory spoza “T.Lawowej” działalności wokalisty. Usłyszeliśmy przykładowo nowy kawałek, Artyści muszą oraz Apaszem Stasiek był projektu Szwagierkolaska. Muzycy sięgnęli także po repertuar zagranicznych artystów – ze sceny wybrzmiała między innymi spolszczona wersja Radio Nowhere Bruce’a Springsteena. W skrócie – prawdziwe kompendium przebojów Muńka.

Chapeau Bas!

Na pochwałę zasługuje także warstwa instrumentalna koncertu. Kosman i Pęczak idealnie przenieśli brzmienia utworów na akustyczne gitary. W niektórych przypadkach śmiało mógłbym nawet powiedzieć, że ich wersje brzmiały lepiej od oryginałów! Między trójką panów widać było także niesamowitą chemię, więc wydaje mi się, że jakiś płytowy projekt wydany w trójkę jest tylko kwestią czasu! Czapki z głów Panowie, oby jak najwięcej takich koncertów!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o