Kiwanuka – nudny, ale wciągający

Kiwanuka

Muzyk znany z hitów takich jak Cold little Heart czy Love & Hate powraca z nowym albumem!

Chodź na nowy krążek Kiwanuka kazał nam czekać dwa lata, ten czas z pewnością nie był stracony. Artysta wraca ze świeżą muzyką w bardzo ciekawym wydaniu, które z pewnością jeszcze bardziej zainteresuje miłośnika poprzedniej twórczości artysty, a może nawet nowych słuchaczy.

Niezły miszmasz

Najnowsza płyta Kiwanuki to jak doskonale słychać, połączenie jazzu, soulu, funku, delikatnego brzmienia gitary i głębokiego, przeszywającego, męskiego wokalu. Czy takie zestawienie się sprawdziło? Zdecydowanie tak! Kiwanuka dobrze wie jak budować klimat i robi to, trzeba mu przyznać, perfekcyjnie.

Zaczątki płyty

Przed premierą albumu mieliśmy przyjemość posłuchać już kilku singli. Najbardziej do gustu przypadł mi You Ain’t The ProblemRytmiczny utwór porywa do tańca. Tempa nadają mu bębny, które delikatnie wybrzmiewają w tle. Pozostałe single to Hero, który jest wolniejszym kawałkiem z wybijającą się solówką gitary, Solid Ground i melancholijne, jazzowe Piano Joint (This Kind of love).

Jenostajny Kiwanuka?

Michael proponuje nam różne brzmienia, które razem stanowią spójną całość. Żaden z utworów nie wybija się specjalnie przed szereg, co powoduje, że  album ma miarową tonację. Podróż z Kiwanuką rozpoczynamy od wspomnianego już wcześniej You ain’t problem, który daje nam pozytywnego kopa. Po nim następuje nasycony brzmieniem gitar Rolling, po którym jest przejście do wolnego, monotonnego I’ve been dazed. Później pora na już nam znane Piano Joint (This Kind of Love), ale w wersji poprzedzonej intrem, które przygotowuje nas do utworu właściwego.

Another human being to kolejna pozycja na krążku i zarazem najkrótsza. Stanowi przerywnik i szybko przenosi nas do Living in denial – utworu, który brzmi jak wyjęty z lat siedemdziesiątych. Po nim ciekawe i jednocześnie trochę nudne Hero, ponownie z intrem a następnie, wyjęte niczym z baśnowego filmu – Hard to say goodbye. Następnie rytmiczne, ale spokojne Final Days. Interlude (Loving the people) to utwór bez tekstu, za to ze świetną solówką gitary. Przyjemna, smutna ballada Solid Ground wreszcie prowadzi nas do finiszu czyli piosenki Light, która rozjaśnia cały album.

O kim mówimy

Michael Kiwanuka urodził się w Anglii, ale jego korzenie sięgają Ugandy. Dorastał w północnym Londynie. Studiował na na Wydziale Mediów, Sztuki i Designu (the School of Media, Arts and Design) na Uniwersytecie Westminsteru. Zadebiutował w 2012 roku, kiedy znalazł się na szczycie prestiżowej listy BBC – Sound of 2012, na której brytyjscy dziennikarze wytypowali najbardziej obiecujących debiutantów na ten rok.

Ogólna ocena: 6,5/10

Tracklista:

1. You Ain’t The Problem
2. Rolling
3. I’ve Been Dazed
4. Piano Joint (This Kind Of Love) Intro
5. Piano Joint (This Kind Of Love)
6. Another Human Being (Interlude)
7. Living In Denial
8. Hero
9. Hard To Say Goodbye
10. Final Days
11. Interlude (Loving The People)
12. Solid Ground
13. Light

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o