A little night music – mała (lecz wielka) nocna muzyka

Mała (lecz wielka) nocna muzyka
Fot. Materiały prasowe

2 lutego w Warszawskich Łazienkach Królewskich odbył się koncert zatytułowany A little night music. Była to okazja spędzenia niesamowitego, magicznego wieczoru w otoczeniu inspirującej muzyki i dostojnych wnętrz pałacowych.

Cóż to był za wieczór! Dwoje wspaniałych artystów – śpiewaczka Ina Kanczewa i towarzyszący jej na fortepianie Ljudmił Angełow, przenieśli nas w jakże urokliwy świat kabaretu, musicalu, piosenki poetyckiej oraz muzyki w rytmie tango.

A little night music – program koncertu

Sam program wieczoru był niesamowicie ciekawy i zróżnicowany. Artyści zaprezentowali zarówno bardziej znane utwory jak choćby piosenki Kurta Weilla, Gershwina, Piazzolli, ale także znaczniej mniej znany repertuar takich kompozytorów jak Sondheim, Bolcom, czy Ramirez. Utwory były bardzo zróżnicowane pod względem ekspresji i emocji – niektóre wprowadziły nas w nastrój melancholii, inne zaś rozśmieszyły czy roztańczyły. Ljudmił Angełow wykonał także dwa utwory solo, które zabrzmiały z niesamowitą energią, werwą, świetną techniką i tzw. pazurem.

Wielka ekspresja wykonania

Pomijając już świetnie dobrany i ciekawy program, moją uwagę bardzo przykuła sama interpretacja artystów, ich wzajemne porozumienie, zgranie i magiczna energia którą przekazywali publiczności. Tego nie da się nauczyć – to trzeba mieć. To cecha charakterystyczna dla największych artystów – nieuchwytna energia, coś czego nie da się opisać słowami. Nie technika, sprawność, ale coś więcej ponad wszystkim uchwytnym i materialnym. Ina Kanczewa zaprezentowała wspaniałą technikę wokalną, doskonałe panowanie nad głosem oraz niesamowitą ekspresję. Jej aktorstwo było perfekcyjne, nieprzerysowane, bardzo zróżnicowane. Trzeba zaznaczyć , że utwory wykonywane były w kilku językach – angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim i w każdym z nich usłyszeliśmy doskonałą dykcję, zrozumienie i interpretację tekstu. Głębokie emocje wybrzmiewały jeszcze długo po zakończeniu danego utworu, jak miało to miejsce choćby w przypadku Send in the clowns Sondheima czy przepięknych dwóch utworów Piazzolli.

Publiczność doceniła artystów wielkimi brawami. Na bis wykonali bardzo ciekawy utwór równie rzadko słyszany na scenach koncertowych – Havaneise Pauliny Viardot (wielkiej śpiewaczki hiszpańsko-francuskiej, przyjaciółki Fryderyka Chopina). Był to ukłon w stronę polskiej publiczności, jako że kompozytorka dokonała przekładu mazurków naszego słynnego kompozytora.

Magię wieczoru dodatkowo podkreślało wnętrze, gdyż koncert odbywał się w budynku Starej Oranżerii Łazienek Królewskich nazywanej także Pomarańczarnią. To przepiękne XVIII wieczne wnętrze, które kiedyś było sceną teatru Stanisławowskiego a od roku 2017 jest jedną ze scen Polskiej Opery Kameralnej.

Kilka słów o wykonawcach

Artyści pochodzą z Bułgarii. Warto wspomnieć , że cały koncert organizowany był przez Bułgarski Instytut Kultury przy współpracy z Muzeum Łazienki Królewskie. Ina Kanczewa to laureatka wielu prestiżowych nagród (Nagroda Panczo Władigerow, Muzyk roku 2002, Nagroda Montserra Caballé, Viotti). Występowała na wielu scenach świata m.in. w Duńskiej Operze Królewskiej, Covent Garden, La Scali, Teatro Filarmonica oraz licznych festiwalach. Była także solistką Staatsoper w Hannoverze. Od 2016 roku współpracuje z Ljudmiłem Angełowem.

Ljudmił Angełow ukończył Państwową Akademię Muzyczną w Sofii. Również jest laureatem wielu prestiżowych konkursów międzynarodowych (Sengallia, Międzynarodowy Konkurs im. F. Chopina, Palm Beach International Competition, Piano Masters). W 1990 roku zadebiutował w nowojorskim Lincoln Centre. Występował w salach koncertowych na całym świecie. Muzyka Chopina jest na stale obecna w jego repertuarze. Przed koncertem miałam możliwość porozmawiania z artystą. Zdradził mi , że Polska jest dla niego szczególnie ważna – również ze względu na muzykę Chopina. Uwielbia przyjeżdżać tutaj na koncerty. To jego jedno z ulubionych miejsc. Tym bardziej jest nam miło!

Magia wspaniałych koncertów

Byłam pod ogromnym wrażeniem koncertu. Myślę, że był to jeden z tych wieczorów artystycznych, których atmosfery nie zapomina się do końca życia. Dla mnie przy ocenie danego koncertu najważniejsza jest właśnie ta energia, powiew emocji jakie wzbudzili artyści. Tutaj wyraźnie to wystąpiło. Czysta magia muzyki i artyzmu! Szkoda jedynie , że sala nie była pełna pomimo tego ,iż koncert był całkowicie darmowy. Uważam, że warto korzystać z takich okazji i wysłuchać doskonałych artystów przez wielkie „A”. Stąd w tytule artykułu dodałam określenie „wielka”, pomimo ,że w oryginale występuje termin odwrotny. O takim koncercie nie można powiedzieć, że był mały – wręcz przeciwnie. Był wielki i wybitny!

 

“Eva” w teatrze Rampa [luty 2019]