Lykke Li – so sad so sexy [recenzja]

Lykke Li
fot. materiał prasowe

Szwedzka piosenkarka Lykke Li wydała swoją czwartą płytę so sad so sexy.

Od początku swojej kariery szwedzka piosenkarka intryguje słuchaczy i przenosi ich w swój własny świat. Jej utwory, nawet te najbardziej popularne i radiowe mają w sobie dużo oryginalności. Tak też było w przypadku I Follow Rivers, czyli utworu, który nadał rozpędu karierze Lykke Li i pozwolił jej na międzynarodowy sukces.

So sad so sexy to czwarty album studyjny szwedzkiej piosenkarki Lykke Li. Płyta trafiła na sklepowe półki 8 czerwca 2018. Jej premiera została poprzedzona wydaniem pięciu singli, między innymi Deep End, Hard Rain czy Sex Money Feelings Die. Cała płyta jest utrzymana w znacznie bardziej popowej stylistyce niż poprzednie.

Deep end jest utrzymany w klimacie R&B, połączonego z popowymi i hip-hopowymi wstawkami. Singiel ma bardzo intrygujący refren i dobrze oddaje klimat całej płyty. Co ciekawe, cały teledysk do deep end został nagrany przez wokalistkę telefonem.  Za to utwór two nights nagrany wraz z Aminé przynosi na myśl dawne popowe nagrania Madonny, a cała piosenka jest stworzona w zupełnie niepodobnej do Lykke Li aranżacji. To sprawia, że wiele fanów nie jest zadowolonych z so sad so sexy i uważa, że piosenkarka traci swoją oryginalność na rzecz potencjalnego sukcesu na amerykańskich listach przebojów. Z drugiej strony better alone pozwala nam usłyszeć oryginalność wokalu piosenkarki, a sam utwór wyraża dużo emocji. Tytułowy utwór so sad so sexy jest jednym z najciekawszych utworów na tej płycie. Oddaje to, co piosenkarka chciała nam przekazać tym całym albumem. Jest z jednej strony melancholijna, ale ma też intrygujące fragmenty.

So sad so sexy ma tak wiele zwolenników jak i przeciwników, jednak wyświetlenia jej najnowszych utworów mówią same za siebie. Najnowszy album Lykke Li różni się sporo od poprzednich, co dużo słuchaczy ma jej za złe, jednak szwedzka wokalistka udowadnia, że nawet w bardziej mainstreamowej wersji potrafi zachować swoją oryginalność, a jej ciekawy głos broni się sam.