Ghosteen – Nick Cave and The Bad Seeds – [recenzja]

Blisko po trzyletniej przerwie Nick Cave and The Bad Seeds wracają ze swoim 18 albumem zatytułowanym Ghosteen.

Nick Cave niespodziewanie ogłosił wydanie nowego albumu tydzień przed premierą. Odpowiedział tym samym na pytanie fana na stronie Red Hand Files, o datę wydania nowej płyty. Album składa się z dwóch części The Children i The Adults.

Przez ostatni rok Nick Cave zamiast koncertów, prowadził rozmowy z fanami jeżdżąc po Europie i Stanach Zjednoczonych (niestety do Polski nie zawitał). Artysta po śmierci swojego syna, zmienił swoje postrzeganie na świat, czego symbolem jest jego płyta Skeleton Tree (2016), będąca smutnym spojrzeniem na świat. Tym samym jednak zaczął rozumieć ból i cierpienie po stracie osoby bliskiej.

Afirmacja śmierci

Nowa płyta kończy w swoisty sposób wątki z płyt Push the Sky Away jak i Skeleton Tree, zamykając trylogie pewnego rodzaju klamrą kompozycyjną. Nowy album zabiera nas w melancholijną podróż, nawiązując do poprzednich. Jednakże tym razem płyta zmienia brzmienie i porusza się w świecie ambientu. Kompletna rezygnacja z gitary na rzecz leniwego pogrywania pianina i syntezatorów, może być dla wielu zdziwieniem. Również okładka albumu pokazuje pewną zmianę. Dostajemy obraz raju, gdzie wszystko wydaje się działać zgodnie z zasadą stoickiego spokoju.

To samo się tyczy samych brzmień, które nawiązują do poprzednich płyt, jednak są zdecydowanie “słodsze” niż na Skeleton Tree. Oczywiście warstwa liryczna dalej jest osadzona wokół śmierci, ale nie ma już formy “bolesnego krzyku”. Nick Cave jak gdyby pogodził się ze śmiercią. W piosence Spinning Song muzyk opłakuje śmierć króla rock’n’rolla (chodzi o Elvisa Presleya), jednocześnie cieszy się, że pamięć o nim nie minęła. Nick przemawia jak Horacjusz w wierszu “nie wszystek umrę”. Jest odwołanie do śmierci swojego syna o którym pamieć nie minie, a zawsze będzie kochany.

Świat przedstawiony staje się nam o wiele bliższy niż na płycie Skeleton Tree, który jest bardziej odległy i zdystansowany. Nick Cave jak gdyby nas zaprasza do tego świata, byśmy razem z nim zastanowili się nad sensem śmierci. Czy Bóg może dać nam ukojenie, czy nie opuścił nas za wcześnie?

nme.com/reviews/album/nick-cave-ghosteen-review

Z utworu na utwór metaforyczny styl Nick’a Cave osiąga mistrzostwo. Ma się niechybne wrażenie jak by obok obrazów Boscha oglądało się Rubensa. Może ma to symbolizować wędrówkę przez stany emocjonalne muzyka po śmierci swojego syna? Sam tytuł albumu znaczy po polsku “dusza wędrująca“. Artysta spotyka się z nią w utworze Ghosteen Speaks. Prawdopodobnie to ona ma pomóc w jego ocaleniu od zagubienia.

Pieśń Żałobna

Co ciekawe druga część płyty The Adults pokazuje zmianę podejścia, co do pogodzenia się ze śmiercią. Zresztą już kawałek Leviathan pokazuje cień zwątpienia. Kolejne kawałki ma wydźwięk pieśni żałobnej. Dopiero teraz Nick Cave godzi się z koleją losu i pozwala odejść swojemu synowi. Kawałek zamykający album Hollywood jest wyrazem solidarności ze wszystkimi osobami, które straciły kiedyś bliskich. Metaforą tego jest przypowieść buddyjska o matce, której syn umierał. Muzyk pociesza się tym, że pokój w końcu nadejdzie…

Zdecydowanie jest to dobry projekt zespołu australijskiego muzyka. Nie jest on na pewno dla każdego słuchacza. Tym bardziej tych, którzy oczekiwali jakiejś zmiany po ostatniej płycie. Na pewno jest to dobra płyta dla osób, szukających sensu po śmierci bliskich jak i ukojenia.

Stary Nick się skończył?

Nick Cave zasługuje na miano najbardziej oryginalnego muzyka, który nie boi się eksperymentów. Prawie każda płyta niesie ze sobą inny rodzaj wrażeń i brzmień. Tym bardziej dobrze to koresponduje z niesłabnącym głosem Nicka, który pokazał na tej płycie, że może dalej eksperymentować ze swoim głosem na rożnych skalach. Tylko czekać z niecierpliwością, aż Nick Cave and The Bad Seeds zawitają pewnego razu w Europie w ramach promocji nowej płyty.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o