“Topiel” Marcina Płonki w Poznaniu [fotorelacja]

Fot. Marcin Płonka

Topiel  to słowo, które oznacza: głębokie miejsce w rzece, stawie lub jeziorze albo grząskie bagno; też: wzburzone, pieniące się wody w takim miejscu. Czy zatem przestrzeń ta, tak samo, jak słowo, jest typowo rodzimym zjawiskiem? Odpowiedź na to pytanie stara się znaleźć w swoich pracach Marcin Płonka, grafik i fotograf. Wernisaż jego prac odbył się w poznańskiej Galerii Pix.House w piątek, 5 kwietnia.

Marcin Płonka urodził się w 1986 roku w Łańcucie. Posiada dyplom z Projektowania Graficznego ASP we Wrocławiu. Studiował w Instytucie Kreatywnej Fotografii w Opavie w Czechach jednak studiów nigdy nie ukończył. Początkowo zainteresowany fotografią dokumentalną (zdobywając uznanie m.in w konkursach Grand Press Photo), na kilka lat zarzucił ją, oddając się pracy komercyjnej dla globalnych klientów. Do fotografii powrócił z innym spojrzeniem, luźno koncentrując się na fikcji o podłożu dokumentalnym, silnie poszukując odrębnego języka fotograficznego. Obecnie żyje i pracuje w Berlinie, prowadząc własne studio projektowe. Jego prace były pokazywane na wystawach oraz projekcjach we Francji, Niemczech, Polsce, Czechach, Łotwie, oraz na festiwalach fotograficznych w Pradze, Berlinie, Zagrzebiu oraz Moskwie.

Topiel na zdjęciach

Słowo Topiel nie ma dosłownego synonimu w żadnym innym języku. Czy fotografia jest zatem władna przekazać nam odczucia zakodowane gdzieś głęboko pod skórą? Marcin Płonka w swoich zdjęciach próbuje.

Przenosimy się do świata zapachów, ukrytych znaczeń, historii, która gdzieś podświadomie zawładnęła twórczym okiem autora. Musimy nauczyć się czytać pomiędzy wierszami. Wtedy może okazać się, że na końcu nie czeka na nas tylko i wyłącznie samotność – mówi Adrian Wykrota, fotograf i właściciel Galerii Pix.House.

Fot. Marcin Płonka

Topiel w Poznaniu

5 kwietnia w poznańskiej Galerii Pix.House odbył się wernisaż prac Marcina Płonki pt. Topiel. Wystawie towarzyszy publikacja Topiel Marcin Płonka | Zin nr 3 wydana przez 8991 publishing.

– Dla mnie ten projekt był dużym poszukiwaniem siebie. Zaczynając z fotografią można pewne rzeczy zacząć bardzo osobiście, ale niestety wiedząc więcej i więcej, człowiek zaczyna się inspirować i zaczyna się zastanawiać „O może zrobiłbym coś w tym stylu”. Z tym projektem przeszedłem wiele. Zacząłem go robić w czerni i w bieli, ale stwierdziłem, że coś mi nie pasuje. Zacząłem eksperymentować. To też nie jest proces, który powstał jednego wieczora. Proszę pamiętać, że ten proces zajął 3 lata – mówił Marcin Płonka.

Po wernisażu i spotkaniu z autorem miała miejsce rozmowa z Adriana Wykroty z Krzyśkiem Orłowskim z 8991 Publishing oraz Marcinem Płonką o fenomenie zinów fotograficznych.

Mam takie wrażenie, ze ZIN na pierwszym miejscu stawia fotografię, na drugim dopiero formę – mówił Adrian Wykrota.

Zin to nie jest kserówka. ON posiada również Desing – dodał Krzysiek.

 

Ekspozycja czynna będzie do 27 kwietnia.

Lorenzo Castore i Jego “Ziemia” w Poznaniu [fotorelacja]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here