Festiwal Sztuk Alternatywnych w Olsztynie [relacja]

offsztyn
fot. materiały prasowe

Sobotnie popołudnie nie zachwyciło pogodą, zwłaszcza w stoicy Warmii, Olsztynie. Na szczęście miasto rozjaśniła zorganizowana przez grupę Kloszart impreza – pierwsza edycja Festiwalu Sztuk Alternatywnych Offsztyn. Wydarzenie odbyło się w sobotę 12 października w Kuźni Społecznej w Olsztynie.

festiwal sztuk alternatywnych w Olsztynie
fot. Kloszart

Obcowanie ze sztuką

Impreza zaczęła się o godzinie szesnastej. Na początek seans krótkiego filmu o Michale Jędrzejewskim, który opowiadał historię swojego życia – jak związał się ze sztuką, a konkretniej – z teatrem.

Po filmie nastąpiła przerwa, w czasie której można było podziwiać grafiki i obrazy. Wykonane przez artystów z różnych zakątków Polski dzieła budziły podziw zgromadzonych ludzi. Ciekawą opcją była możliwość zrobienia sobie tatuażu na miejscu.

Część muzyczna

O godzinie osiemnastej zaczęła się część festiwalu, na którą wszyscy czekali – koncerty. Jako pierwszy na scenę ruszył zespół z Olsztyna Rosochate. Rozruszali przybyłych ludzi swoim energicznym, rockowym graniem. Wszyscy czterej panowie dali z siebie wszystko, by dobrze zagrać na swoim podwórku.

offsztyn
Rochochate, fot. Kloszart

Po energicznym początku nadszedł czas na zwolnienie tempa, bo po rodzimych muzykach na scenę wkroczył Julian Uhu. Pochodzący z Warszawy reprezentant sceny niezależnej dał bardo klimatyczny, świetny występ, na koniec którego zagrał utwór Aha.

festiwal sztuk alternatywnych w Olsztynie
Julian Uhu, fort. Mateusz Sikorski

O godzinie dwudziestej pierwszej nadszedł czas na gwiazdę wieczoru, czyli synthpopowy duet Wczasy zagrał utwory z wydanej rok temu płyty Zawody. Publice niezwykle podobał się występ panów z Poznania.

Hiphopowe rytmy

Zmianę klimatów z nostalgicznych lat 90. na czasy obecne przyniosła hiphopowa grupa WCK. Udało im się rozbujać zgromadzoną publiczność w rytm swojego rapu. Do końca dnia bawili nas na scenie.

O północy, czyli już w niedzielę, na scenę wkroczył ka-meal. Pochodzący z Torunia producent zagrał utwory oparte na swoim charakterystycznym stylu. Rozmyte sample i powolne bity stanowiły świetny moment wytchnienia po wieczorze pełnym wrażeń.

offsztyn
Prace Szamana z serii Insanity, fot. Kloszart

Podsumowanie

Choć nie obyło się bez drobnych wpadek, jak problem z wyświetleniem jednego z dwóch planowanych filmów, spowodowanego chorobą reżysera, uważam imprezę za udaną. Dostępna sztuka w postaci zarówno audio jak i wizualnej skupiła na sobie uwagę zgromadzonych osób. Mam nadzieję, że nie jest to koniec przygody z Offsztynem, że festiwal na stałe wpisze się w mapę kulturalną stolicy Warmii. Nie pozostało nic, jak czekać na drugą edycję.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o