Muzyka

Relacja z koncertu Organka – wiosna i emocjonalna „krew z nosa”

1 kwietnia 2017 roku w warszawskim klubie Palladium odbył się niesamowicie energetyczny koncert Organka. W skład zespołu wchodzą: wokalista, gitarzysta i autor tekstów – Tomasz Organek, basista Adam Staszewski, Perkusista Robert Markiewicz oraz klawiszowiec Tomasz Lewandowski. Jeszcze zanim artyści weszli na scenę zniecierpliwieni fani wiwatowali: „OR-GA-NEK!”. Kiedy muzycy pojawili się i zagrali pierwsze dźwięki zaczęło się szaleństwo, które nie zwalniało tempa przez długi czas.

Na początku był wstęp, a więc „Introdukcja” z „Czarnej Madonny”. Następnie usłyszeliśmy inne utwory z tego albumu takie jak: „Rilke”, „Get it Right”, „Missisipi w Ogniu”, „Wiosna” czy „HKDK”, a także przeboje z pierwszej płyty: „O Matko!”, „Głupi ja”, „Kate Moss” i „King of the Parasites”, który przeniósł nas w nieco inne, bardziej psychodeliczne klimaty. Widać było, że każdy z muzyków jest zaangażowany. Zdawało się, że wkładają w granie 100% swojej energii, która udzielała się publiczności. Nie dało się spokojnie stać w miejscu. Perkusista grał z taką mocą, że w pewnym momencie złamał pałeczkę.

Nie zabrakło również piosenki „Ki Czort”. W jej studyjnej wersji gościnnie występuje Adam Darski, znany też jako Nergal z zespołu Behemoth. Miałam nadzieję, że może pojawi się, by wyrecytować swoją kwestię, tak jak to miało miejsce podczas warszawskiego występu Organka w listopadzie. Niestety tytułowego Ki Czorta, czyli Nergala nie było, ale i tak było gorąco jak w piekle (zarówno jeśli chodzi o atmosferę, jak i o temperaturę).

W drugiej części koncertu Organek wyznał, że lubi romantyczne numery. Muzycy zwolnili i zagrali kilka ballad, między innymi „Czarną Madonnę”, „Psychopomp” i „Ultimo”. Mogłoby się wydawać, że trochę odpoczniemy. Jednak nie nazwałabym tak tego, ponieważ utwory te miały ciężki i przejmujący charakter. Nie dało się wobec nich pozostać obojętnym. Z Tomasza Organka przez cały czas emanowała szczerość i emocjonalność. W roli rockowego frontmana jest autentyczny i sprawdza się znakomicie. Po pierwszym zejściu ze sceny zespół wrócił, by zagrać na bis „Dziewczynę Śmierć”, „Kate Moss” i „Missisipi w Ogniu”. Ludzie zebrani w klubie skakali i śpiewali. Część nawet dała się porwać w wir pogo. Był Ogień. Po koncercie ogłuchłam na lewe ucho na parę godzin. Głowa bolała mnie niemiłosiernie aż do rana, ale było to miłe wycieńczenie i dobre uczucie.

Na sam koniec został wyświetlony teledysk do utworu „Wiosna”. Była to jego oficjalna premiera. Cała akacja „wiosna”, która wiąże się z jego powstaniem rozpoczęła się trochę wcześniej. Organek ogłosił, że chce stworzyć klip razem ze swoimi słuchaczami. Przez kilka dni można było przesyłać zdjęcia oraz krótkie filmiki, które przedstawiały czym jest dla nas ta pora roku. Jak można się było domyślić nie chodziło tutaj o kwiatki, ale jak napisał Organek na swoim fanpage’u na facebooku o „emocjonalną krew z nosa”. Efekt według mnie jest fenomenalny i każdego gorąco zachęcam do obejrzenia tego teledysku.

W jednym z teleturniejów niedawno padło pytanie czym zajmował się Organek przed rozpoczęciem swojej kariery muzycznej. Uczestnik telewizyjnego show odpowiedział, że uczył słowa Bożego. Chociaż Organek w roli katechety to bardzo interesująca koncepcja, prawdą jest, że był nauczycielem języka angielskiego. Kiedy jakiś czas temu odkryłam ten fakt, od razu w mojej trochę przesadnie skłonnej do uogólniających refleksji głowie pojawił się inspirujący wniosek. Nawet jeśli jest się na zupełniej innej drodze, można ją zmienić i pokazać swoją „ranę w sercu”. Z nauczyciela można zmienić się w gwiazdę rocka, jeśli właśnie to siedzi głęboko w środku nas. Wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem charyzmy Tomasza Organka i chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to właściwa osoba na właściwym miejscu.

Zobacz galerię zdjęć z koncertu!

 

Fot. Joanna Babiel
Tekst Julia Starachowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *