Drabina Jakuba – stara szkoła rapu w nowoczesnych czasach

Drabina Jakuba

6 sierpnia odbyła się premiera pierwszego solowego krążka Jakuba Kachela, znanego także pod pseudonimem Prezes. Ponieważ wspieramy młodych twórców, postanowiliśmy przeprowadzić z nim wywiad na temat wydanego przez niego – jak sam go nazywa – „powrotu do korzeni w czasach nowej szkoły”.

Jakub pochodzi z okolic Żywca, a muzyka jest dla niego oderwaniem od rzeczywistości. Wszystko zaczęło od ostrych rockowych brzmień, z podkradzionego od siostry odtwarzacza mp3. Ciekawość oraz zainteresowanie muzyką sprawiło, że Kuba zaczął podążać muzyczną drogą. Jego marzeniem było wydanie własnej, płyty która ukazała się w dniu 20 urodzin artysty. Jakub jest także działaczem społecznym oraz założycielem wytwórni White C’Rain Records, zrzeszającej i promującej młodych twórców muzycznych.

Rozmowa z Jakubem Kachelem
okładka płyty
Drabina Jakuba
Co stanowiło dla ciebie inspirację podczas tworzenia albumu? Jaka jest jego grupa docelowa?

Już od piątego roku życia byłem słuchaczem Trzeciego Wymiaru, Meza czy Pei. Podobały mi się ambitne teksty, które nieraz trzeba było przesłuchać kilka razy, aby upewnić się, czy dobrze je zrozumieliśmy. Tęskniłem za czasami, kiedy autor nie miał nas za idiotów i nie podawał nam wszystkiego na tacy. Tak samo podczas tworzenia mojego albumu chciałem powrócić do korzeni i skierować treść w stronę dojrzałych i świadomych słuchaczy hip-hopu.

Co miałeś na myśli/ co chciałeś przekazać tym albumem?

W dniu moich 20. urodzin chciałem podsumować te wszystkie przeżyte przeze mnie lata i podzielić się nimi ze światem. Z ręką na sercu muszę przyznać przed samym sobą, że to z pewnością najdojrzalsze dzieło, jakie stworzyłem, a przy tym prawdopodobnie praca mojego życia. Można powiedzieć, że ten album to jednocześnie moje kazanie do całego świata, a zarazem dosyć osobista spowiedź.

Dlaczego wybrałeś darmową formę dystrybucji albumu?

Album jest dostępny za darmo, bo tak naprawdę najważniejsza jest dla mnie satysfakcja z tego co robię, a przy tym bity są na darmowej licencji bez monetyzacji. Nie miałbym do siebie problemu, gdybym spróbował to spieniężyć, bo to chyba nic złego, gdy człowiek chce zarobić na swojej twórczości, dopóki jego motywacją jest rzeczywiście pasja, a nie wizja pełnego portfela. W filmach zamieszczane będą linki z organizacjami charytatywnymi, mam nadzieję, że będę mógł w ten sposób komuś pomóc.

Zobaczcie i posłuchajcie sami!