Bóg a przemiana Kanyego Westa

Kanye West wraca z nowym albumem Jesus is King. Tym samym wyznacza nowy kierunek w swojej karierze.

Kanye od jakiegoś czasu lubi zaskakiwać. Częściej widziano go we wszelkiego rodzaju programach jak sławił Donalda Trumpa. To fani mogli mu jeszcze wybaczyć (no może nie wszyscy), ale brak nowych płyt już nie. Co ciekawe, rok temu miał wyjść album Yandhi. Krążyły plotki jakoby Kanye miał się zamknąć w studiu i siedzieć tak długo, aż album powstanie. Album jednak się nie ukazał, można było jednak wysłuchać piosenki, które “wyciekły” do internetu. Ostatecznie okazało się, że Ye zmienił koncept. Nowy album będzie miał formę gospelu i będzie sławił Boga. Rodzi się pytanie co stoi za tą przemianą. Dlaczego artysta nagle zdecydował się na niecodzienna zmianę?

Przemiana Westa

Życie Kanyego to temat na kilka książek. Nie chcę się tutaj skupiać na omówieniu całej kariery rapera, tylko pewnego etapu. Diametralna zmiana poglądów na temat spraw boskich wywołała pytanie: Na ile zachowanie Kanyego jest wiarygodne? Warto zwrócić uwagę, że to nie pierwsze spotkanie z Bogiem. W 2004 roku artysta wypuścił kawałek Jesus Walks, będący refleksją na temat stosunków rapera z Bogiem. Na późniejszych płytach kwestie boskie były wspominane kilkanaście razy. Często Kanye był upostaciowieniem boskości (I am God z płyty Yeezus). Później nadeszła nowa zmiana w jego życiu. Zaczęło się od wspierania Trumpa, a później na kontrowersyjnych wypowiedziach na temat niewolnictwa. Następnie raper ogłosił, że cierpi na chorobę dwubiegunową. Owocem tego była płyta Ye, traktująca o jego problemach. Obnaża na tej płycie swoje problemy. Między innymi boi się, że straci swoją rodzinę. To daje doskonałe podłoże pod jego przemianę.

Czy Jezus jest królem?

Życie Westa nabrało nowych rumieńców. Założył grupę Sunday Service, która przez swoją formę gospelowo-rapową miała wielbić Boga. Sam zresztą znalazł panaceum na swoje problemy – tym środkiem był Bóg. Swoje uwielbienie zostało przelane na nowy album Jesus is King. Jest to bardzo osobisty album, pokazuje relacje pomiędzy raperem a boskim Stwórcą. Brak w nim przekleństw, na próżno szukać tam tematów dotyczących hedonizmu opływającego poprzednie albumy. Ten album ma być swoistym oczyszczeniem, zamknięciem pewnego etapu. Co jest jednak największym problemem tej płyty, to brak przesłania, z którym mogliby się identyfikować słuchacze. West bardziej skupia się na swoich relacjach niż na szerzeniu boskiej nowiny.

Nieoficjalnie wiadomo, że Kanye ma skończyć ze świecką muzyką. To samo ma dotyczyć jego starej muzyki, która prawdopodobnie nie będzie już taka sama. W wywiadach z Big Boyem i Zanem Lowem, raper otwarcie traktuje swój hedonizm jako zła rzecz, a jednocześnie pewnego rodzaju konieczność. Jak gdyby cały jego żywot był wpisany w boskie przeznaczenie. Musiał najpierw zgrzeszyć, by później zrozumieć swoje czyny. Tym bardziej jego słowa mają sens, jak przesłucha się jego dyskografię. Można śmiało stwierdzić, że ta droga jest swoistą egzemplifikacją życia grzesznika, który pragnie zmienić swoje życie.

Autentyzm Pana Westa

Jednak rodzi się kolejne pytanie: Na ile muzyka Ye jest autentyczna? Anthony Fantano trafnie zauważył, że jeśli raper chce kontynuować drogę tworzenia gospelowych albumów, musi pamiętać, że może to być dla niego koniec kariery. Warto wspomnieć, że Kanye jest kimś więcej niż muzykiem. Jest przede wszystkim mistrzem promocji. Osobiście wątpię, że przesuwanie daty premiery albumu wynikało z jego widzimisię. Bardziej widziałbym w tym pewnego rodzaju promocję, którą żyła cała branża muzyczna. Drugim aspektem jest to, że doskonale łamie schematy i wyznacza nowe kierunki. Możliwe, że ta płyta miała być swoistą próbą wyznaczenia nowej jakości. Nie sugeruję, że to przeczy jego wierze w Boga, ale na pewno są to ważne aspekty w jego przemianie.

Czy Kanye West się skończył?

Na pewno pewien okres w jego życiu tak. Czy rzeczywiście będzie kontynuował nowo obraną drogę? Myślę, że tak. Tak jak już wspominałem to artysta, który już dużo przeżył w swoim życiu i nie boi się nowych zmian. Czy ludzie pokochają nowego Kanyego Westa? Mimo że nowy album nie zdobył dobrych recenzji, wytyczył nową jakość, nad którą warto pracować. Znając muzyka i jego perfekcjonizm, na pewno będzie starał się poprawić błędy, tym bardziej, że na święta została zapowiedziana nowa płyta Jesus is Born.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o