Bitamina na bis w Klubie Kwadrat [relacja]

Bitamina w Klubie Kwadrat
fot. Marlena Henrysiak

Bitamina przez ostatnie dwa lata święci niesamowite triumfy na polskiej scenie muzycznej. Za nimi długie miesiące owocnej trasy plenerowej i klubowej. Jak zaprezentowali się na koncercie w krakowskim Klubie Kwadrat?

9 listopada Bitamina zagrała kolejny, energetyzujący koncert. Niby nic nowego, gdyby nie to, że formacja była w Krakowie zaledwie miesiąc wcześniej w tym samym klubie!

Moo Latte rozgrzał publiczność

Po godzinie 21 rozpoczął się muzyczny wieczór w Kwadracie. Na scenę wyszedł Moo Latte – polski producent, afrykańskiego pochodzenia, który na co dzień mieszka w Kopenhadze. Co ważne, w Bitaminie gra na gitarze i samplerze. Muzyk zaprezentował ponad półgodzinny set, który składał się ze zremiksowanych kompozycji z jego najnowszej, solowej płyty pt. Syd. Była to na pewno ciekawa rozgrzewka przed głównym występem wieczoru, jako że utwory były połączeniem łamanych bitów hip-hopowych i muzyki afrykańskich przodków Moo Latte.

Bitamina na bis – Klub Kwadrat w ekstazie

Mateusz Dopieralski i pozostała część zespołu nie kazali na siebie długo czekać. Chwilę po godzinie 22 rozpoczęła się muzyczno-taneczna uczta. Bitamina postanowiła rozpocząć występ z wysokiego C. Po krótkim wstępie zaprezentowali utwór Pornosy, który powala wręcz swoją koncertową odsłoną. Dodatkowo wokalista zachęcał całą publiczność do tańczenia. Efekt był niesamowity, właściwie każdy następny utwór był nagradzany nie brawami, a wręcz owacją (dominowały głosy żeńskie). Nie ukrywam, że zaskoczyło mnie to, jak bardzo publiczność przeżywała cały koncert. Miałem wrażenie, że tylko ja pośród tysiąca osób nie znam słów każdej piosenki. Trzeba tu oddać Mateuszowi Dopieralskiemu, że bardzo umiejętnie komunikuje się z publicznością i z łatwością zachęcił cały klub do wspólnej zabawy.

Bitamina w Klubie Kwadrat

Bitamina lubi bawić się brzmieniem i improwizować. Każdy instrumentalista dostał chwilę na zaprezentowanie się w solówce czy w bardziej wartkiej partii instrumentalnej. Aranżacje koncertowe brzmią moim zdaniem dużo lepiej niż sama płyta. Łatwo było to porównać, bo zespół zagrał właściwie wszystkie znane utwory w tym: Pytanie do niej, Dom, Przebudzenie, Kawalerka na sprzedaż czy Nie Wiem Jak. Miałem wątpliwości, czy melorecytacje Piotra Sibińskiego będą pasować do tanecznego klimatu koncertu, jednak były bardzo dobrym urozmaiceniem i pozwalały na odetchnięcie od czasem szalonego tempa i zabawy.

Zwierzę sceniczne i świetni instrumentaliści

Bitamina zrobiła genialne show. Widać było niesamowite ogranie zespołu, Mateusz Dopieralski wspaniale łapie kontakt z publicznością. Z niecierpliwością czekam na następne koncerty formacji. Może znów w Klubie Kwadrat? A jeśli nie mieliście okazji zobaczyć Bitaminy i Moo Latte w akcji, to możecie zobaczyć koncert zarejestrowany w studiu radiowej Czwórki.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o