Weź głęboki wdech ~ Kasia Bulicz-Kasprzak [recenzja]

Weź głęboki wdech
Fot. Diana Łętocha

Jesień sprawia na mnie wrażenie osoby z chorobą dwubiegunową. Jest tak zmienna, że nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać. Zimne, mgliste poranki potrafią się zmienić w świetliście słoneczne dni, bywa jednak i tak, że w słoneczne południe wiatr przygoni bure chmury, z których leje, leje i leje…

Tegoroczna jesień jest wyjątkowo kapryśna, jednak bez względu na pogodę zachęcam do zapoznania się z recenzją książki Weź głęboki wdech autorstwa Kasi Bulicz-Kasprzak.

Życie. Ono nie wygląda tak, jakby się nam to mogło wydawać

Michalina to trzydziestoletnia botaniczka, która cały swój czas i energię poświęca karierze naukowej. Jej marzeniem jest zostanie laureatką nagrody Nobla, toteż z oddaniem wykonuje swoje obowiązki. Idol, a zarazem największy autorytet młodej botaniczki, Profesor Potoczkiewicz, widzi w niej ogromny potencjał, jednak nie ułatwia jej drogi do osiągnięcia marzeń. Zamiast tego zatrudnia nowego pracownika – Filipa, który wyprzedza ją w drodze po awans. Mimo uprzedzeń, Michalina wdaje się z młodym botanikiem w romans, który powoduje lawinę niespodziewanych zdarzeń….

 

Gdybym wtedy wiedziała to, co wiem teraz, pewnie nie zrobiłabym tego, co zrobiłam później

 

Śmierć profesora, zdrada ukochanego i wiecznie krytykująca matka i ciotka. Czy może być coś gorszego? Oczywiście, że tak. Możesz być przyszłą potencjalną ofiarą mordercy, lub – patrząc bardziej optymistycznie – trafić do więzienia. A wszystko to przez pojawienie się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie…

Wszyscy mężczyźni tacy sami – kłamcy, zdrajcy, szumowiny

Weź głęboki wdech prowadzona jest w pierwszej osobie liczby pojedynczej, z perspektywy głównej bohaterki – Michaliny. Składa się z trzynastu rozdziałów, w których każdy poprzedzony jest cytatem znajdującym się w treści lektury. Trudno określić gatunek książki; najbliżej jej do literatury obyczajowej, jednak wplątane są w treść elementy różnych gatunków, takich jak: kryminał, thriller, romans czy komedia. Napisana dowcipnym, aczkolwiek inteligentnym i przyjemnym językiem. Często występują wtrącenia w postaci łacińskich nazw oraz słowa z zakresu botaniki oraz inne naukowe słownictwo. Fabuła nieskomplikowana, momentami zaskakująca.

Zdenerwowanej kobiety należy się bać, przed wkurwioną trzeba uciekać

Podoba mi się postać głównej bohaterki; zakompleksiona, mało przebojowa, aczkolwiek inteligentna i z wielkimi aspiracjami, stale i konsekwentnie dążąca do celu. Nie jest towarzyska, ale często rozmawia z sobą samą, a właściwie ze swoimi licznymi obliczami. Jej poczucie humoru nie raz mnie rozbawiło, a momentami skłoniło do refleksji nad sobą i własnym życiem.

Bardzo ciekawym wątkiem książki Weź głęboki wdech jest relacja bohaterki z matką. Michalina nigdy nie miała w niej oparcia; wytykała jej brak urody, talentu, złe decyzje, a nawet fakt, że pojawiła się na świecie. Jednak starała się żyć według narzuconych jej zasad i mimo wszystko być – jak pragnęła jej matka-damą. Ich relacja, mimo że dosyć toksyczna, jest jednocześnie komiczna i właśnie tutaj można zauważyć najwięcej humoru. Matka to jednak matka i nawet ta z pozoru najgorsza zawsze w sytuacji kryzysowej ujawni swój instynkt macierzyński.

Weź głęboki wdech to pierwsza książka tej autorki, którą miałam okazję przeczytać. Kasia Bulicz-Kasprzak wydaje się więc zapaloną miłośniczką rosiczek i całego botanicznego świata, który na co dzień nie interesuje mnie aż tak dobitnie, dlatego też nie miałabym nic przeciwko, gdyby tych wtrąceń było nieco mniej. Początek książki był dla mnie bardzo żmudny i zmuszałam się do kontynuacji czytania, jednak po parunastu stronach styl się zmienił i zamiast typowo naukowego tekstu o rosiczkach płynnie przeszedł do życia głównej bohaterki i lawiny ciekawych zdarzeń.

Co do treści książki – historia ciekawa, inna niż wszystkie. Przede wszystkim przedziwny gatunek, z którym miałam styczność po raz pierwszy (a jako mól książkowy myślałam, że znam już wszystkie) i wiele wątków; miłość, przyjaźń, zdrada, śmierć, rodzina, manipulacja, intrygi… Wszystko tu jest. I koniec końców trochę tego wszystkiego za wiele na raz, bo z fabuły zrobił się misz-masz. Czytelnik może się więc pogubić, poplątać i nie zrozumieć pewnych zdarzeń, jednak, nic straconego – pod koniec wszystko wychodzi na jaw. Kilka wątków było moim zdaniem kompletnie nie potrzebnych, co w efekcie przygniotło akcję, która mogła być bardziej sensacyjna.

Weź głęboki wdech, ściągnij łopatki i staw czoła rzeczywistości

Książkę Weź głęboki wdech mimo wszystko polecam, bo jest inna niż wszystkie. Oderwiecie się na chwilę od realnego świata i przeniesiecie w ten pełen zieleni i niecodziennych zdarzeń. To dobra propozycja na jesień, by trochę się rozerwać i poprawić sobie humor.

_____________________________________

Na miłośników jesiennych książek czeka recenzja powieści Światło gwiazd autorstwa Krystyny Mirek.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o