Ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów

Ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów

Każdy kiedyś rozpoczął przygodę z czytaniem. Nic więc dziwnego, że na pewne powieści spoglądamy z sentymentem. Mikołajki to niezwykły czas, podczas którego postanowiliśmy podzielić się naszymi wspomnieniami. Przed Wami  ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów. Sprawiły one, że bez reszty daliśmy się pochłonąć magii literatury.

Seria Mikołajek
Ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów
fot.: materiały prasowe

Mikołajek – najfajniejszy, najciekawszy i najsłodszy bohater książek René Goscinnego. W czasach, kiedy zaczytywałam się w historiach młodego Francuza, dostępne były tylko książki Mikołajek, Rekreacje Mikołajka, Mikołajek i inne chłopaki, Wakacje Mikołajka Mikołajek ma kłopoty. Na książki nie można było doczekać się w bibliotece, ale w końcu dotarły i do mnie. Mocno sympatyzowałam z Mikołajkiem, utożsamiałam się z nim i przeżywałam jego historie. Uwielbiałam ilustracje stworzone prze Jean-Jacques’a Sempégo, dzięki którym moja dziecięca wyobraźnia działała w zdwojonym tempie. Po latach ukazały się kolejne, niewydane wcześniej historie w kilku tomach. Wróciłam więc do historii Mikołajka, przeczytałam wszystko od początku do końca. Okazało się, że są one ponadczasowe. Wcześniej przeżywałam losy małego bohatera, a teraz potrafię utożsamić się również z jego rodzicami i innymi dorosłymi bohaterami. Autor napisał książki dla wszystkich – małych i dużych – i zrobił to w mistrzowski sposób.

Natalia Nazar

Mała Księżniczka
Ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów
fot.: materiały prasowe

Wśród książek, które nieletnia ja darzyła poważnym uwielbieniem, wymienić można by tytułów co najmniej kilkadziesiąt. A jednak tylko jedno niewielkie dziełko wyryło na mojej psychice o wrażliwości pancernika ślad równie głęboki, co zasłużony. Ja? Chłopczyca ze stali, siekanie żab i wrzucanie petard za okno wrednego sąsiada. Mała Księżniczka? Że co, że niby korony, sukienki i gadanie o królewiczach? No chyba ni… NO DOBRA!

Mała Księżniczka to opowieść nie tylko o uroczej i zdolnej sierocie, ale o ludzkiej podłości, dwulicowości i psychicznej brzydocie. Z przysłowiową ręką na przysłowiowym sercu przyznaję bez przysłowiowego bicia, że w tym wieku nikt mnie tyle nie nauczył o ludziach, co Frances Hodgson Burnett. Dzięki niej wbiłam sobie do głowy raz na zawsze, że źli koniec końców dostają po tyłku, dobro zwycięża, a wielkie serce można mieć nawet bez względu na to, ile ma się w portfelu. I że trzeba umieć francuski, bo to robi niezły PR. Interpretacja morałów zawsze była moją mocną stroną.

Ewa Garbowska

Czarnoksiężnik z Archipelagu
Ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów
fot.: materiały prasowe

Tej pozycji nie mogło tu zabraknąć. Gdy sięgnąłem po nią mając niespełna dziesięć lat, nie miałem jeszcze żadnej świadomości czytelniczej. Nie zdawałem sobie też podczas jej lektury sprawy z tego, jak bardzo ową świadomość książka ta we mnie ukształtowała. Podczas gdy lokalna biblioteka oferowała takim szkrabom jak ja co najwyżej niewyrośnięte heroic fantasy, Ziemiomorze podkradnięte mamie kreowało przede mną nowy ląd. Wolny od infantylizmów, które nawet dla dziecka potrafią być drażniące. Książki Ursuli Le Guin to zresztą dzieła ponadczasowe, o czym pisałem już wcześniej. Subtelne fantasy potrafiące oczarować nie tylko dojrzałego czytelnika, ale nawet i nierozumiejące jeszcze wszystkich niuansów literatury dziecko.

Piotr Kozioł

Świat Dysku
Ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów
fot.: materiały prasowe

Naprawdę chciałem wybrać tylko jedną z parudziesięciu książek Pratchetta – ale nie dałem rady. Dlatego piszę o całym Świecie Dysku. Bo co rusz, gdy tak wertuję tytuły w swojej głowie, nie sposób wyróżnić takiego, który by nie zasługiwał na podium obok reszty 40 książek. Świat Dysku zapewne znacie – pośrednio lub bezpośrednio. Sir Terry Pratchett wykreował uniwersum będące cudowną parodią fantastyki i naszych dzisiejszych czasów. Czytając jego książki w okolicach środka i końca podstawówki (10-12 lat), poznałem wyborny czarny humor i satyrę, której podobnie jak to się miało z mistycyzmem Czarnoksiężnika z Archipelagu, nie byłem do końca wtedy świadom. Są to bowiem książki puszczające oczko do starszych odbiorców, ale bawiące – no, po prostu każdego, kto ceni delikatną parodię z tego oka przymrużeniem. Szczury w keczupie (jak i Śmierć Szczurów), czapka z wiatrakiem chłodząca mózg trolla, genialne dialogi, inhumacje (czyt. skrytobójstwa. Bo skoro jest ekshumacja, to dlaczego by miało nie być inhumacji?), zniedołężniała, sepleniąca parodia Conana Barbarzyńcy… długo by wymieniać. Te barwne opowieści swojego czasu naprawdę mocno osładzały mi gorzkie chwile w dzieciństwie.

Piotr Kozioł

Hobbit
Ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów
fot.: materiały prasowe

Za czytanie Hobbita zabrałem się w czasie, kiedy kinowym hitem był Władca Pierścieni w reżyserii Petera Jacksona. W opowieści najbardziej zauroczyła mnie jej prostota i optymizm. Tytułowy hobbit to przedstawiciel fantastycznej rasy, nieco wyższy od krasnoludów (nie mylić z krasnalami) i niższy od ludzi. Hobbici to lud przywykły do stateczności, stroniący od przygód, ale nie odmawiający dobrego jedzenia, piwa i fajkowego ziela. Główny bohater, hobbit Bilbo Baggins, zostaje  wypchnięty z podobnej strefy komfortu. Właśnie za to najbardziej cenię ten obszerny wstęp do Władcy Pierścieni i Śródziemia w ogóle. W zabawny i przyjemny dla czytelników w każdym wieku, pokazuje jak wiele korzyści, nie tylko materialnych, ale i społecznych czy duchowych, może przynieść chwilowe oddanie się przygodzie i zaufanie grupie przyjaciół.

Krzysztof Sadowski

Karolcia
Ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów
fot.: materiały prasowe

Nie ma chyba piękniejszego momentu jak zakochanie się od pierwszego wejrzenia w książce. W moim przypadku padło na lekturę z podstawówki pt. Karolcia Marii Krüger. Autorka niesamowitym stylu pokazała mi, że największą siłę daje niekończąca się wyobraźnia. To ona sprawiła, że do dzisiaj z uśmiechem na twarzy wspominam szalone przygody głównej bohaterki. W jej przypadku wszystko się stało za sprawą magicznego koralika, który spełniał jej życzenia. Ile wtedy, jako 8-9-letnie dziecko, bym dała, by również móc przeżywać to, co Karolcia. By wodze fantazji żyły własnym życiem. Dzięki Marii Krüger pokochałam książki, ten moment ekscytacji, kiedy biorę do ręki następną powieść. I chociaż przeczytałam już tak wiele utworów, tak nigdy nie zapomnę pełnego uroku spotkania z małą marzycielką.

Aleksandra Góra

Ania z Zielonego Wzgórza
Ulubione książki z dzieciństwa redaktorów Kulturalnych Mediów
fot.: materiały prasowe

Cała seria przygód Ani z Zielonego Wzgórza należy niezaprzeczalnie do książek ponadczasowych. Nie tylko potrafi rozbawić, ale i wzruszyć, zmusić do refleksji. Dzieła Lucy Maud Montgomery przede wszystkim uczą jak radzić sobie w ciężkich chwilach, jak w jedyny i niepowtarzalny sposób cieszyć się życiem. Przygody zwariowanej, wiecznie uśmiechniętej Ani są przepełnione mądrościami. Jej dziecięce spojrzenie na świat sprawiły, że zawsze chciałabym z takim optymizmem podchodzić do wielu spraw. Montgomery pokazała, że każdego z nas spotykają trudniejsze chwile, ale zawsze znajdzie się sposób na wyjście z opresji. Trzeba tylko otworzyć się na ludzi i na to, co przed nami, bo zazwyczaj to, co najlepsze jest na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko chcieć.

Aleksandra Góra