U stóp Mont Martre – Britta Röstlund [recenzja]

Britta Röstlund -

Czy jedno przypadkowe spotkanie rzeczywiście potrafi odmienić nasze życie? Czy nieznajoma osoba jest w stanie sprawić, iż nasza codzienność i sposób myślenia zmieni swój dotychczasowy i teoretycznie niezniszczalny schemat? Debiut Britty Röstlund pokazuje, że tak. U stóp Mont Martre jest niezwykłą historią ludzi prowadzących zwykłe życie, przynajmniej do czasu… No właśnie, czy naprawdę nic w tym świecie nie jest stałe, czy jesteśmy w stanie wpływać na nieoczekiwane zwroty akcji?

Główni bohaterowie książki Röstlund to Mancebo i Helena. Mancebo jest prostym sklepikarzem, prowadzącym mały sklep kolonialny. Jego dzień składa się z od lat niezaburzonej rutyny i schematu.

Jest mu dobrze tak, jak jest, choć nie ukrywa, że czuję satysfakcje z bycia potrzebnym i ważnym, a pomoc klientom w sklepie sprawia, iż utwierdza się w przekonaniu o wadze jego usług i sklepu (mimo dużej konkurencji wokół). Mimo wszystko nie lubi zaburzać rytmu swojego dnia. Po wizycie tajemniczej (na początku irytującej) klientki Madame Cat do jego życia puka wyzwanie, które zmieni jego dotychczasową codzienność.

Helena to kobieta prowadząca dotychczas życie zwykłej paryżanki; usłyszawszy intrygujące pytanie: „Czeka pani na pana B?” postanawia skłamać, wciągając siebie w splot nieoczekiwanych wydarzeń.

Zaczyna życie innej kobiety, poznaje jej codzienność, zaglądając w nie dzięki różnym sytuacjom (Helena poznaje rozmaite ludzkie dramaty, dostaje bukiety kwiatów i przekazuje korespondencję mailową) i ludziom, którzy wierzą w znajomość Heleny i pana B. Kobieta angażuje się w swoje nowe życie na tyle, że można by pomyśleć, iż w pewnym momencie zapomina o starym.

Historie bohaterów, choć na pierwszy rzut oka do siebie niepodobne, mają wielki wspólny mianownik. Są tajemnicze, a bohaterowie świadomie godzą się na ich dalszy bieg. Również psychika bohaterów zostaje w obu przypadkach zaburzona, wyjście z ich własnych kwadratów komfortu wpływa dość wyraźnie na ich osobowości. Mancebo zaczyna być podejrzliwy nawet wobec żony, kiedy już mocno angażuję się w śledztwo pisarza zleconego przez Madame Cat. Helena zaś wręcz obsesyjnie zaczyna myśleć o panu B.

Autorce udało się zachować najprawdziwszy klimat Paryża. Piękne uliczki i klimatyczne miejsca wręcz jesteśmy w stanie zobaczyć. Sposób pisania również trzeba zaznaczyć: jest wyjątkowy i nadaje historii dużo charyzmy. Kryminał zaskakuje do samego końca, nie pozwalając czytelnikowi odciągnąć się od fabuły.

Poboczni bohaterowie nie zlewają się ze sobą, każdy ma swój charakter i daje się poznać odbiorcy. Nie ma bohaterów nijakich i przeźroczystych, co jeszcze bardziej działa na plus atmosfery gwarnego Paryża. Rostlund stworzyła historię, o której nie da się powiedzieć „zwykły kryminał”.

Połączenie tajemniczych i kryminalnych wątków z dozą psychologicznych i uniwersalnych myśli drzemiących w każdym z nas tworzy coś wyjątkowego.

Zapoznaj się również z naszymi propozycjami literatury kryminalnej.