Replika – dwie historie, jeden finał

replika
fot. Agata Głoszkowska

Na tajemniczej wyspie znajduje się dziwna klinika, do której żaden przeciętny mieszkaniec z okolicy nie jest w stanie się dostać. Wszyscy odważni śmiałkowie zginęli w tajemniczych okolicznościach. Lauren Oliver stawia przed nami wybór: albo od razu wchodzimy w mury instytucji, albo drobnymi krokami zmierzamy do rozwiązania zagadki. Brzmi ciekawie? Właśnie taka jest Replika.

Kolejny sukces Lauren Oliver

Jeśli dobrze wspominacie spotkanie z Nerve, które doczekało się ekranizacji z Emmą Roberts w roli głównej, na pewno spodoba wam się inna literacka propozycja od Lauren Oliver. Replika to kolejna książka z sprytnie rozwiniętą intrygą i nietuzinkowymi bohaterami. Ma tylko dwie wady. Ciężko się od niej oderwać, a jej zakończenie pozostawia spory niedosyt. Mimo to warto dać jej szansę. O czym opowiada fabuła?

Dwie strony medalu

Gemma zmaga się z mnóstwem kompleksów. Nie akceptuje swojego lustrzanego odbicia, a złośliwe komentarze ze strony rówieśników, którzy nazywają ją Frankensteinem, jeszcze bardziej utwierdzają ją w poczuciu nieatrakcyjności. Dziewczyna przeszła przez masę operacji jako dziecko, a paskudne blizny dalej oszpecają jej skórę. Nie jest to jednak kolejna opowieść o nastolatce z niską samooceną. Za ranami na ciele Gemmy skrywa się pewna mroczna historia.

Dziewczyna bywa irytująca w odbiorze, ale im dalej, tym lepiej. W momencie kulminacyjnym wszystko łączy się w całość, a typowe nastoletnie problemy nabierają większego znaczenia. Gemma postanawia rozwiązać zagadkę i spontanicznie wyrusza w podróż z Pete’m, który jest naczelnym promieniem słońca w Replice. Trzeba się bardzo postarać, żeby go nie polubić. Nie będę rozwodzić się nad pozostałymi bohaterami pobocznymi, ale bez wątpienia potrafią skraść serce.

Wyprawa prowadzi ich prosto do Liry – tytułowej repliki. I tu pojawia się niespodzianka. Musimy odwrócić książkę i znów zacząć czytać od pierwszej strony. Do nas należy decyzja, od której historii zaczniemy, ale według mnie idealnym początkiem jest Gemma. Losy Liry jedynie dopełniają tamtejsze luki. Natychmiastowe wejście w mury mrocznej kliniki praktycznie podaje nam rozwiązanie na tacy i pozbawia kilku elementów zaskoczenia. A ich akurat szkoda sobie odpuścić. Obserwujemy te same wydarzenia innymi oczami, co w tym przypadku okazuje się strzałem w dziesiątkę.

Replika

Największym minusem Repliki jest zakończenie żywcem wyrwane z typowego romansidła. Wątek miłosny dodawał smaczku fabule, ale nie grał tam pierwszych skrzypiec, też spodziewałam się czegoś mocniejszego. Chociaż po lekturze pozostał spory niedosyt, doczekała się ona swojej kontynuacji. Niestety, nie została ona jeszcze przełożona na język polski i na razie się na to nie zapowiada. Tytuł ten polecam każdemu spragnionemu tajemnic czytelnikowi. Okładka jest tak samo dobra jak fabuła, więc prócz dostarczenia wam rozrywki, będzie pięknie prezentować się na waszych półkach z książkami!