Walka Życia ze Śmiercią

Pojedynek Życia ze Śmiercią

Listopad to miesiąc skłaniający do zadumy. Zmrok zapadający coraz szybciej oraz deszczowe dni sprawiają, że do głowy przychodzą nam refleksje na temat przemijania i nieuchronności śmierci. Ciekawym sposobem na spędzenie długich, monotonnych wieczorów jest zagłębienie się w lekturze starych druków z XVII wieku. Czego można doszukać się w nich na ten temat?

Jedną z pozycji godnych uwagi jest kazanie wygłoszone na pogrzebie Krzysztofa Zygmunta Paca, wychwalające zasługi jego rodu. Nie obyło się również bez krótkiej historii pojedynku Śmierci z Życiem – ku przestrodze zebranych żałobników.

Odwieczny spór

Taka już nasza nieszczęsna dola, że ciało z duszą nigdy nie było w zgodzie. Jedno ciągnie do uciech ziemskich, drugie musi być pielęgnowane poprzez wiarę. Jedno jest śmiertelne, drugie może doświadczyć życia wiecznego.

W przedstawionej na pogrzebie opowieści Śmierć pokazuje się na koniu, jako jeden z apokaliptycznych jeźdźców, i wyzywa Życie na pojedynek. Jedno nad drugim chce triumfować. Od wieków prowadzą spór, który wreszcie trzeba zakończyć. Wyznaczyły miejsce do pojedynku:

 publicum Orbis amphiteatrum

Świat będzie dla nich niczym arena dla gladiatorów. Ludzie, Niebo i Natura staną się widownią, która oceni, komu można tak naprawdę uwierzyć i oddać pełną władzę nad światem.

Walka Życia ze Śmiercią
Źródło: https://polona.pl

Życie rozpoczyna swoją przemowę wypomnieniem Śmierci jej zachłanności i niepohamowanej żądzy ludzkiej krwi. Śmierć nie może szukać niczego wśród ludzi, nie jest do nich nawet podobna – składa się z samych kości, nie może wykazać się czynami godnymi pochwały. Zamienia tylko ciała w obrzydliwe robaki.

Brakuje jej odwagi: zabija dzielnych Rycerzy, bo nie chce z nimi wchodzić w spór i przychodzi po nich tylko wtedy, gdy są bezbronni i nie mogą stawiać jej oporu. Jej czyny są nieludzkie: rozdziela rodziny i niszczy przyjaźnie. Już za dawnych czasów Rzymianie ustanowili kult Śmierci, ale nie składali jej ofiar i nie wyznaczyli kapłanów.

Życie z dumą twierdzi, że:

Krew moja tak szlachetna, że nie masz za mnie ceny.

Dzieła moje są nieśmiertelnej godne chwały.

Słońce wschodzi, by oświetlić jej czyny. Sam Chrystus nie nazwał się tytułem Śmierci, lecz Życia. Nikt też nie opłakuje ucieczki przed śmiercią, zaś każdy płacze za zmarłym.

Śmierć nie pozostała dłużną i przeszła do defensywy

Życie nie może być dobre, skoro niemowlęta płaczą po przyjściu na świat, mając świadomość tego, ile niegodziwości je jeszcze czeka. Chrystus przy wskrzeszaniu Łazarza płakał, bo ponownie go ożywiał. Już dawno życie zostało ogłoszone padołem płaczu. Rzymianie może i nie składali ofiar Śmierci. Powodem było to, że ona każdy zgon bierze sobie za ofiarę i nie potrzebuje pomocy.

To zmarłym oddaje się największą cześć. Słońce wschodzi, żeby później szybko schować się za chmurami i nie widzieć tego, co dzieje się na świecie. Natomiast Chrystus nadał sobie tytuł Życia, ale nie mógł go lubić, skoro tak bardzo spieszyło mu się do umierania.

Jeśli Tobie ,Życie , ciasno [na tym świecie], to możesz ustąpić!

Był to trudny do rozstrzygnięcia spór, każda ze stron miała rację, podawała dobre argumenty. Wniosek wypłynął z tego jeden: Śmierć jest dobra, gdy poprzedza ją godne życie, życie może być udane, gdy człowiek umiera we właściwy sposób. Już za życia trzeba zadbać o to, żeby pamiętano o nas po śmierci. Tylko poprzez uczciwość, cnotę i bogobojność można zapewnić sobie nieśmiertelną chwałę, Sprawi ona, że chociaż umrzemy, pamięć o nas będzie wieczna. Starożytni zabiegali o pośmiertną sławę, starali się wyćwiczyć u siebie samoopanowanie i odwagę. Dla Greka było niezwykle ważne, by pamiętano jego czyny po śmierci (tego typu wątek pojawia się w Uczcie Platona)

Wydawałoby się, że śmierć w oczywisty sposób zwyciężyła na tym pogrzebie, jednak w istocie nie triumfuje nad zmarłym, który prowadził dobre życie.

Walka Życia ze Śmiercią
Źródło: https://polona.pl/

Śmierć triumfuje nad tymi, którzy żyli źle, w grzechu, jest drabiną do Nieba dla tych, którzy nie oddalali się od Boga.

Ludzie zachowują cnotliwość, gdy pamiętają o śmierci. Już sam Demokryt nauczył się więcej od trupów niż od nauczycieli w greckich szkołach. Rzymianie chowali swoich zmarłych przy murach miasta, żeby bronili od nieprawości, tak jak mury bronią od nieprzyjaciela.

Dialog między Śmiercią a Życiem

Obie strony używają argumentów bardzo oczywistych, ale w ustach tego typu bohaterów brzmią one w sposób zupełnie inny, patetyczny. W końcu te wydarzenia faktycznie mają miejsce, często mogą nam umykać ze względu na ich prostotę, powszechność, ale warto nad nimi czasem się zastanowić. Kazanie ma charakter moralizatorski, ale również, a raczej przede wszystkim, ma za cel wychwalanie zasług zmarłego i podkreślenie roli nieśmiertelnej chwały (która była wysoce ceniona w środowisku szlacheckim), zdobytej poprzez bycie cnotliwym i uczynnym.

Warto na koniec przytoczyć ostatnie słowa wygłoszone na tym pogrzebie:

Do Nieba, do Nieba śmiertelni ludzie wasze podnoście oczy, a bardziej serca, pomnijcie żeście śmiertelni, do świata nie przykładajcie serca.
I ja skończyłem.

I ja na dzisiaj również.

Amen

Zachęcam również do zapoznania się z oryginałem.