Rafał Sigiel – Pacyfik i jeszcze dalej – recenzja

Pacyfik i jeszcze dalej

Pacyfik i jeszcze dalej to opowieść z dwuletniej podróży młodego małżeństwa dookoła Oceanu Spokojnego. Rafał Sigiel, autor książki, to jeden z wielu podróżników młodszego pokolenia, którzy debiutują w serii Biblioteka Poznaj Świat wydawnictwa Bernardinum. Czy jest to debiut udany?

Pacyfik i jeszcze dalej

Młode małżeństwo wybrało się w podróż, z założenia półroczną, która faktycznie zakończyła się w ciągu dwóch lat. Odwiedzili wyspy Pacyfiku, Amerykę Południową, Himalaje. Ot, kolejna historia o podróży dookoła świata i zwiedzaniu odległych krain. Czyżby?

Kapuściński pisał, że najważniejszą i najbardziej wartościową rzeczą w podróżowaniu po świecie jest chęć zrozumienia Innego.

Tak Cesarza reportażu w kontekście otwartości Birmańczyków wspomina Rafał Sigiel. I chyba nie przez przypadek takie wspomnienie znalazło się w jego książce. Cała struktura jej narracji oparta jest właśnie na ludziach poznanych w trakcie wspólnej podróży z jego żoną – Pauliną. Sigiel pisze o kierowcach, którzy wzięli parę autostopem (lub jachtostopem), ulicznych sprzedawcach, ciekawych świata i turystów tubylcach. To nie odwiedzane kraje, ich przyroda i zabytki są głównym motywem książki Pacyfik i jeszcze dalej. Jest nim drugi człowiek, którego Sigielowie spotykają na swojej drodze. Choć autor stroni od poprawności politycznej, to stara się poznać poglądy innych ludzi. Pisze też o ich historii i pasjach.

– Mam sześćdziesiąt osiem lat, a wciąż tańczę tango. Tańczyć na ulicy to nie wstyd. Mógłbym żyć z pokaźnej renty, ale to miasto nadal żyje tangiem. Może już nie tak, jak kiedyś, ale wciąż. Młodzi ludzie garną się, żeby się uczyć. Wybierzcie się kiedyś na penę. Albo milongę. Miejscowe kluby, gdzie śpiewa się i tańczy, pękają w szwach niemal każdego dnia. Ale przychodzą nie tylko miejscowi. […] Chociaż nikt nie tańczy tanga tak, jak prawdziwy porteño. […] Faktycznie, mieliście szczęście w tym El Chalten, że poznaliście prawdziwego porteño, który wie, jak się tańczy. A kobiety! Chłopcze, żadna kobieta na świecie nie może równać się z prawdziwą porteñą. I to nie tylko w tańcu.

Książka napisana lekkim piórem, niepozbawiona dobrego humoru. Autor wykazuje się erudycją, okraszając swoje teksty nawiązaniami do popkultury, porównaniami do świata przyrody. Pisze bardzo poetycko, być może powinien spróbować swoich sił również w liryce.

Ale jeśli życie to plaża, to życie w drodze jest jak obserwowanie plaży przez mikroskop. Z masy jednakowych ziarenek, ujednoliconych w cywilizacyjnym procesie unifikacji, zatracających swoje niepowtarzalne jestestwo w pogoni za nieistniejącym mirażem, zaczynają wyłaniać się twory niecodzienne.

Zamieszanie z czasem

Pewne zamieszanie w książce sprawia nielinearne podejście do czasu. Poszczególne rozdziały niekoniecznie wyznaczają kolejne etapy podróży, a raczej tematy do rozważań, które snuje autor. Wspomnienia z różnych zakątków świata przeplatają się ze sobą, co niestety wprowadza pewne zamieszanie w orientacji co do trasy wyprawy. Z pomocą przychodzą tutaj mapy (jeden ze znaków rozpoznawczych serii Poznaj świat) umieszczone w wewnętrznych stronach okładek.

Zdjęcia

Pacyfik i jeszcze dalej  oprócz części pisanej zawiera mnóstwo zdjęć autorstwa Pauliny Sigiel. Są one naprawdę mocnym autem tej książki. Pani Sigiel udało się uchwycić całe mnóstwo rozmaitych obrazów, będących świetnym uzupełnieniem do narracji męża. Mamy tu ludzi z najróżniejszych zakątków świata. Indonezyjskich górników wydobywających siarkę z wnętrza wulkanu, młodych birmańskich mnichów pochłoniętych nauką, dzieci pochłonięte zabawą, kolumbijskie tancerki występujące w pięknych sukniach, boso, na ulicy. Oprócz portretów ujrzymy malownicze pejzaże Himalajów, błękit Oceanu Spokojnego czy uliczki południowoamerykańskich miast.

Za możliwość lektury dziękuję wydawcy serii Biblioteka Poznaj Świat

https://vagabundos.pl/