Monika Bułaj – Nur. Zapiski afgańskie [recenzja]

Afganistan. Kraj niezwykle różnorodny, stary, dla wielu też tajemniczy. Surowy, górzysty krajobraz, poprzetykany gdzieniegdzie obszarami wyżynnymi i półpustynnymi, zdaje się sugerować, że równie surowi są zamieszkujący go ludzie. Dzięki Monice Bułaj i jej książce Nur. Zapiski afgańskie możemy przekonać się, czy tak jest w istocie.

Nur. Zapiski afgańskie to wydany nakładem National Geographic reportaż kobiety, która postanowiła zweryfikować swoje wyobrażenia odnośnie tego targanego konfliktami państwa. Autorka – fotoreporterka, pisarka, dokumentalistka – jest laureatką wielu nagród fotograficznych i literackich; swoją pasję podróżniczą z powodzeniem łączy z działalnością edukacyjną, wykładając w szkołach, na uniwersytetach i konferencjach takich jak TED Global czy News Exchange. Jej prace prezentowane były na całym świecie, w bardzo prestiżowych nieraz miejscach, przykładowo w Pałacu Dodżów w Wenecji, Palazzo delle Esposizioni w Rzymie czy na zaproszenie Watykanu podczas dorocznej, międzynarodowej konferencji o Chrystusie, organizowanej również w Wiecznym Mieście oraz w Asyżu.

“Na brzegu Amu-darii celniczka w okienku ledwie unosi głowę, zdziwiona, nie przestając piłować paznokci, i nagle czuję, że jeszcze mogę zawrócić.
– Ile ci płacą za to, że idziesz do Afganistanu? Nic? Sama tak, na piechotę? To jakaś głupia. Idź, idź.”

W Zapiskach afgańskich Monika udaje się w podróż nie tylko po ziemiach Afganistanu, ale również po szlakach duchowości jego mieszkańców. Rozpoczyna ją w Tadżykistanie, przemierza fragment Uzbekistanu, by w końcu dostać się do celu swojej wyprawy. Tam rzucona zostaje w niezwykle barwny i interesujący świat, w którym mieszają się tradycje i wierzenia wielu narodów; świat nierzadko zadziwiający, niebezpieczny i całkowicie dla podróżniczki obcy.

Podczas podróży spotyka afgańskich nomadów, zwiedza świątynie i bazary, odwiedza żeńskie szkoły i oddziały szpitalne dla poparzonych kobiet. Właśnie sytuacji kobiet w Afganistanie poświęca dużo uwagi, starając się poznać i zrozumieć warunki, w jakich przychodzi im żyć.

“Może to właśnie ciało kobiety, a nie terytorium, jest prawdziwym bitewnym polem Afganistanu. Nastolatki, za zgodą prawa, kradzione, gwałcone, zabijane, sprzedawane lub więzione, by zapłacić za plemienne nietakty popełniane przez mężczyzn.”

Spotyka poetów, uczonych, kapłanów; ludzi skupiających się na życiu wiecznym, jak i tych poświęcających się doczesności. Kluczy między nieznającymi innego życia dziećmi, między niepotrafiącymi zapewnić im lepszych warunków do dorastania rodzicami, między potencjalnymi zamachowcami-samobójcami i żandarmami. Między ludźmi, którzy wartość życia bliźniego mierzą w dolarach, a którzy po wypowiedzeniu słowa nanawatai (w luźnym tłumaczeniu: sanktuarium) nie pozwolą nikomu jej skrzywdzić. Przemierza świat, gdzie sacrum jest równie wszechobecne jak wojna, której profanacje zdają się przeczyć wszelkim zasadom religijnych moralności. Świat, do którego nie sposób jest się przystosować, a w którym mieszkańcy tych ziem muszą jakoś znaleźć swoje miejsce.

“Pojechałam do Afganistanu, żeby zobaczyć jak wygląda Kabul, bo nie wiedziałam. Moje oczy były wypełnione medialnymi ikonami wojny: kurz, trupy bez głowy, żywi bez nóg, zasieki, czołgi, strach pomyśleć, ludojady.A jak Kabul wygląda? Czym pachnie? Usłyszę nocą bul bul, czyli słowika? Jak brzmi rubab na wysokościach? Czy wciąż z wioski do wioski wędrują poeci? Usłyszę wędrownych pieśniarzy? Spotkam kalandarów?  Jak wyglądają mieszkańcy Kabulu? Płaczą? Smieją się? W ilu językach śnią? I o czym? Jak grzeją zimą domy? Czego się najbardziej boją?”

Reportaż napisany jest bardzo ciekawie, niebanalnie, językiem bogatym, miejscami nawet wyszukanym. Autorka umiejętnie przemyca w swoich relacjach fragmenty historii kraju i państw ościennych, które przedstawia zarówno z perspektywy własnych obserwacji, jak i poprzez oczy i usta swoich rozmówców. Wydanie wzbogacone jest licznymi fotografiami (jest ich, zdaje się, 166), które rewelacyjnie uzupełniają zaprezentowany nam tekst. Dobrej jakości papier i twarda oprawa dodają tylko do ogólnego wrażenia, jakie odnosiłem podczas lektury tego tytułu: nieważne, czy jesteś, drogi czytelniku, pasjonatem podróży, czy fascynują cię obce kultury, ich wierzenia i historia. Nur. Zapiski afgańskie jest bardzo profesjonalnym, ciekawie zrealizowanym reportażem, po który po prostu warto sięgnąć.