Miłość Karpowicza Ignacego [recenzja]

Miłość Karpowicza

Niebanalna, zupełnie inna i zastanawiająca – taka jest Miłość Karpowicza.

Z chwilą skończenia tej książki co rusz zmieniam zdanie na jej temat, ale uważam to za dobry znak. Swoją kontrowersją może razić delikatniejsze podniebienia, mocniejsze mogą za to odczuć niedosyt. Jaka jeszcze jest Miłość Karpowicza? Zapraszam do przeczytania recenzji.

Piękna

Minimalizm okładki uderza od pierwszego kontaktu; podzielenie tytułu może jeszcze przed przeczytaniem dać do myślenia, czy aby na pewno to kolejne romansidło. Jeśli dała do myślenia, dobrze, bo nie jest to w żadnym stopniu romans. Miłość Karpowicza jest inna, ale nie gorsza, ani lepsza. Jest piękna.

Prawdziwa

Karpowicz stworzył powieść, którą można utożsamiać z autorem, a niecodziennie spotyka się takie wydawnictwa. Wiedząc to, można zupełnie inaczej odebrać lekturę. Wydaje mi się, że ta wiedza pomaga również w połączeniu wątków, albo raczej ich nie łączeniu i zrozumieniu, co autor chciał przekazać, chociaż oczywiście nie zawsze chodzi o przekazywanie i rozumienie – to też trzeba mieć na uwadze.

Dobra

Miłość Karpowicza jest dobra dla świata. Autor stwierdza, że niewypowiedziane słowa wciąż są słowami, nie przestają nimi być. Zostaje pokazane również zniszczenie, do jakiego może doprowadzić konflikt z własnym wnętrzem i ta refleksja łączy Miłość w całość. Dobro w tym wszystkim przejawia się poprzez naukę dla świata, jaką może wyciągnąć podczas lektury.

Na koniec chcę zwrócić uwagę na nadane przeze mnie nagłówki, są one tu jak najbardziej celowe. Miłość Karpowicza jest podzielona przez niego na 6 części, trzy się łączą i są uzupełniającą się historią, zaś trzy pozostałe noszą właśnie takie nazwy, dlaczego? Na to pytanie znajdziecie odpowiedź czytając.

Nie jest to banalny tekst, chociaż swoją formą może go trochę przypominać. Jednak  Karpowicz wymaga i pociąga za sobą. Jeśli się podejdzie do tej pozycji od dobrej strony, to ukaże się naprawdę wciągająca i zmuszająca do refleksji lektura. Ale jak wiadomo, każdy odbiera inaczej. Ja polecam i zachęcam!


Zapraszam również do zapoznania się z artykułem o tym, że czytanie książek nie boli.

Gdyby książki miały zęby – słów kilka o tym, że czytanie książek nie boli