Kobieca Moc, czyli co drzemie w kobiecie [recenzja]

Każda kobieta ma w sobie moc. Czy to prawda? Nie wiem. Wiem natomiast, że wierzy w to Agnieszka Przybysz, autorka Przyciągnij miłość, i właśnie o tym jest Kobieca Moc.

Agnieszka Przybysz to coach, mentor i przewodnik duchowy w jednym. Sama miała kiedyś kłopoty, ale dała sobie z nimi radę i zaczęła pomagać ludziom. W jej książce Kobieca moc mamy do czynienia z różnymi przykładami pomocy innym ludziom. To właśnie historie kobiet, które dzięki Agnieszce odzyskały pewność siebie czy przyciągnęły pieniądze i miłość, urozmaicają tekst.

Tête-à-tête z autoreklamą

A co właściwie jest w tym całym tekście? Cóż, moim zdaniem wielkie rozczarowanie i brak jakichkolwiek konkretnych informacji. Autorka ma co prawda dość sprawne pióro, całkiem ciekawie opisuje historię swoją i innych, nie jest to jednak najwyższy poziom.

Pomimo tego, że nie mogę oceniać tej pozycji jako beletrystyki, ponieważ jest to poradnik dla zbłąkanych owieczek, to jednak mogę powiedzieć: mniej auto- i kryptoreklamy, a więcej poradnika w poradniku. Niestety lektura tej książki bez znajomości wszystkich (sic!) innych pozycji autorki jest bezwartościową paplaniną o tym, że ktoś napisał zapotrzebowanie na męża albo pieniądze i „to zadziałało”.

Wraz z wydechem wyobraź sobie, że uwalniasz blokady – wzorce związane z zachwianym poczuciem bezpieczeństwa jako kobieta, uwalniając wszystkie te sytuacje z tego miejsca i wypełniając soczystą to miejsce u podstawy Twego kręgosłupa, usuwając toksyny, sytuacje, gdy czułaś się zagrożona i nie w pełni bezpieczna. […] Wraz z pomarańczowym kolorem wypełniasz to miejsce kolorem pomarańczowym, a uwalniasz negatywne przekonania na temat seksu. Uwalniaj je wraz z każdym wydechem. Aż poczujesz tam więcej energii, jakby Twoje pośladki zaczęły wibrować tą energią…

Jeśli ktoś mi powie, że uwolnię się od niefajnych przekonań dotyczących seksu, wypełniając moją macicę kolorem pomarańczowym, to się grubo myli. Po pierwsze, moja macica nie potrzebuje pomarańczy, a wszelakie złe bodźce dot. seksu są w mojej głowie, nie tam na dole.

W tej pozycji znajdziemy również wywiady z dwiema bardzo mądrymi kobietami – Małgorzatą Kalicińską i Katarzyną Grocholą. Podziwiam je i docenia; to, co mówią, jest wartościowe. I te dwie części książki polubiłam. Rozmowy z doświadczonymi przez życie dziewczynami, które osiągnęły dużo, są pozytywne i dają trochę więcej wiary w siebie.

Lecę… bo chcę?

No to poleciałam… a właściwie – przeleciałam. Przez medytację kolorami, przez uwierzenie w siebie, przez wiarę w przyciąganie pieniędzy i poczyszczenie relacji z miejscem zamieszkania, bo – uwaga – mogły tu mieszkać złe rodziny i to wszystko się na mnie przenosi.

Czy poleciłabym zatem tę książkę komukolwiek? Tak! Kobieca moc przyda się kobietom, które nie mają wystarczająco wiary w siebie, są przekonane, że są do kitu i potrzebują chwili, by uwierzyć, że się da. Jednak jeśli jesteś kobietą, która nie potrzebuje książki, w której ktoś powie „uwierz w siebie”, to jej nie kupuj, bo nie ma po co.

Serdecznie dziękuję wydawnictwu Nowa Proza za użyczenie egzemplarza do recenzji.