Jestem lżejszy od fotografii [recenzja]

lżejszy od fotografii

Obywatel GC – kim był i ile zrobił dla polskiej muzyki chyba każdy wie, a jeśli nie wie, to powinien szybko nadrobić zaległości. Lżejszy od fotografii – o Grzegorzu Ciechowskim autorstwa Piotra Stelmacha to subiektywny obraz tego artysty. Co jest w niej takiego specjalnego? I dlaczego wkrada się w tym wszystkim subiektywność?

Jestem lżejszy od fotografii

Tak śpiewał Ciechowski w piosence Odchodząc na przedostatniej płycie zespołu Republika. Nikt wtedy nie podejrzewał, że 4 lata później niespodziewanie odejdzie i rzeczywiście stanie się lżejszy od fotografii. Jego śmierć wstrząsnęła, czytając książkę dokładnie można wyczuć szok i niedowierzanie, jakie wplatają się pomiędzy słowa, chociaż minęło już tyle lat.

44

W tej książce nic nie jest bez znaczenia, nawet numery rozdziałów mają swój cel; jest ich dokładnie 44 (tyle, ile lat żył Ciechowski), a ułożone zostały odwrotnie niż standardowa numeracja, co znaczy, że książkę rozpoczyna rozdział 44, a kończy 1. Jest to adekwatne do treści – na początku przeczytamy wspomnienia dotyczące odejścia artysty, a na końcu dotyczące jego narodzin. Szczerze stwierdzam, że bardzo mnie ten zabieg ujął.

Obraz subiektywny

Skąd wniosek, że Lżejszy od fotografii jest subiektywny? Otóż na treść składają się wspomnienia mnóstwa osób; od rodziny, przyjaciół, aż do dalekich znajomych, współpracowników i osoby mające jakiś mały, ale istotny epizod z Ciechowskim. Co za tym idzie, podczas lektury nie otrzymamy obiektywnej treści. Gdyby dodatkowo mógł się wypowiedzieć o sobie sam Ciechowski, byłaby możliwość porównania i wyciągnięcia obiektywnych wniosków. Myśląc o tym, nasuwa mi się porównanie tej biografii z filmem Obywatel Kane (1941, reż. O. Welles) – tam też obraz składał się ze wspomnień  osób z jego otoczenia, zaś sam Kane nie wypowiadał się na swój temat. Tym akapitem chciałam zaznaczyć fakt, że pozycja nie oferuje suchej, teoretycznej treści.

Bagaż emocji

Książka jest pięknie wydana, zawiera sporo zdjęć i co ważne, Lżejszy od fotografii wcale nie jest taki lekki, ma ponad 600 stron. Podczas czytania praktycznie każda strona wywoływała wzruszenie, ale również uśmiech, a czasem nawet śmiech. Sprawiła, że nawet moje sny były nią podyktowane.

Cudownie się czyta o cudownym człowieku. Lżejszy od fotografii to lektura obowiązkowa dla fana Republiki i Obywatela GC. Jednak polecam ją każdemu, nawet jeśli pierwszy raz słyszy nazwisko Ciechowskiego.