Literatura

Iwona Żytkowiak – Świat Ruty [recenzja]

Czy da się zawiesić własną duszę między światem żywych a światem umarłych? Czy to nasza wola powoduje, czy wracamy do ciała bądź nie? Czy jeden, właściwie nieszkodliwy, wypadek samochodowy może odmienić całe nasze życie i zmienić podejście do magii?

 

2017-01-17-20-29-20
W Świecie Ruty poznajemy Irenę – nauczycielkę języka polskiego z małego miasteczka Barlinek. Kobieta wcale nie spodziewa się, że ten mglisty dzień będzie inny niż wszystkie. Głuchy trzask, krzyk i ciało leżące na jezdni nagle przerywają sielankę naszej bohaterki. Irena, mając wyrzuty sumienia, stara się jakoś pomóc potrąconej dziewczynie. Właśnie w ten sposób poznaje Rutę i jej rodziców.
Iwona Żytkowiak, autorka tej niebanalnej książki, splata ze sobą dwa wątki: świat Ireny, czyli współczesną rzeczywistość oraz wątek wojny i specyficznej relacji Polaków, Żydów i Niemców na terenach Barlinka w latach czterdziestych XX wieku.
Autorka jako absolwentka polonistyki wykazuje się doskonałym językiem i wprawą pisarską. Książkę czyta się nader szybko i łatwo, choć niektóre fragmenty potrafią być męczące. Tak, jak cała fabuła jest według mnie napisana językiem zrozumiałym i dobrym dla czytelnika, tak wstawki, które należą do zawieszonej w przestrzeni Ruty, są nudne i pisane trudnym językiem. Jeśli miałabym całości dać jakąś ocenę, powiedzmy w skali 1-5, to pewnie dostałaby jakieś 3.
Fabuła książki jest nieco ciekawsza od fabuł zwykłych powieści obyczajowych. Pomysł z zawieszeniem duszy Ruty między dwoma światami daje nam pewien magiczny obraz tego, co działo się z jej rodzicami podczas wojny oraz tego, jak dziewczyna oraz jej rodzice myślą na co dzień. Ale czy jest ciekawsza od innych magicznych fabuł? Wątpię.
Powieść Świat Ruty jest książką, która nie ma w sobie emocji. Być może któryś z czytelników zobaczy w niej pewne uczucia, we mnie natomiast nie wzbudziła ani radości, ani smutku, ani nawet nie przeszedł przeze mnie żaden dreszcz.
Czy mogę polecić tę książkę? Owszem, jeśli aktualnie nie mamy nic lepszego do czytania. Myślę jednak, że fani twórczości autorki znajdą w niej coś, czego inni mogą nie dostrzegać.

Anna Kostorz

Wieczna optymistka, ma tysiąc pomysłów na minutę. Kreatywna dusza. Pochodzi ze Śląska, po dwóch latach rzuciła mechatronikę, żeby zająć się tym, co naprawdę kocha – sztuką i kulturą. Estetka, bloggerka, zakochana w motocyklach, fotografii, pończochach (szczególnie tych noszonych na pasku) oraz wszelkiego rodzaju butach. Nienawidzi natrętnych facetów i kiepskiej muzyki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *