Świat nienależący do ludzi. „Inni” Anne Bishop – recenzja tomów 3 i 4

Anne Bishop - Inni [tomy 3 i 4]

Po pierwszych dwóch tomach wprowadzających nas w świat zamieszkały przez Innych oraz rozkręcających akcję, dostajemy tom trzeci i czwarty: Srebrzyste wizje oraz Naznaczoną. Czy Anne Bishop utrzymuje tempo? Czy warto poznać dalsze losy bohaterów? Zapraszamy do przeczytania recenzji.

Mimo najszczerszych chęci nie mogę powiedzieć, że Inni Anne Bishop dostarczają nam coraz nowszych wrażeń. Kto zna twórczość tej autorki, ten nie powinien spodziewać się wielu innowacji i zaskakujących zwrotów akcji. Z łatwością będzie mógł też przewidzieć rozwój postaci i tworzące się relacje, tak jak wspominałam o tym już przy okazji recenzji pierwszych dwóch tomów. Czego można się zatem spodziewać po dwóch kolejnych?

Tom trzeci – Srebrzyste wizje

Anne Bishop zwalnia. Tempo akcji odczuwalnie spada, jak gdyby autorka szykowała się do ogromnego skoku w przód. Skupia się głównie na bohaterach, ich relacjach i… codziennym życiu. Dostajemy relację „na żywo” z Dziedzińca, uczestniczymy w zabawach, rozmowach, pracy i znowu rozmowach. Nie znajdziemy tu sporej dawki akcji czy przelanej krwi. I znowu – nie znajdziemy tu krwiożerczych, budzących grozę bestii. Mimo ciagłego przypominania, że Inni są straszni i niebezpieczni, autorka pokazuje ich niemalże uroczą stronę. Przedstawia ich jako biznesmenów, przyjaciół, a Wilczą Straż jako… skore do zabawy pieski. Wciąż brakuje prawdziwej grozy.

Poznajemy dalsze losy pozostałych wieszczek krwi, którym przewodzi Meg – główna bohaterka, co chwilę określana jako „pionierka”. To ona jest przykładem dla innych wieszczek, jak można i należy żyć na wolności, z dala od kontrolerów. Powinniśmy się w tym miejscu dowiedzieć czegoś więcej o ich – niestety, nihil novi. Nic a nic. Jeśli zaś chodzi o samą Meg, to jej relacja z Simonem Wilczą Strażą, którego główną naturą jest przecież wilk, nie człowiek (on tylko przyjmuje postać człowieka jako zmiennokształtna istota) budzi we mnie nieco mieszane uczucia. Szczególnie że tenże Wilk uwielbia ciastka i zabawy. To w końcu jest groźny, czy tylko udaje?

Wróg nie śpi

Żeby nie było zbyt sielankowo, Anne Bishop przybliża nam działania ruchu Ludzie Przede i Nade Wszystko. Tutaj wielki plus za ukazanie narastającego napięcia. Jest to przemyślane i dopracowane, odpowiednio wyważone i ukazane, więc czytelnik nie odnosi wrażenia, że niechęć i agresja biorą się „z powietrza”. Wiemy dokładnie, dlaczego i co się dzieje, oraz do jakich konsekwencji działania ruchu LPiNW mogą doprowadzić. Inni póki co próbują utrzymać sojusz i neutralne stosunki z ludźmi, wiedząc, że ochrona wieszczek krwi jest możliwa tylko poprzez współpracę z ludzkim gatunkiem. Niestety, nie wszyscy ludzie to rozumieją…

Tom czwarty – Naznaczona

Muszę to na wstępie zaznaczyć. Kto, no kto przy czwartym tomie z dwuczłonowych tytułów decyduje się na (tak banalny) jednowyrazowy tytuł? Naznaczona w oryginale to Marked in flesh, co można było przełożyć bardziej dosłownie. Zapisane w skórze moim zdaniem brzmiałoby o wiele lepiej niż oklepane „naznaczona”. (Tym bardziej że kojarzy mi się z serią Domu Nocy czytaną za czasów nastoletnich, która już wtedy wydawała mi się nieco żałosna). Możemy to uznać za czepialstwo, jednak nie ukrywam, że Initium troszkę zawiodło mnie pod tym względem. O okładkach już nie wspomnę, dalej pomysł całej twarzy na nich mnie nie przekonuje.

O ile w trzecim tomie panowała cisza przed burzą, to w Naznaczonej nareszcie dostajemy prawdziwą akcję. Anne Bishop nie skąpi brutalności, agresji i krwawych opisów. Inni wreszcie atakują, wreszcie przestają być „grzeczni” i „ludzcy”. Zaczynają zabijać tych, którzy im przeszkadzają. Do tego Meg odkrywa inny sposób przepowiadania przyszłości. To wszystko sprawia, że nie da się nudzić podczas lektury tej książki. Owszem, schematy postaci dalej pozostają schematami, jednak styl Anne Bishop gwarantuje nam nadal przyjemną lekturę, którą szybko się czyta. Co więcej – mimo wszystkich schematów czytelnik jest zaintrygowany całą historią i jednak dalej kusi go, by sięgnąć po więcej.

Nie ruszajmy gniazda os

Trzecia część przygotowuje nas do czwartej, która właśnie pokazuje efekt naruszenia owego gniazda os. Od początku serii czekałam na rzeź dokonaną na ludzkim gatunku (przepraszam, wiem, że to strasznie brzmi, ale to tylko książka) i wreszcie ją dostałam. Wreszcie czarno-białe postaci stały się odcieniami szarości, raz jaśniejszymi, raz ciemniejszymi. Wreszcie Meg się rozwija. Wreszcie Inni są mniej ludzcy. Wreszcie widzimy konsekwencję ludzkiego egoizmu i niewiedzy.

Czy polecam tę serię? Jak najbardziej, szczególnie dla czytelników niezaznajomionych z wcześniejszymi książkami Anne Bishop. Inni powielają schematy sprawdzone przez Anne Bishop, zarówno jeśli chodzi o fabułę, jak i charaktery bohaterów, jednak wciąż jest to ciekawa pozycja z gatunku urban fantasy. Znajdziemy tu sporą dawkę słodkości, jeśli chodzi o relacje między bohaterami, szczególnie w Srebrzystych wizjach, a także dosadność i brutalność „znaczące” Naznaczoną.  Żeby należycie ocenić tę serię, należy ją po prostu samemu przeczytać.