Eduardo Jauregui – Siedem prawd [recenzja]

Sens życia? Zawracanie głowy.
Musisz wiedzieć tylko jedno:
Kiedy jesz, jedz. Kiedy idziesz, idź.
– Sybilla, kotka

Gdy tylko ujrzałam tę książkę, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Siedem prawd musi być moje! Jako pasjonatka literatury, ale przede wszystkim kotów, koniecznie chciałam ją zrecenzować.
Pech chciał, że nie trafiła do mnie, ale dzięki uprzejmości koleżanki z dnia na dzień książka znalazła się na mojej półce. Przypadek? Nie sądzę.
Nieprzypadkowe było także spotkanie Sary, kobiety dojrzałej i zagubionej, z Sybillą – piękną kotką rasy abisyńskiej. Nie bez powodu pojawiła się akurat przed czterdziestymi urodzinami kobiety. Ten niezwykły futrzak wie o niej więcej niż ona sama, dlatego próbuje jej pomóc odnaleźć siebie oraz upragnione, dawno zagubione szczęście.

Krótko mówiąc, jest to historia o gadającym kocie, który w przeciwieństwie do nas, ludzi, żyje chwilą obecną, a nie przeszłością czy przyszłością. Zwraca uwagę na to, co ważne, uświadamia wiele rzeczy, pomaga dostrzec to, czego przez nieuwagę i roztargnienie nie zauważamy.
Jest stróżem, pomagającym wybrać właściwą drogę do szczęścia.

Co znajdziemy w książce?

Siedem prawd to lekka, przyjemna lektura, pełna humoru i wskazówek. Odpowiada na odwieczne ludzkie pytanie: jak żyć?
Mimo że fabuła brzmi dość fantastycznie (kot, który rozwiązuje ludzkie problemy?), przedstawia rzeczywiste rozterki każdej kobiety (i nie tylko). Tłumaczy rzeczy oczywiste, o których zapominamy i przez które sami kreujemy swoje problemy. Ukazuje, że nasze bolączki niekoniecznie są tak wielkie, jak sobie to wmawiamy, że życie nie jest takie złe, bo zawsze mogło być gorzej. Zwraca uwagę na to, że każdy ma dla kogo żyć i ma powody do radości, a także radzi, by zaufać losowi i nie tkwić w martwym punkcie tylko dlatego, że tak musi być i nie ma innej drogi.
Lektura jest idealna dla tych, którzy się pogubili i nie wiedzą, dokąd zmierzają.
Mimo że niektóre rady Sybilli wydają się komiczne lub niewyobrażalne, bohaterka decyduje się na ryzyko i wykonuje je. Po każdym zadaniu przekonuje się na własnej skórze, że kotki warto słuchać, bo miała rację. Koty od lat uważane są za mądre istoty, widocznie nieprzypadkowo.

Plusów jest wiele, począwszy od stylu, pomysłu, po mądre wskazówki i niebanalne sytuacje. Największym zaskoczeniem jest dla mnie jednak autor książki – mężczyzna! To zadziwiające, że tak wiele wie o kobietach i ich rozterkach… Czytając, byłam przekonana, że Siedem prawd napisała kobieta – typowy język, typowe problemy, burzliwy związek, romantyczne wątki…
Autor wcielił się w postać kobiety i doskonale mu ten zabieg wyszedł. Być może wynika to z faktu, że z powołania jest psychologiem.

Dla kogo?

Lekturę polecam szczególnie tym osobom, które pogubiły się w swoim życiu, są przygnębione i nie widzą za wiele pozytywów. Nie obiecuję, że książka zmieni wasze życie, ale z pewnością podniesie was na duchu i sprawi, że polubicie koty!
Kto wie, czy Sybilla nie zapuka niebawem do waszych okien?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o