„Dziewczyna na miesiąc. Październik-listopad-grudzień” – Audrey Carlan [recenzja]

Kolejna, a równocześnie ostatnia część Dziewczyny na miesiąc obejmuje trzy miesiące: październik, listopad i grudzień. Jest to z pozoru krótki czas, jednak wnosi on w życie Mii wiele zmian.

W poprzednich częściach Dziewczyny na miesiąc:

Główna bohaterka, Mia Sanders, wiele przeszła przez ostatnie miesiące. Musiała znaleźć pracę, aby spłacić zaciągnięty u mafii dług swojego ojca: okrągły milion. W tym celu Mia podjęła się pracy luksusowej dziewczyny do wynajęcia przez bardzo bogatych i wpływowych mężczyzn. Poprzednie części opisują etapy działalności Mii u boku poszczególnych klientów. Jesteśmy również świadkami spotkania Mii i Warrena, który figuruje w ostatniej części.

Życie i nasze doświadczenia zmieniają sposób, w jaki wyglądamy z zewnątrz, nigdy jednak całkowicie nie zmienią tego, kim jesteśmy w środku.

Mia rozpoczyna nowy etap w życiu. Znalazła miłość swojego życia pomimo problemów spowodowanych traumatycznymi przeżyciami Warrena. Chociaż nie jest łatwy proces, oboje podejmują się walki o związek i wspólną przyszłość. Oprócz nici przewodniej – miłości wspomnianej dwójki – w tej części występuje wiele innych wątków. Bohaterka podejmuje się pracy w telewizji i okazuje się, że jest to coś, co kocha i w czym jest naprawdę świetna. Niespodziewanie, właśnie dzięki tej pracy, spotyka swoją matkę, która odeszła od rodziny, kiedy Mia była małą dziewczynką. Mają sobie wiele do wyjaśnienia, jednak czy dziewczyna wybaczy mamie lata rozłąki? Czy istnieje racjonalny sposób wyjaśnienia ucieczki jej rodzicielki? Kolejną niespodzianką dla bohaterki jest wybudzenie się jej ojca z trwającej prawie rok śpiączki.

Jeśli razem staniemy do walki, to, co dobre, co złe, a nawet straszne, może skończyć się czymś pięknym. Osobno nie mielibyśmy żadnych szans. Razem przetrwamy wszystko.

Audrey Carlan w ostatniej części otworzyła przed nami wrota miłości. Chociaż historia może się wydawać banalna i oklepana, można w niej znaleźć wiele wartościowych przesłanek dla nas – czytelników. Sam styl autorki wręcz zachęca do czytania. Lekkość pióra Audrey sprawia, że książkę pochłania się w mgnieniu oka. Dziewczynę na miesiąc polecam wszystkim miłośniczkom gorących romansów.