Christi Daugherty “Echo morderstwa” [recenzja]

Echo morderstwa
fot.: Aleksandra Góra

Echo morderstwa Christi Daugherty to kryminał, obok którego zwolennicy gatunku nie powinni przejść obojętnie. Autorka stworzyła powieść przesiąkniętą nutą tajemniczości. Każdy kolejny rozdział tylko podsyca wilczy apetyt; im bliżej finału, tym napięcie bardziej wzrasta. 

Echo morderstwa skupia się wokół charyzmatycznej reporterki kryminalnej, Harper McClain, która w swoim fachu nie ma sobie równych. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu i naturalnemu talentowi przesiaduje ona nocami, słuchając policyjnego radia, by móc jak najszybciej zjawiać się na miejscach zbrodni. Kiedy jednak natrafia na sprawę łudząco przypominającą zabójstwo jej własnej matki (kobieta została odnaleziona naga w kuchni, wielokrotnie pchnięta nożem), podchodzi do niej emocjonalnie. Bierze sobie za punkt honoru, aby rozwikłać te dwie tajemnicze śmierci.

Prawda boli…

Główna bohaterka ma przeczucie, że za dwoma zabójstwami stoi jeden sprawca. Policja jednak nie podziela jej zdania. Nie widząc zaangażowania ze strony funkcjonariuszy, Harper rozpoczyna własne śledztwo. Im głębiej zaczyna grzebać, tym w coraz większe zaczyna popadać kłopoty. Jej kariera wisi na włosku, a do tego sama zaczyna przekraczać własne granice. Kobieta nie może jednak wymazać swojej przeszłości. W wieku dwunastu lat odnalazła martwą matkę; to wydarzenie na zawsze odcisnęło na niej piętno. Dla siebie samej musi odkryć prawdę. Ale czy wiedza jest warta poświęcenia wszystkiego, co udało jej się osiągnąć?

Christi Daugherty dała czytelnikom lekturę pełną zwrotów akcji. Echo morderstwa to niezaprzeczalnie pełnokrwisty thriller. Napięcie zostało odpowiednio wyważone, a my angażujemy się w śledztwo Harper, ponieważ jej portret psychologiczny został doskonale zarysowany. Znamy jej przeszłość, pragnienia i motywacje. Autorka podkłada nam pod nos różne poszlaki, jedne ważne, inne całkowicie ślepe. Najważniejsze jednak, że z całych sił kibicujemy głównej bohaterce. W niektórych momentach nawet się o nią boimy. Sam finał dostarcza nam wiele emocji, przez co chłoniemy kartki z szybkością światła.

Pierwszy tom o przygodach Harper McClain może stać się jedną z bardziej interesujących pozycji wśród kryminałów. Nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejne części. Daugherty z pewnością nas jeszcze zaskoczy. Książkę polecam tym, którzy lubią powieści Läckberg lub Cobena. Rozwój wydarzeń i budowanie napięcia zostało skonstruowanie podobnie jak w twórczości tej dwójki.

Zobacz również krótki poradnik dotyczący zaznajamiania się z komiksami

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Czarna Owca