Biografia, Gombrowicz. Upadek mitu wielkiego artysty?

Jestem świeżo po przeczytaniu pierwszej części biografii: Gombrowicz. Ja, geniusz Klementyny Suchanow. Była to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze ze mnie premier tego roku, głównie ze względu na wpływ twórczości Gombrowicza na moją młodą osobowość. Zresztą nie tylko ja z niecierpliwością oczekiwałam wielkiej premiery – o dwóch rzutujących na dotychczasowy obraz Wielkiego (tfu! – pewnie by powiedział) Polaka tomiszczach mówiło się już od dawna. Sama Klementyna Suchanow, znana jako badaczka twórczości i życia Gombrowicza, również rekomendowała swoją osobą i wykształceniem – i nie bez podstaw – że będzie to premiera warta wyczekiwania. I nie zawiodłam się.

Ponieważ Gombrowicz składa się z dwóch pokaźnych tomów, postanowiłam napisać o nim dwa wpisy – oba częściowo odnoszące się do wykonania, ale przede wszystkim – do refleksji, jakie nasunęły mi się po ich przeczytaniu.

Od początku byłam zdeterminowana zapoznać się z lekturą dogłębnie, bowiem życiorys Gombrowicza owiany jest wieloma niejednoznacznościami, które na etapie zapoznawania się z jego spuścizną literacką chociażby w szkole średniej – budzą w adeptach historii literatury tendencję do śmieszkowania. Gombrowicz jest także ikoną czy wręcz duchowym przewodnikiem lewicy ze wszystkimi jej ciągotami oraz roszczeniami wobec rzeczywistości społecznej. W przeciwieństwie jednak do współczesnych idoli, których każdy krok śledzony przez tabloidy nie pozwala na nadmierną idealizację, Itek egzystencję swą toczył w ubiegłym wieku. W efekcie czego – związane z jego życiorysem fakty mogą zostać bez konsekwencji nadinterpretowywane lub zniekształcane podług aktualnych poznawczych fetyszy.

Twórczy coming out

Kiedy jednak ostatecznie nastąpił rozrachunek ze wszystkimi mniej lub bardziej kontrowersyjnymi plotkami – nie ma oto wątpliwości, że wielka konstrukcja pewnego siebie i wstrzemięźliwego od intelektualnego pospólstwa geniusza Gombrowicza upadła. Co się bowiem okazuje? Gombrowicz w swym dążeniu do doskonałości formy (w jej braku), wydawania osądów, głośnej opozycji wobec wszystkiego, co polskie – a jednocześnie antypolskie – sam okazuje się jednostką uwikłaną w problemy/uprzedzenia człowieka bardzo zaprzyjaźnionego ze swymi niższymi popędami. Tajemnica poliszynela – mówią. Jednakże popęd popędowi nierówny.

Niejednokrotnie spotykałam się rysami psychologicznymi twórców, artystów, myślicieli, którzy próbowali rozpalić rzewny ogień w piecu Natchnienia, pielęgnując w sobie niekoniecznie zdrowe nawyki związane z trybem życia czy higieną psychiczną. Chociażby tacy tam – poeci przeklęci, na przykład Rafał Wojaczek, uważający swój awanturniczy i destrukcyjny tryb życia za niezbędny do kontynuowania charakterystycznego dla nich dyskursu maniery poetyckiej. W przypadku Gombrowicza sprawa – przynajmniej jak dotąd – wydawała mi się zbyt zagadkowa, by zajmować konkretne stanowisko. Klementyna Suchanow jednak nie pozostawia złudzeń – Gombrowicz w swym artystycznym splendorze był jednocześnie prozaicznie irytującym, wampirycznym typem człowieka, o którym można byłoby powiedzieć: megaloman, cwaniak, egocentryk. Dążenie ku transcendencji miało u niego wyraz prędzej łaknienia atencji i czerpania z jej zalet, aniżeli głębokiej chęci poznania rzeczywistości. Przyprawianie komuś gęb, jakże charakterystyczne dla jego twórczości, przybierało formę częściej manipulacji, niźli walki o nieskrępowaną wolność jednostek. Wolny w swej rzeczywistości i chęci rozszerzania jej granic mógł być tylko on, Gombrowicz. Niestety na nikogo innego nie zabrakło już miejsca.

Z przymrużeniem oka i pewną dozą żalu zostawiam ową refleksję bez pogłębionej puenty.

Koniec ery samotnych geniuszy

Biografia Gombrowicz jest niezwykle rzetelnym i jakościowym opracowaniem z wielu względów – oprócz tych najbardziej oczywistych kwestii jak: zgromadzenie ogromnej ilości, czasem niezwykle szczegółowych i intymnych faktów z życia Gombrowicza, zespolenie ich w chronologiczną całość, przystępny sposób prezentacji ów, materiały dodatkowe – możemy także po prostu skupić się na treści i emocjach, jakie Gombrowicz w nas budzi. Mną akurat wstrząsnął – ciut nadużywając tego słowa, ale nie bez powodu odwołując się do zwiększenia obrotów pod mą recenzencką kopułką. Nie bez powodu również ponownie nawiązuję do romantycznego kultu geniusza, mając na uwadze konkretny jego przypadek. Ucieczka z kraju na inny kontynent, życie w ubóstwie w imię swoich ideałów, wykluczenie społeczne, skryte (a później już nie) ciągoty homoseksualne, obracanie się w bohemie i jednoczesne drwienie z niej – współczesna popkultura, zakochana w dr. Housie czy Sherlocku, ubóstwia takie przypadki. Także jest o czym gadać i gadać.

Doświadczam więc wątpliwości – czy aby na pewno wartościowanie decyzji życiowych Gombrowicza jako aktu brawury, wychodzenia poza schemat, jest poparte racjonalnymi przesłankami? Z punktu widzenia analizy jego życiorysu oraz rysu osobowościowego niekoniecznie, z wymiaru socjologii literatury może już prędzej. Biografia Gombrowicz. Ja, geniusz nie bez powodu zawiera podtytuł, którego początek zaczyna się od JA – konsekwentnie stawianego na równi z pojęciem genialności. Wszak czy geniusz to nie przede wszystkim wytwór kultury? Czy na geniusza nie można się po prostu wykreować? – jak zrobił to ostatecznie główny bohater wieloletnich intelektualnych prac rzemieślniczych Klementyny Sachanow.

Interesujące wstawki, chociażby na temat relacji Gombrowicz–Schulz (ten od Sklepów cynamonowych, a.k.a. prozy poetyckiej), pogłębiają wielopłaszczyznowość pojęcia geniuszu i jego ciemnej strony. Schulz bowiem, choć stawiany, przynajmniej na początku, wyżej od Gombrowicza w środowisku międzywojennych debiutantów, tak naprawdę niknął w blasku Itka – gdy tylko tamten wprawił się w odbijaniu ze zdwojoną mocą blasku utkwionych w nim spojrzeń, kierowanych zazwyczaj przez kolegów po fachu. Druzgocący wręcz brak poczucia własnej wartości Schulza, jego stany lękowe i masochistyczna tendencja do degradowania samego siebie – dość szybko zostały przez Gombrowicza wykorzystane do wybicia się na popularności i posłuchu mojej literackiej barocco* dwudziestolecia i zajęcia jej miejsca. Czy gdyby owe dwa charaktery starły się w nieco innych okolicznościach, sukces Gombrowicza – wróć, wróć, jego popularność – nadal byłby nacechowany jako coś tak transcendentnego względem popularnego zarówno w tamtych, jak i obecnych czasach: kreowania pisarzy, twórców jako celebrytów?

Pierwszą część biografii Gombrowicza, opowiadająca o życiu W. G. aż do zamieszkania w Argentynie, uważam za coś godnego owacji na stojąco. Natomiast dekonstrukcję krążących wokół jego twórczości oraz intencji mitów – za zgrabny wstęp do głębokiej analizy socjologicznej na temat motywu geniusza w kulturze. Przy okazji zaczęłam uśmiechać się na wizję czytania biografii – wcześniej zniechęcona zalewą mało interesujących mnie faktów, przeżywam renesans wzmożonej koncentracji na punkcie ciekawszych osobowości. Klementyna Suchanow wykonała po prostu genialną robotę!

Cdn.

___________

  • barocco (port.) – nieregularna perła