Tisha Morris – “Mieć mniej” [recenzja]

Oto magia oczyszczania i główne przesłanie tej książki. Większa świadomość otworzy cię na przemianę, dzięki której wreszcie zaczniesz żyć tak, jak naprawdę pragniesz, w najbardziej autentyczny dla siebie sposób. Mam nadzieję, że Mieć mniej ci w tym pomoże.
Sięgając po książkę Mieć mniej, miałam nadzieję, że utwierdzę się w tych słowach. Czy tak się stało?

Zyskaj więcej

Mieć mniej to poradnik dla kobiet, którego celem jest uwolnienie się od nadmiaru rzeczy po to, by ruszyć do przodu. Autorka tłumaczy emocjonalne przywiązanie się do rzeczy i radzi, w jaki sposób pozbyć się wszystkiego, co nas blokuje. Dzięki książce uwolnisz się od nadmiaru przedmiotów, zyskasz więcej przestrzeni, zaczniesz żyć w prostocie i minimalizmie oraz oczyścisz swój umysł.

Wskazówki, przemyślenia…

Autorka pisze czasem w pierwszej osobie liczby pojedynczej, a czasem w trzeciej osobie liczby mnogiej. Zabieg ten prawdopodobnie umożliwia przedstawienie zarówno swojej osoby, jak i utożsamienie się z czytelniczkami. Książka podzielona jest na 10 rozdziałów związanych z domem, dziećmi, związkami czy przestrzenią osobistą. W każdym rozdziale znajdziemy wyszczególnione zdania autorki, będące wskazówkami bądź głębszymi przemyśleniami. Wszystko to zostało napisane prostym w odbiorze językiem.

Wyrzuć WSZYSTKO
Czytając tę książkę, miałam wrażenie, jakbym słyszała swoją mamę: wyrzuć to! Po co Ci to? To już Ci nie potrzebne, tylko miejsce zajmuje. Autorka nachalnie wręcz namawia do gruntownych porządków, uważając, że wszystkie te rzeczy nas blokują i sprawiają, że jesteśmy niemożliwi.
Nie chodzi tutaj tylko o zwykłe przedmioty – Morris namawia nas do pozbycia się pamiątek, nagród, ubrań, zdjęć, folderów ze zdjęciami na komputerze… generalnie do wyrzucenia wszystkiego jak leci, używając przy tym bardzo słabych argumentów.
Czytając rozdział za rozdziałem, miałam wrażenie, że czasami gubi się w tym, co pisze. Wielokrotnie się powtarza, czasami sama sobie zaprzecza. Momentami książka odchodzi także od głównego tematu, przechodząc do czegoś w ogóle z nim niezwiązanego.

Jak widać, książka nie przypadła mi do gustu. Nie wniosła żadnej nowej informacji do mojego życia, a jedynie – poirytowała. Nie znalazłam w niej nic odkrywczego i jestem pewna, że żadna kobieta nic nowego tutaj nie znajdzie. Opisane są bowiem rzeczy logiczne, niekiedy tak błahe, że nie ma się ochoty kontynuować dalszego czytania. Niestety, ale nie polecam.