50 twarzy Maxima – recenzja książki „Mister”

Co skutecznie rozgrzeje nas jesienią? Gorąca czekolada? Herbatka z sokiem malinowym? A może puchaty kocyk? Każda odpowiedź jest dobra, ale my proponujemy Wam… romans! I to bez wychodzenia z domu – wystarczy po prostu sięgnąć po książkę Mister E. L. James.

Miłość. Pogmatwane, nieracjonalne, frustrujące… porywające uczucie

Maxim – tytułowy Mister – ma wszystko, o czym można pomarzyć: arystokratyczne pochodzenie, pieniądze, urodę i wdzięk. Imprezy, alkohol i seks to dla niego codzienność. Jego życie zmienia się jednak, gdy ginie jego starszy brat, Kit. Od teraz to na Maxima przechodzi tytuł dziedzica oraz wszystkie obowiązki związane z rodzinnym majątkiem Treventicków.

W tym samym momencie w jego życiu pojawia się Alessia, gosposia pochodzenia albańskiego, która od początku zauroczona jest swoim pracodawcą. Nieśmiała piękność budzi w mężczyźnie nieznane dotąd uczucia i sprawia, że zmienia się on nie do poznania. Dziewczyna skrywa jednak niebezpieczne sekrety, w które chcąc nie chcąc wplątany zostaje Maxim… Czy przeciwieństwa faktycznie się przyciągają? Czy ten związek ma szansę na przetrwanie?

To będzie piękna historia do opowiadania wnukom

Książka Mister prowadzona w narracji pierwszoosobowej (Maxim) i trzecioosobowej (Alessia) liczby pojedynczej. Jest to powieść erotyczna pisana prostym językiem, nieco młodzieżowym, w którym nie brak także wulgaryzmów. Fabuła nieskomplikowana, wręcz banalna – bogaty mężczyzna zakochuje się w biednej sprzątaczce.

Cholera. Kocham tę kobietę

Początek Mistera był dosyć ciekawy, natomiast kolejne strony były już nieco nużące. Sama historia, choć oczywista i mocno nierealna, też nie ratowała sytuacji. Dopiero w połowie zaczęło się coś dziać, a historia gosposi ruszyła do przodu; na jaw wyszły nowe fakty, sekrety i spontaniczne akcje. Bohaterowie przerysowani i wyidealizowani, poczynając od przystojnego prostaka, jakim jest Maxim (który po kilku dniach nagle chce się żenić), po przepiękną Alessię (która podoba się każdemu i nagle z dziewicy zmienia się w odważną nimfomankę).

Osobiście bardzo irytowały mnie również albańskie wtrącenia (niektóre w ogóle nie zostały wyjaśnione) oraz wielokrotnie powtarzające się słowo „ożesz”. Całość była mocno kiczowata i jak wyżej wspomniałam, w przeważającej części nudna.

Mister

Po przeczytaniu bestsellera E. L. James 50 twarzy Greya miałam spore oczekiwania względem Mistera. Tamta zrobiła na mnie dużo większe wrażenie i pod każdym względem górowała nad obecną. Mister, pomimo licznych podobieństw, wypadł jednak blado. Mimo to jestem pewna, że wielu kobietom i ta historia się spodoba. Z pewnością podziała na wyobraźnię i ociepli atmosferę w każdy chłodny wieczór.

___________________________________________________

Jeśli zastanawiacie się, jakie lektury przeczytać w jesienne wieczory, zachęcamy do przejrzenia polecanych książek w artykule Zaczytana jesień, czyli książki na chłodne wieczory.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o