Marcin Rotkiewicz – W królestwie Monszatana – relacja ze spotkania

W królestwie Monszatana - okładka

W siedzibie Klubu Jagiellońskiego, usytuowanej przy krakowskim Rynku Głównym, odbyło się w czwartek (11.01.2018) spotkanie z Marcinem Rotkiewiczem, autorem książki W królestwie Monszatana. Jak przebiegło i o czym rozmawiano?

Rynek Główny 34 to dla mnie dość sentymentalny adres, jako że rozpocząłem pod nim swoją przygodę z edukacją wyższą. Tym razem nie wybierałem się tam jednak na wykład z antropologii czy ćwiczenia z logiki, a w celu wysłuchania autora jednej z istotniejszych pozycji okołonaukowych, jakie moim zdaniem pojawiły się w ostatnim czasie na polskim rynku wydawniczym.

W królestwie Monszatana to opis dziennikarskiego śledztwa i wypływających z niego wniosków, jakie Marcin Rotkiewicz przeprowadził w sprawie historii GMO, ich bezpieczeństwa i zasadności korzystania z takich technologii. Jest to pozycja napisana bardzo rzetelnie, zaopatrzona w bogatą bibliografię i przypisy; stanowi ona według mnie również ważny głos w rozmowach na ten cokolwiek kontrowersyjny temat.

Prowadzący spotkanie Bartosz Brzyski dobrze wywiązał się ze swojej roli; widać było, że zaznajomił się z tematem w stopniu wystarczającym do przeprowadzenia z autorem rozmowy na odpowiednio wysokim poziomie. Zadał mu kilka interesujących pytań, chociażby o jego poglądy na sposoby kształtowania opinii publicznej w kwestiach nauki; omówione zostały również pewne kwestie poruszone w Monszatanie oraz sam proces powstawania książki.

Po mniej więcej godzinie rozmowy, prowadzący przekazał pałeczkę zgromadzonym na sali osobom – zaczęła się część poświęcona zadawaniu pytań. Muszę przyznać, że nieliczna widownia (na spotkaniu pojawiło się niespełna 30 osób) wykazała się sporym apetytem na zaspokajanie swojej ciekawości. Pytania dotyczyły szerokiego spektrum zagadnień: od implikacji ekonomicznych związanych z wprowadzaniem roślin GMO na światowe rynki, przez omówienie możliwych scenariuszy rozwoju sektora biotechnologicznego, na sposobach popularyzowania nauki w społeczeństwie kończąc. Nie zabrakło i głosów bardziej wobec całego tego biznesu krytycznych, co jest dobrym znakiem.

Uczciwa, konstruktywna krytyka i wymiana myśli jest to nieodłączne elementy metody naukowej, ponadto, jak to mówią, „nie ma głupich pytań…”.

„W nauce nie ma miejsca na demokrację”.

Autor chętnie odpowiadał na zadawane mu pytania, nie migając się również od tych mniej dla siebie wygodnych. Prezentował przy tym wzorcowy w zasadzie racjonalizm i sceptycyzm, gdy któreś pytanie wykraczało poza jego zakres wiedzy i kompetencji – co osobiście bardzo doceniam, gdyż jest to jedyna uczciwa postawa podczas takich dyskusji. Udało mi się również zaspokoić własną ciekawość w związku z dalszymi planami pisarskimi pana Rotkiewicza. Przyznał on bowiem, że prace nad Monszatanem wyjęły mu niemal 3 lata z życiorysu i potrzebuje chwili przerwy, zanim ponownie zdecyduje się na równie karkołomne zadanie. Poza tym kupił ponad 2 lata temu Wiedźmina i nie miał jeszcze czasu w niego zagrać, więc rozumieją państwo, ale są pewne priorytety.

Podsumowując – było ciekawie, wyczerpująco i zabawnie. Marcin Rotkiewicz bardzo zręcznie włada słowem, zarówno pisanym, jak i mówionym, dlatego słucha się go nader przyjemnie. Zafundował zgromadzonym dwie godziny zdrowej intelektualnej pożywki, w dodatku na tematy niezwykle dla przyszłości naszego gatunku ważne. Stoimy bowiem w pewnym sensie na rozdrożu i decyzje, jakie w najbliższym czasie w tym zakresie podejmiemy, mogą mieć dla przyszłości ludzkości zbawienne – lub katastrofalne – skutki. Jeśli więc zobaczycie, że gdzieś niedaleko Was szykuje się podobne spotkanie, gorąco polecam rozważyć pojawienie się na nim.