Literatura Strona główna

Agnieszka Pietrzyk – Czas na miłość, czas na śmierć [RECENZJA]

Gdzie przebiega linia między dobrem a złem? Czy nie są to granice bardzo umowne? Nie mielibyśmy tylu rozterek moralnych, gdyby takimi nie były… O niebezpieczeństwach związanych z wyznaczaniem ich opowiada najnowszy kryminał Agnieszki Pietrzyk – Czas na miłość, czas na śmierć.

Książka opowiada historię Aurory, młodej Romki o trudnej przeszłości. Nazywająca się naprawdę Zora Radke dziewczyna prowadzi wraz ze wspólnikiem (Niedźwiedziem) strzelnicę, jak również (już na własną rękę) sklep internetowy z akcesoriami myśliwskimi. Poznajemy ją w momencie, w którym wybiera się do wspomnianego wspólnika i jego żony Pauliny na przyjęcie. Nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo ten wieczór zmieni jej i tak już niespokojne życie.

Na imprezie poznaje Sebastiana – zagadkowego wiolonczelistę, wynajętego przez Paulinę do umilenia gościom spotkania za pomocą swojego instrumentu. Po wymianie uprzejmości schodzą do piwnicy na partyjkę bilarda i chwilę rozmowy, po czym Zora budzi się z potwornym bólem głowy następnego dnia, nie pamiętając zupełnie nic. Z niedawnym rozmówcą obok siebie, naturalnie. Ulatnia się stamtąd i sprawy przez jakiś czas toczą się swoim trybem, smyczek Sebastiana nie daje jednak Aurorze spokoju i po niedługim czasie zaczynają się ze sobą spotykać, a następnie (po równie niedługim czasie) biorą ślub. Wszystko wydaje się idealne, jednak są pewne rzeczy, których nasi małżonkowie o sobie nie wiedzą.

„Ogarnął ją paniczny strach przed śmiercią. Dusiła się. Gdzieś w zakamarkach zlęknionego umysłu zaczęła przemawiać do najważniejszej osoby w swoim życiu, do męża, przepraszała go za swoją głupotę, za to, że nie wyjawiła mu całej prawdy. Gdyby to zrobiła, teraz by jej tu nie było, nie umierałaby jak zwierzę, jak robak.”

Sebastian spędził pewien czas w Stanach, gdzie miał uczyć się aktorstwa i sprzątać wille bogatych mieszkańców Los Angeles, musiał jednak stamtąd uciec po nieumyślnym zbliżeniu z nieletnią – prawda okazuje się jednak nieco bardziej skomplikowana. Zora wraz z Niedźwiedziem trudnią się natomiast jeszcze jedną, wybitnie nielegalną działalnością, która – choć w założeniach w zasadzie chwalebna – na pewno jest moralnie dwuznaczna. Czy tajemnice wyjdą na jaw? Czy miłość tej dwójki przetrwa próbę czasu? Czy to prawda, że prawdziwych Cyganów już nie ma?

Agnieszka Piekarczyk napisała całkiem sprawną historię, która, jakkolwiek w żaden sposób nie odkrywcza, nie nudzi czytelnika podczas lektury. Niezłe dialogi, dość złożone postacie, kilka całkiem interesujących zwrotów akcji; w zasadzie nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Napisana lekko, nie przytłacza klimatem, lecz zaciekawia wystarczająco, by chcieć dowiedzieć się, co nastąpi za kilka stron. Nie oczekujcie od niej nadmiernej głębi – nie sądzę zresztą, żeby autorce zależało na przekazaniu jakichś wielkich prawd życiowych – jednak jako szybki, niezobowiązujący kryminał sprawdza się niespodziewanie dobrze.

Michał Gębka

Literat-amator, profesjonalny prokrastynator, muzyk z aspiracjami pasjonujący się facecjami. Tumiwisizm i optymizm mimo wyraźnych braków w sferze intelektualnej nie pozwala mu przestawać zadziwiać się złożonością i pięknem (choć przykrytym nieraz grubą warstwą brzydoty) otaczającego nas świata. Choć sam nie najwyższej klasy, ceni sobie rzeczy dobre: kobiety, wino i (cudzy) śpiew.

One thought on “Agnieszka Pietrzyk – Czas na miłość, czas na śmierć [RECENZJA]

  1. Świetna recenzja, zastanawiałam się właśnie nad przeczytaniem 🙂 Z nowości książkowych niesamowicie podobał się „Komisarz” Pauliny Świst a to jej dopiero druga książka także jestem tym bardziej pod wrażeniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *