Maja Lunde “Historia pszczół” – recenzja

Bez pasji jesteśmy niczym.

Podchodziłam do tej książki dosyć sceptycznie. Było dla mnie coś nowego i bardzo intrygującego, bo jeszcze nigdy nie czytałam opowieści, gdzie głównymi bohaterami były tak malutkie i odważne stworzenia, jakimi są właśnie pszczoły.


Cała akcja jest podzielona na trzy okresy, w których pojawiają się przedstawiciele danego czasu. Rok 1857 ukazuje nam historię Williama, później mamy rok 2007 i George’a, a następnie rok 2098, gdzie żyje Tao. Cała ta trójka pokazuje całkowicie inny obraz świata i naszych głównych bohaterów – pszczół.
„Historia pszczół” jest powolną opowieścią. Zaczyna się narodzeniem hodowli pszczół, a kończy się ich wymieraniem, co równa się z ukazaniem małego końca świata. Nie można się tutaj nastawić na jakąś nagłą zmianę akcji, szybkie tempo czy jakieś intrygi lub przelotne romanse. Maja Lunde stworzyła strasznie powolną opowieść. Mimo że książka ma około 516 stron, to czytając ją miałam takie dziwne uczucie, że tak naprawdę przeczytałam dwa razy tyle.

 

(…)aby żyć w naturze, z naturą, musimy okiełznać naturę w nas samych.

Jednakże powolność, która cechuje tę książkę, daje jej pewną „inność“ i sprawia, że jest to dosyć nietypowa lektura. Daje nam czas na refleksje nad tym, jak w przyszłości będzie funkcjonować nasza Ziemia. Proszę tylko nie myśleć, że Maja Lunde przedstawiła tę apokalipsę jako fikcyjny świat. Zbierała wszelkie informacje na temat życia pszczół od wielu informatorów oraz ekspertów, którzy zajmują się tą dziedziną, co pomogło jej napisać tę książkę.
Kończąc „Historię pszczół” zrozumiałam, że wielu rzeczy nie byłam świadoma. Nigdy nie interesowałam się przyrodą i jej rozwojem lub wyginięciem. Szczerze powiedziawszy, nie mam bladego pojęcia, czy za paręnaście lat nasz świat będzie szedł w tę stronę, którą opisała Maja Lunde.  Jednakże doceniłam pracę tych małych stworzonek, którymi są pszczoły.
Myślę, że poznanie Mai Lunde byłoby niezwykłym doświadczeniem. Jej pomysł na napisanie tej książki był według mnie świetnym trafieniem. Z wielką radością chciałabym poinformować, że autorkę można będzie spotkać na festiwalu Apostrof, który rozpoczyna się dzisiaj i potrwa do 21 maja oraz na targach książki w Warszawie, który odbędzie się od 18 do 21 maja.