Wczesnym rankiem 28 września 1994 roku świat obiegła dramatyczna wiadomość, na Morzu Bałtyckim zatonął prom Estonia. To jedna z największych morskich katastrof w Europie XX wieku, w której życie straciło 852 ludzi. Dla mieszkańców krajów bałtyckich, a szczególnie Szwecji, Finlandii i Estonii, była to tragedia o wymiarze narodowym. Do dziś pamięć o Estonii wywołuje pytania o przyczyny wypadku i bezpieczeństwo transportu morskiego.
Rejs który zakończył się tragicznie
MS Estonia był promem pasażersko-samochodowym, który kursował między szwedzkim portem w Trelleborgu a estońską stolicą, Tallinem. Zbudowany w 1980 roku w Finlandii, Estonia była nowoczesnym statkiem, mogącym pomieścić ponad 1,000 pasażerów i setki pojazdów. Wieczorem 27 września 1994 roku prom wypłynął w ostatni rejs w sezonie. Na pokładzie znajdowało się 989 osób, 803 pasażerów i 186 członków załogi. Pogoda była niepewna, nad Bałtykiem wiał silny wiatr, a fale sięgały kilku metrów. Wielu pasażerów nie zdawało sobie jeszcze sprawy, że ta podróż zakończy się jedną z największych tragedii morskich w historii Europy.
Dramatyczne chwile i zatonięcie
W nocy z 27 na 28 września warunki pogodowe pogorszyły się. Wiatr osiągał prędkość ponad 30 węzłów, a fale wdzierały się na pokład. Najpoważniejszy problem dotyczył tzw. klapy rufowej, stalowej rampy, przez którą samochody wjeżdżały na prom. Pod wpływem silnego wiatru i fal klapa została oderwana, co doprowadziło do zalania przedniej części statku. Woda szybko wdzierała się do wnętrza, powodując przechył statku. W ciągu zaledwie 30–40 minut MS Estonia przechylił się tak mocno, że wielu pasażerów nie miało szans na ucieczkę. Prom zatonął około 20 kilometrów od wybrzeża Szwecji, zabierając ze sobą 852 osoby. Na pokładzie uratowało się jedynie 137 osób, które znalazły się w lodowatej wodzie lub na łodziach ratunkowych.
Akcja ratunkowa i reakcje po katastrofie
Reakcja ratowników była natychmiastowa. Szwedzka straż przybrzeżna, szwedzkie i fińskie jednostki ratunkowe oraz prywatne statki wyruszyły na miejsce katastrofy. Niestety, trudne warunki pogodowe znacząco utrudniały akcję, wysoka fala, wiatr i ciemność sprawiły, że ratownicy nie mogli dotrzeć do wszystkich poszkodowanych na czas. Katastrofa Estonii wstrząsnęła całym regionem. W Szwecji, Finlandii i Estonii ogłoszono dni żałoby narodowej. Rodziny ofiar czekały w niepewności na informacje o bliskich, a media relacjonowały dramatyczne historie osób, które przeżyły lub straciły wszystkich bliskich.
Przyczyny tragedii
Po katastrofie rozpoczęto śledztwo, które trwało wiele lat. Oficjalny raport opublikowany w 1997 roku wskazał główną przyczynę, awarię klapy rufowej i systemu mocowania rampy. Uderzające fale oderwały rampę, co spowodowało zalanie samochodowni. Woda na pokładzie szybko obniżała stateczność promu, prowadząc do jego przechyłu i zatonięcia. Raport podkreślał też inne czynniki, złe warunki pogodowe, problemy w konstrukcji statku oraz brak odpowiednich procedur bezpieczeństwa w przypadku awarii rufy. W kolejnych latach pojawiały się też teorie alternatywne, dotyczące np. kolizji z obcym obiektem lub przewożenia nielegalnego ładunku, ale żadne z nich nie zostały oficjalnie potwierdzone.
Skutki wypadku
Katastrofa Estonii zmieniła podejście do bezpieczeństwa w żegludze pasażerskiej. Wprowadzono bardziej rygorystyczne normy techniczne dla promów, poprawiono procedury ewakuacyjne i kontrolę systemów bezpieczeństwa. Dzięki temu podobne wypadki w Europie zdarzają się znacznie rzadziej. W Szwecji i Estonii pamięć o tragedii jest żywa do dziś. Na cześć ofiar powstały pomniki i miejsca pamięci, a w rocznicę katastrofy organizowane są ceremonie, podczas których wspomina się tych, którzy zginęli w zimnych wodach Bałtyku. Dla rodzin i przyjaciół ofiar Estonia pozostaje symbolem nagłego, nieprzewidywalnego dramatu, który zmienił życie wielu ludzi na zawsze.



