Zamrożony świat – Vambrace: Cold Soul

Vambrace: Cold Soul

Studio Devespresso Games znane z dwuwymiarowego horroru The Coma: Recut postanowiło wydać niejako klona Darkest Dungeon (których notabene pojawia się coraz więcej). Jak prezentuje się Vambrace: Cold Soul?

Vambrace to przygodówka z elementami roguelike uderzająco przypominająca znane zapewne większości graczy Darkest Dungeon. Za jej produkcję odpowiedzialne jest koreańskie studio Devespresso Games.

Historia

Pierwszym, na co warto naprawdę zwrócić uwagę w tej produkcji jest jej fabuła, która faktycznie przedstawia się intrygująco. Nasza przygodę rozpoczynamy od dowiedzenia się, że miasto Icenaire, do którego dążyła nasza postać na samym początku gry okala magiczna lodowa bariera stworzona przez Króla Cieni. Jej dotknięcie grozi natychmiastowym zgonem śmiałka. Umiera od niej każdy poza naszą bohaterką, która otrzymała od swojego ojca naramiennik. To właśnie on jest powodem naszego pojawienia się w mieście, w którym mamy dowiedzieć się czegoś więcej na temat przeszłości naszego rodziciela.

Vambrace: Cold Soul

Początki bywają… trudne.

Z początku czeka na nas dosyć pokaźna ilość dialogów. Ponadto warto zwiedzić pierwszą z dzielnic miasta i dowiedzieć się co i jak na temat sklepów i miejsc do tworzenia ekwipunku ze znalezionych podczas wypraw przedmiotów.

Jeżeli już wszystko sobie ogarnęliśmy, to najwyższa pora zrekrutować kilku członków drużyny. Mamy do obsadzenia 3 sloty postaci, gdyż główna bohaterka zawsze będzie znajdowała się w drużynie jako gwarant przejścia przez niedostępną dla innych barierę. Eksploracja polega na przechodzeniu przez sektory (zazwyczaj około 8 lub 10) gdzie znajdziemy pozostawione przedmioty, skarby, a także starcia z przeciwnikami. Po ich przejściu mierzymy się z bossem.

Podczas rozgrywki musimy liczyć się z tym, że walki jest… sporo. Nie sprawiałoby to żadnego problemu o ile walki te były by interesujące, ze zmiennymi przeciwnikami, a także nie tak trudne. Poziom trudności jest lekko przesadzony, przez co bardzo często musimy uzupełniać skład naszego zespołu o nowe postaci, gdyż śmierć jest permanentna. Powrót do miasta oznacza jednak mus rozpoczęcia przygody od nowa

Vambrace: Cold Soul

Walka, walka, walka…

Co do walki, odbywa się ona w podobnym stylu co w DD (turówka) aczkolwiek każda z postaci posiada własne atrybuty, w tym szybkość, która z kolei określa kiedy zaatakujemy. Po kolejnym z podejść do przejścia danego segmentu wiemy już mniej więcej, czego się spodziewać bo przeciwnicy są praktycznie tacy sami. Ponadto kiedy wypełni nam się zielony miernik w lewym rogu ekranu możemy spodziewać się potyczki co pomieszczenie.

Nasi podopieczni nie zdobywają poziomów, jedyną opcją usprawnienia ich potencjału bitewnego jest wyekwipowanie nowego wyposażenia. Poziom naszej głównej postaci rośnie jedynie w określonych momentach podróży.

W niektórych pomieszczeniach możemy rozbić obóz, ale żeby odnowić zdrowie czy wytrzymałość (brak którejkolwiek z nich zabija postać) musimy posiadać odpowiednie przedmioty w ekwipunku. Jeżeli ich nam brakuje, to możemy uznać się za martwych.

Największy plus gry

Jedno trzeba twórcom przyznać: oprawa graficzna jest przepiękna! Już od pierwszych chwil chłonąłem ją zachłannie tak, jakby już za moment miała mi uciec. Gra prezentuje się wspaniale i jest największym plusem tej produkcji, który nieco pozwala przymknąć oko na pewne niedociągnięcia.

Vambrace: Cold Soul

Niestety pomimo szczerych chęci nie byłem w stanie ukończyć tego tytułu. Nazwijcie mnie noobem lub unskillem ale jest dla mnie po prostu zbyt trudny.

Grę do recenzji udostępnił GOG.com. Znajdziecie ją tutaj!

Vampyr – Gothic naszych czasów [recenzja]

Vampyr – Gothic naszych czasów [recenzja]

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o