Wielcy porzuceni – 10 najciekawszych anulowanych gier [Część II]

Prey 2

W poprzedniej części artykułu przedstawiłem wam pierwszą piątkę najciekawszych w mojej opinii gier wideo, które nigdy nie zaistniały na rynku. Teraz przyszła pora na pozostałe miejsca na liście. Bez zbędnego przedłużania – zaczynamy!

5. They (platformy: PC, Xbox 360, PlayStation 3, producent: Metropolis Software, wydawca: CDP)

Jeszcze zanim seria Wiedźmin od CD Projekt Red podbiła świat, na naszym rodzimym rynku nie brakowało zdolnych deweloperów, którzy tworzyli całkiem przyzwoite produkcje. Jednym z takich studiów było nieistniejące już Metropolis Software, czyli autorzy ciepło przyjętej serii taktycznych strzelanek Gorky czy niezłego Infernal. Po wydaniu tego ostatniego Metropolis zakasało rękawy i rozpoczęło prace nad obiecującym FPS-em o niepozornym tytule They.

They opierać się miało na wyświechtanym motywie inwazji obcych. Akcja gry zabrałaby nas do niedalekiej przyszłości, w której ludzkość znalazła się na skraju wyginięcia. Przyczyną apokalipsy okazał się najazd tajemniczych istot z innego świata. Głównym bohaterem byłby brytyjski żołnierz, który spróbowałby przetrwać na terenach Wielkiej Brytanii opanowanej przez śmiertelnie niebezpiecznego wroga.

Przyznacie, że powyższy opis brzmi okrutnie sztampowo – podobny motyw wykorzystywały liczne serie gier, że wspomnę tylko o Crysisie, Resistance czy XCOM. Dzieło Metropolis zwracało jednak uwagę na tle konkurencji ciekawym pomysłem na przeciwników. W They walczylibyśmy bowiem z czerwonymi, niematerialnymi zjawami pasożytującymi na humanoidalnych maszynach rodem z Terminatora. Wielkie, kroczące machiny wojenne, z których ramion wyrastają półprzezroczyste macki sterujących nimi fantomów prezentowały się na udostępnionych screenach imponująco. Równie ciekawie miała odbywać się walka z nimi. Sterowane przez duchy maszyny cechowałyby się wysoką sztuczną inteligencją zdolną do stosowania zaawansowanych taktyk bojowych. Jeżeli jednak udałoby nam się ustrzelić pasożyta z ramion robota, wówczas ogłupiała, pozbawiona „pilota“ maszyna stałaby się znacznie łatwiejszym celem.

Prey 2
They mógłby wyróżnić się ciekawym projektem wrogów.

A jeżeli już o strzelaniu mowa – w grze mielibyśmy do dyspozycji tylko jedną broń, ale za to nie byle jaką. Pukawkę o uroczej nazwie „Betty“ moglibyśmy do woli modyfikować dzięki odnajdywanym komponentom, co pozwoliłoby nam tworzyć najróżniejsze, zabójcze kombinacje. Możliwe byłoby więc wpływanie na liczne parametry, między innymi na siłę odrzutu, rodzaj amunicji czy szybkostrzelność. W efekcie moglibyśmy stworzyć zarówno klasyczne warianty broni jak karabin, snajperkę czy strzelbę jak i różnego rodzaju własne modyfikacje. Wisienką na torcie miał być prosty edytor graficzny, który umożliwiałby niemal dowolne personalizowanie Betty, np. poprzez ozdobienie kolby własnym rysunkiem lub logo ulubionego zespołu. System ten zachęcać miał nie tylko do zaglądania w każdy kąt w poszukiwaniu nowych komponentów ale przede wszystkim do eksperymentowania z autorskimi wersjami uzbrojenia, co obiecywało masę frajdy dla domorosłych rusznikarzy.

They zapowiadało się więc na świetny, efektowny shooter z pomysłem na siebie. Niestety ostatecznie nic z tego nie wyszło, bowiem w 2009 roku CDP zdecydowało się na rozwiązanie studia Metropolis Software. Pracujący w nim ludzie zostali przydzieleni do zespołu zajmującego się wówczas drugim Wiedźminem, a samo They zawieszono do odwołania. Wkrótce o grze zrobiło się zupełnie cicho i tak już zostało po dziś dzień. A szkoda, bo mógł to być początek marki, która może i nie wstrząsnęłaby światem, ale z pewnością stanowiłaby interesującą alternatywę dla pozostałych FPS-ów na rynku.