Wielcy porzuceni – 10 najciekawszych anulowanych gier [Część I]

1. Legacy of Kain: Dead Sun (Platformy: PC, PlayStation 3, Xbox 360, producent: Climax Studios, wydawca: Square Enix)

Sytuacja z Legacy of Kain: Dead Sun jest nieco odmienna względem poprzednich pozycji na liście. Tytuł ten bowiem nigdy nie został oficjalnie ujawniony. Być może wcale byśmy o nim nie usłyszeli, gdyby nie anonimowy pracownik Climax Studios, który w 2015 roku opublikował w sieci obszerny gameplay ze skasowanej kontynuacji wampirzej epopei. Prace nad grą rozpoczęły się już w 2009 roku i trwały przez trzy kolejne lata, aż do chwili, kiedy to Square Enix zdecydowało się porzucić projekt.

Asher miał zastąpić Kaina oraz Raziela.

Pomimo przynależności do popularnej niegdyś marki gra miała w bardzo luźny sposób nawiązywać do poprzedniczek. Square Enix zależało na dotarciu do możliwie jak najszerszego grona odbiorców, fani marki nie byli więc traktowani jako główny target. Aby rozwiązać problem zawiłej fabuły poprzedniczek zdecydowano się na najprostsze rozwiązanie czyli delikatny restart serii. Akcja rozgrywałaby się więc kilkaset lat po Soul Reaverze i wprowadziłaby zupełnie nowego protagonistę – byłego pastora, a obecnie pełnoetatowego wampira o imieniu Asher. W wyniku śmierci z rąk innego krwiopijcy Asher nie tylko zyskał nową, nieśmiertelną powłokę, lecz również zmuszony został do dzielenia ciała ze swoim oprawcą. Pod względem stopnia skomplikowania intrygi oraz opisywanych wydarzeń historia nie miała ustępować swoim wielkim poprzednikom. Szczegóły fabularne są nam nieznane, wiemy jedynie, że Asherowi przez całą przygodę towarzyszyć miał wampir Gein, który pełniłby rolę mentora głównego bohatera.

Zaprezentowany zapis rozgrywki sugerował, że mielibyśmy do czynienia z klasyczną grą action-adventure w duchu serii The Legend of Zelda. Zwiedzilibyśmy więc liczne podziemia wypełnione przeciwnikami, sekcjami zręcznościowymi, logicznymi łamigłówkami, a także potężnymi bossami. W przerwach od tych atrakcji powracalibyśmy do krainy o nazwie The Wetlands, która pełniłaby rolę huba. W toku rozgrywki Asher zyskiwałby nowe umiejętności, które przydałyby się zarówno w trakcie walki jak i eksploracji. Na materiale filmowym możemy zaobserwować jak bohater zdobywa czarne skrzydła umożliwiające swobodne szybowanie i opadanie na niczego niespodziewających się przeciwników. Powrócić miał też znany z Soul Reaverów system przechodzenia pomiędzy światem materialnym a płaszczyzną astralną.

Według anonimowego pracownika Climax Studios mocno zaangażowało się w produkcję Dead Sun. Niestety włodarze Square Enix w 2012 roku doszli najwyraźniej do wniosku, że projekt nie rokował zbyt dobrze pod względem przewidywanej sprzedaży. Gra trafiła więc do kosza niemal w całości z wyjątkiem modułu multiplayer (był on opracowywany równolegle do kampanii singleplayer przez studio Psyonix). Ten ostatni został później wykorzystany przy pracach nad sieciową produkcją Nosgoth. Jak to się dalej potoczyło, niestety już wiemy.

Informacje o Dead Sun wzbudziły we mnie mieszane odczucia. Z jednej strony jako wieloletni fan serii zdążyłem się już za nią porządnie stęsknić i z radością skorzystałbym z okazji powrotu do Nosgoth. Z drugiej strony Dead Sun zapowiadało się na niezłą grę, ale kiepską kontynuację wspaniałej franczyzy. Tak rozbudowana historia, jaką mogliśmy śledzić przez pięć poprzednich części zasługuje na coś lepszego niż luźna, odcinająca się od korzeni adaptacja. Zresztą powiedzmy sobie szczerze: bez Crystal Dynamics z Amy Hennig na pokładzie to by się nie mogło udać.

Ciąg dalszy nastąpi

Interesujących gier, którym nie udało się zaistnieć na rynku jest dużo, zbyt dużo jak na jeden tekst. W tym miejscu zrobimy więc sobie przerwę. W drugiej części artykułu przedstawię wam następną piątkę anulowanych tytułów, które mogłyby nieźle namieszać na rynku wirtualnej rozgrywki, gdyby tylko dostały swoją szansę. Wśród nich znajdzie się nawet rodzimy akcent, albo nawet dwa. W międzyczasie zostawię was z pewną myślą: jeżeli zdenerwujecie się kiedyś na wieść o przesunięciu premiery długo oczekiwanej przez was gry, pamiętajcie, że to nie koniec świata. Mogłaby przecież nie ukazać się wcale…

Walka gigantów – Nintendo vs Sega

Walka gigantów – Nintendo vs Sega

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here