Wielcy porzuceni – 10 najciekawszych anulowanych gier [Część I]

Rynek gier wideo kwitnie. Deweloperzy raczą nas licznymi świetnymi produkcjami zarówno z segmentu AAA jak i indie, a na horyzoncie majaczą następne potencjalne hity. Przy całym tym dobrobycie łatwo zapomnieć o grach, którym zaistnieć się nie udało, a które mogłyby solidnie namieszać, gdyby tylko dostały swoją szansę. Przyjrzyjmy się tym zapomnianym produkcjom.

Trudny żywot gamera

Bycie graczem to niełatwy kawałek chleba. Aby uskuteczniać to szlachetne hobby należy cechować się niesamowitą siłą charakteru, która pozwoli przetrwać tak ciężkie próby jak kolejne, frustrujące porażki z upierdliwym bossem, dojmujący smutek na wieść o przesunięciu premiery wyczekiwanej gry, czy gorzkie rozczarowanie kiepskim tytułem, który wcześniej zapowiadał się obiecująco i na który odkładaliśmy ciężko zarobione pieniądze (patrzę na ciebie, Darksiders 3).

Jednak prawdziwy test charakteru przychodzi w momencie, w którym dowiadujemy się, że oczekiwana przez nas gra zostaje anulowana. Nagle z całą mocą uświadamiamy sobie, że nigdy nie zagramy w ten obiecujący tytuł, na który od miesięcy, a może nawet i lat ostrzyliśmy sobie zęby.

W ciągu mojej kariery gracza przeżyłem kilka takich rozczarowań i to właśnie one zainspirowały mnie do napisania owego tekstu. Poniżej znajdziecie moje subiektywne zestawienie gier, które zapowiadały się naprawdę świetnie, a które z różnych przyczyn zostały skasowane lub zawieszone (co w gruncie rzeczy sprowadza się do tego samego). Kolejność jest kompletnie przypadkowa.

5. The Four Horsemen of The Apocalypse (Platformy: PC, PlayStation 2, Xbox, wydawca: 3DO, producent: Four Horsemen Entertainment L.L.C)

Kiedy w 2003 roku przeczytałem zapowiedź tej gry w czasopiśmie Play od razu się zakochałem. Mroczna, brutalna trzecioosobowa gra action-adventure czerpiąca garściami z motywów biblijnych, ocierająca się przy tym niemal o bluźnierstwo – jak tu się nie ekscytować?

Głównym bohaterem tej niedoszłej gry miał być Abaddon – upadły archanioł, który od szefostwa na górze otrzymuje szansę na powrót do łask. Wystarczy tylko, że zgładzi Czterech Jeźdźców Apokalipsy i tym samym ocali świat od zagłady. Drobnostka.

Star Wars 1313

Nasz protagonista nie byłby jednak w tym zadaniu osamotniony. Nim zmierzy się z jeźdźcami musi wpierw odszukać troje wybrańców spośród śmiertelników, którzy wspomogą go w walce. Owymi „szczęśliwcami“ mieli być osiemnastoletnia prostytutka, skorumpowany polityk oraz… seryjny morderca. Urocza kompania, nie ma co. Sam główny bohater niewiele miał mieć zresztą wspólnego ze szlachetnością i współczuciem dla bliźnich. Brutalny charakter Abaddona bardziej kojarzył się z Lobo niż z, powiedzmy, Kapitanem Ameryką.

The Four Horsemen of The Apocalypse miało być klasyczną trzecioosobową strzelanką wzorem wydanych w podobnym okresie Bloodrayne, czy serii Max Payne. Trzon rozgrywki opierałby się więc na efektownych potyczkach z wszelkiego rodzaju demonami, nieumarłymi oraz całą resztą piekielnego pomiotu, przy użyciu broni białej, palnej a także magii. Aby walki prezentowały się odpowiednio efektownie deweloper zatrudnił do współpracy grupę SmashCut Action Team, która była odpowiedzialna za choreografię w takich produkcjach filmowych jak Matrix czy Kruk. Mogliśmy więc spodziewać się mnóstwa efektownych scen akcji, których nie powstydziłby się sam Neo.

Tym co najbardziej przyciągało uwagę była wyjątkowa oprawa artystyczna, nad którą czuwał brytyjski artysta Simon Bisley, czyli autor m.in. komiksów Lobo czy Sędzia Dredd. Rękę Bisleya widać wyraźnie w opublikowanych screenach i grafikach koncepcyjnych. Mroczna, posępna stylistyka wyziera ze starożytnych ruin, skąpanych we mgle lasów czy brudnych, opuszczonych ulic. Uwagę zwracały też nietuzinkowe projekty głównych adwersarzy. Taki Głód dla przykładu jawił się jako wychudzony strach na wróble z potężną paszczą wyrastającą z brzucha, natomiast Wojna ukazana została pod postacią masywnego, steampunkowego robota bojowego o niepokojącym, pustym spojrzeniu.

Projekty głównych przeciwników prezentowały się obiecująco.

The Four Horsemen of The Apocalypse zapowiadało się naprawdę interesująco, a kontrowersyjna tematyka jeszcze bardziej napędzała zainteresowanie medialne. Niestety wydawca gry, firma 3DO w 2003 roku był w kiepskiej sytuacji finansowej, a stale rosnący budżet produkcji bynajmniej nie poprawiał sytuacji. Jeszcze tego samego roku firma ogłosiła bankructwo, tym samym stawiając los Jeźdźców Apokalipsy pod dużym znakiem zapytania.

Niedługo potem twórcy gry zebrali się razem i jeszcze przez jakiś czas kontynuowali prace we własnym zakresie. Jednak już po 2004 roku słuch o jeźdźcach całkiem zaginął. Niejakim pocieszeniem jest fakt, że w 2012 roku historia Abaddona ukazała się w formie komiksowej, zaś sam koncept Apokalipsy wg. św. Jana został z niezłym skutkiem wykorzystany przy serii Darksiders stworzonej przez Vigil Games.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o