Na głęboką wodę | Universim [recenzja]

Ziemia w Universim
źródło: https://theuniversim.com/

Wczesny dostęp rządzi się swoimi prawami – to jeszcze nieukończona wersja gry, oferująca ledwie jej przedsmak. Niemniej powinna pokazywać tytuł od jak najlepszej strony, mimo technologicznych wad. Universim ma z tym niestety problem.

Jeśli spojrzymy na oficjalną stronę gry, ujrzymy rzędy zdań obiecujące nam najlepszy symulator boga, jaki kiedykolwiek powstał. Silnik Universim, Promotheus, ma przede wszystkim opierać się na losowym generowaniu planet, którymi przyjdzie nam zarządzać oraz podbijać. To jednak w tym momencie niemożliwe (jak wiele innych szumnie zapowiadanych elementów produkcji Crytivo). Po oszałamiającym intro przedstawiającym stworzenie kosmosu, trafiamy na ziemiopodobną okrągłą kupkę gruzu. Na niej lokujemy zaczyn naszej cywilizacji – oczywiście w pobliżu wody. Razem z jej pojawieniem się praktycznie spod ziemi wyskakują poddane nam dwa Nuggetsy. Pierwszym boskim zadaniem, z jakim przyjdzie nam się zmierzyć, jest  połączenie dwójki więzami miłości; ich konsekwencją jest rozrost społeczności.

Na początku była turbina wodna

Od tego momentu nasza cywilizacja zaczyna się powiększać nie tylko demograficznie, ale także urbanistycznie. Jak na razie obiera to tylko jeden kierunek – eksploatacji surowców naturalnych w celu polepszenia warunków życia Nuggetsów. Od turbiny wodnej i zbiornika wodnego przez chatę łowczego i farmy po kopalnię i elektrownię. Drzewko rozwoju prowadzi nas ku czemuś, co nazwać możemy rewolucją industrialną. Niemniej robi to niezwykle chaotycznie, gdyż żyjące w jaskiniach Nuggetsy mogą korzystać z dobrodziejstw znacznie późniejszych cywilizacji; przejście do quasi średniowiecza następuje już po wynalezieniu prądu. Nie do końca rozumiem tę ideę – nie lepiej było po prostu przeprowadzić gracza w spokojnym tempie przez różne stadia postępu, zamiast rzucać się od razu na głęboką wodę?

Nuggetsy to takie ciapki, ale potrafią samodzielnie budować domy tak, że nie przeszkadzają naszym planom. // źródło: https://theuniversim.com/

Niekonsekwentne dziejowe drzewko prowadzi także do nieprzyjemnych wydarzeń w Universim. Nuggetsy zaczną głodować lub umierać z pragnienia, jeśli zapomnimy o budowie farm i studni na rzecz szkół czy cmentarzy. Te pierwsze powodują, że nasi poddani oprócz cech charakteru (jak leniwy czy pracowity) zdobywają też stopnie wykształcenia; natomiast te drugie sprawiają, że umierające Nuggetsy chowane są, zamiast gnić tam, gdzie akurat padli. W szerszej perspektywie jednak lepiej skupić się na spełnianiu pierwotnych potrzeb, a potem działać na rzecz rozwoju kulturowego. Gdy wyłapiemy, w jakiej kolejności budować i badać kolejne technologie, to gra staje się… nudna. Przez większość czasu przychodzi nam siedzieć i czekać, aż nowe ogniwa rozwoju zostaną odblokowane i Nuggetsy ukończą następną budowlę.

Co ja robię w Universim

Oczywiście możemy ich w tym wspierać – jesteśmy przecież bogiem. Dostępnych mamy kilka mocy, jak telekineza, wywoływanie burzy czy zmianę pory roku. Najczęściej używać będziemy tej pierwszej. Dzięki niej możemy podrzucać Nuggetsom surowce potrzebne do budowy lub szczepy roślin na farmę. Czasem przyjdzie nam też wykonać jakieś małe zadanie, z którym skierują się do nas nasz poddany. Jednym z nich jest odnalezienie wałęsającego się po głuszy dziecka. Uważajmy jednak; jeśli zrzucimy malca ze zbyt dużej wysokości, to cóż… finał możecie sobie wyobrazić. Do użycia każdej z mocy potrzebna będzie odpowiednia ilość punktów wiary. Zdobywamy je odpowiadając na modlitwy Nuggetsów, dokonując cudów i po prostu z upływem czasu. Nasza potęga zależna jest tutaj od ilości wyznawców; choć na razie ciężko ich do siebie zrazić. Zapowiadany system moralny na wzór Black&White jest nieobecny.

Mamuty koegzystują z Nuggetsami w spokoju… Dopóki nie nakażemy zbudowania chat łowczych. // źródło: https://theuniversim.com/

Brak także szumnie zapowiadanych konsekwencji stałej eksploatacji terenów. Co prawda ekspansja powoduje stopniowe znikanie surowców. Linia lasów cofa się, wody ubywa, zmniejsza się flora i fauna. Crytivo obiecywało, że dochodzić będzie do katastrof ekologicznych, które pchną nasze cywilizacje w kosmiczne podboje. Niemniej ta perspektywa jest tak odległa jak w rzeczywistości. Właściwie jedyna katastrofa, jaką napotkałam to tornado, które za każdym razem uderzało w to samo miejsce.

Po 565 słowach przyszedł czas na podsumowanie

Sytuacja, w jakiej jest gra nie należy do najlepszych. Universim zostało ufundowane na Kickstarterze w 2014 i… po czterech latach produkcji jest w mocno średnim stanie. Jej zamysł jest niesamowicie ambitny, ale na tym właściwie się kończy – na szeregu dobrych pomysłów. Na razie Universim jest tytułem mocno niedokończonym. Zdaję sobie sprawę, że tworzenie ambitnych, sporych gier indie jest niesamowicie trudne i zastanawia mnie, dlaczego Crytivo nie postawiło na skromniejszą formułę. Mogli stworzyć koherentną prehistorię wzbogaconą o różne ścieżki rozwoju (wyobraźni twórcy nie musi przecież ograniczać europocentryczne postrzeganie postępu) i na tym fundamencie budować kolejne warstwy. W zamian zdecydowali się niestety na dziwaczny miszmasz pomysłów. Oby nie skończyło się jak z Godusem.

Gra udostępniona do recenzji dzięki GOG.com – zakupicie ją w tym miejscu.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o