Tyrion na króla! Aryę otruto? Cersei wychodzi za mąż! – recenzja mobilnego Reigns: Games of Thrones

Reigns: GoT Reigns: Game of Thrones

Gry mobilne niejednokrotnie kojarzą mi się z tytułami raczej niskich lotów, mało angażującą rozgrywką i… posiedzeniami na ceramicznym tronie. A co by było gdyby ten tron zamienić na taki z żelaza? Co by było gdyby umożliwiał on zarządzanie nie jednym a siedmioma królestwami? Co by było gdyby… to było Westeros? Zapraszam do przeczytania moich wrażeń po spędzeniu kilku dużych chwil z grą Reigns: Game of Thrones od studia Nerial dostępną na platformy z systemem Windows, Android oraz iOS.

Czym jest Reigns: Reign of Thrones?

Seria Reigns to obecnie komplet 3 tytułów – Reigns (2016), Reigns: Her Majesty (2017) oraz omawiany właśnie Reigns: Game of Thrones (2018). Tytuły te to według mnie jedne z najbardziej wciągających gier mobilnych jakie powstały w ostatnich latach. Co ciekawe zarówno Reigns: Her Majesty oraz  Reigns: GoT to gry, która zostały udostępnione także na komputery osobiste – zatem w żelazny tron można zamienić także swój wygodny fotel gracza. Gry z serii Reigns to produkcje quasi-strategiczne o zasadach rozgrywki prostych jak budowa cepa. Albo jak kto woli – zasadach równie prostych co sposób działania popularnej aplikacji randkowej Tinder. Zarówno Reigns: Game of Thrones jak i Tinder pozwalają na podejmowanie decyzji poprzez przesuwanie na ekranie losowych kart w lewo lub prawo. W Reigns: GoT karty reprezentują pewne wydarzenia natomiast w Tinderze są to po prostu profile randkowiczów. Z pozoru prosta mechanika skrywa w sobie dużą głębię – każda, dosłownie każda, decyzja może mieć gigantyczny wpływ na los nasz jak i całego królestwa.

Miłościwie nam panujący…?

Gracz ma za zadanie jak najdłuższe utrzymanie się na tronie. Aby panowanie było długie należy dbać o wyrównany stan czterech wskaźników reprezentowanych przez symbole na samej górze ekranu: miecz symbolizuje stan naszej armii, gwiazda odpowiada za wiarę w państwie, człowiek jest odzwierciedleniem ludu natomiast moneta oznacza stan naszego skarbca. Jeżeli którykolwiek ze wskaźników osiągnie poziom maksymalny lub zostanie wyzerowany – partia zostaje przegrana. A to wszystko okraszone dozą specyficznego humoru – bo gdzie indziej można zostać stratowanym przez kochający nas bezgranicznie tłum w momencie kiedy chcemy udać się na przechadzkę po mieście? Jeżeli ktokolwiek grał w poprzedniczki Reigns: GoT poczuje się jak w domu ponieważ gra w zasadzie nie różni się niczym prequeli. Jedyną różnicą jest teraz fakt, iż zdobywane przedmioty są teraz przypisywane do postaci i po śmierci władcy nie trzeba zdobywać ich na nowo. 

Miejsce na linii czasu

Akcja gry Reigns: GoT rozgrywa się po wojnie, której byliśmy świadkami w serialu  produkcji HBO bądź książkach spisanych przez R. R. Martina. I tylko od nas zupełnie zależy kto w ostateczności zasiadł na żelaznym tronie. Może to być Tyrion Lannister, Jon Snow a nawet Sansa Stark. Każda z dostępnych kart postaci posiada swoje własne karty z historią główną, postaciami pobocznymi a także wątkami pobocznymi. To, kto przeżyje a kto zginie zależy zupełnie od nas. I troszeczkę od łutu szczęścia. A o śmierć tutaj nietrudno i trup potrafi ścielić się równie gęsto co w serialowym pierwowzorze.

Reigns: GoT
Źródło: Polygon

Nowości, nowinki… 

Prócz wspomnianego wcześniej systemu przypisywania przedmiotów do postaci na stałe, co stanowi duże ułatwienie w stosunku do poprzednich części, wprowadzono także większą ilość eventów podczas których można toczyć chociażby pojedynki czy prowadzić armie do walki. Jedne jak i drugie można wygrać jedynie poprzez, jak łatwo się domyśleć, wybranie odpowiednich kart z decyzjami jakie chcemy wcielić w życie. 

Grafika, muzyka, stylistyka

Producentowi udało się uzyskać pełną licencję od HBO czyli producenta serialu. Szata graficzna jest bardziej umowna niż realistyczna. Portrety postaci są przedstawione za pomocą prostych rysunków aczkolwiek nietrudno domyśleć się z jakim bohaterem mamy do czynienia. Dodatkowo dzięki pełnej licencji mamy tutaj oryginalne nazewnictwo – zarówno miejsca, przedmioty jak i nazwy rodów są dokładnie takie same jak w serialu od HBO i książkach od R. R. Martina. No i, jak dla mnie, truskawka na torcie – Reigns: GoT posiada pełnoprawną i w pełni licencjonowaną ścieżkę dźwiękową, która uderza w nas całą swoją mocą od pierwszego ekranu powitalnego dzięki czemu immersja jest wzmocniona kilkukrotnie. 

Reigns: GoT
Źródło: Polygon

Pan płaci, pani płaci… I co z tego mamy? 

Reigns: Game of Thrones to must have dla miłośników serialu jak i książek. To także doskonała gra dla fanów serii Reigns. Prosta ale nie prostacka mechanika, znane założenia gry, lubiane uniwersum, genialna muzyka potrafią przykuć do ekranu na długi czas. Co prawda nie jest to rewolucja w serii ale przyznam otwarcie, że nie była ona tutaj jakoś bardzo pożądana. Trzeba jednak oddać – jeśli ktoś spędził wiele chwil w towarzystwie prequeli to wtedy może tych nowości brakować. Reigns: Game of Thrones można włączyć zarówno na pecetach, na smartfonach jak i tabletach z systemami Android oraz iOS. Nieważne jaką posiadacie platformę do odpalenia tego tytułu. Na każdej z nich przyjemność z gry jest równie wysoka. Moim zdaniem warto zapłacić za nią ledwie kilkanaście złotych.

Gra została udostępniona do recenzji przez Cosmocover. Znajdziecie ją m.in. tutaj.

A jeśli zamiast przesuwać karty w lewo i w prawo wolicie wystawiać je na stole to zapraszamy Was do przeczytania naszej recenzji MTG Arena.

MTG Arena – Król karcianek rusza na podbój internetu

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o